Tylko nie „staruszki”

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 28-01-2013, 09:56

Ucieszyła mnie informacja o tym, że w tym roku połowa pieniędzy zebranych podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zostanie przeznaczona na modernizację oddziałów geriatrycznych (choć uważam, że sprzęt medyczny powinien być kupowany z budżetu państwa — jak się jednak nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma).

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Tę radość wywołało we mnie nie tylko to, że Fundacja Jerzego Owsiaka, jak możemy przeczytać na stronie www.wosp.org.pl, chce kupić łóżka o regulowanej wysokości z zabezpieczeniami, materace przeciwodleżynowe, statywy mobilne do kroplówek, ssaki elektryczne i akumulatorowe, pompy infuzyjne i pompy żywieniowe oraz sprzęt rehabilitacyjny. Chodzi także o wywołanie dyskusji na temat miejsca starości i starych ludzi we współczesnej Polsce. To nieprzypadkowe, że kilka dni przed finałem WOŚP nie tylko Tomasz Lis rozmawia w swoim programie o tym, jak seniorom i seniorkom żyje się w kraju, w którym oddziały geriatryczne dysponują 750 łóżkami. 
Sytuacja jest dramatyczna. Dramatyczny jest stan opieki zdrowotnej przeznaczonej dla osób starszych — geriatria jest nieopłacalna dla placówek medycznych i niepopularna wśród lekarzy wybierających specjalizację, a Narodowy Fundusz Zdrowia i Ministerstwo Zdrowia niewiele robią, żeby to zmienić. Dramatyczne jest to, że rodziny pozostają bez znaczącego wsparcia instytucjonalnego w momencie, gdy seniorzy stają się niesamodzielni i potrzebują opieki. To, że starszych ludzi rzadko można zobaczyć w kawiarniach, kinach czy centrach handlowych. Dramatyczne jest również to, w jaki sposób mówi się o nich w sferze publicznej. Może zresztą od zmiany języka, a nie wymiany łóżek, należałoby zacząć poprawę sytuacji polskich seniorów i seniorek.

Podekscytowane od tygodnia Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy media co rusz utwierdzają mnie w przekonaniu, jak bardzo zaawansowany jest proces dyskryminacji, także językowej, osób starszych. Nie kto inny jak Jerzy Owsiak podczas rozmowy z Jackiem Żakowskim na łamach „Polityki”, wielokrotnie używa słowa „staruszki”. Z każdą czytaną linijką wywiadu poziom mojego zażenowania rośnie. Gdy kończę go czytać, zaglądam do komentarzy czytelników. Uff, nie jestem jednak (?) kosmitką. Erek pisze: „Mam 84 lata, jak widać korzystam z komputera. Ciągle pracuję i choć czasem niedomagam fizycznie, głowa mi ciągle chodzi. Mam prośbę, by przestać używać w przestrzeni publicznej słowa staruszek, staruszka. To jest infantylizujące i deprecjonujące. Nie mam nic przeciwko stary człowiek. To jest fakt. Natomiast ja nie jestem dzieckiem ani muminkiem, żeby mnie infantylizować. W ubiegłym roku spędziłem tydzień w szpitalu. Tam było jeszcze gorzej. Pielęgniarka pozwoliła się do mnie wyrazić per dziadziusiu. Poszedłem do ordynatora i powiedziałem, co myślę o takich formach. Muszę mu oddać sprawiedliwość, że mnie przeprosił i wydał odpowiednie instrukcje personelowi. Nie jestem żadnym staruszkiem ani dziadziusiem (no, może poza własnymi wnukami)”.

Zatem, Panie Żakowski, Panie Owsiaku, Drodzy Czytelnicy i Czytelniczki — nie używajmy form „staruszek” czy „dziadziuś”. Ani w mediach, ani w szpitalach.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Dr n. hum. Anna Wiatr, Pracownia Badań Jakościowych IN VIVO

Tematy
Puls Medycyny
Tylko nie „staruszki”
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.