Trzyletnie kontrakty z NFZ

Ewa Szarkowska
opublikowano: 18-05-2005, 00:00

Jak twierdzi Narodowy Fundusz Zdrowia, umowy zawierane ; ze świadczeniodawcami jesienią tego roku będą obowiązywały ; przez trzy kolejne lata. Roczne kontrakty będą proponowane tylko placówkom, które po raz pierwszy złożą swoją ofertę w NFZ. Świadczeniodawcy publiczni i prywatni będą traktowani równo - zapowiedział prezes Jerzy Miller.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Szef funduszu poinformował, że umowy trzyletnie staną się standardem postępowania w konkursie ofert. Wartość kontraktu będzie określana co roku w aneksach finansowych, podpisywanych pod koniec roku poprzedzającego. Z podmiotami, które po raz pierwszy przystąpią do konkursu ofert, będą zawierane umowy na rok. ?Jeśli okaże się, że nasza wpółpraca z nowym partnerem jest dobra, kolejny kontrakt będzie już trzyletni? - wyjaśnia prezes. Zastrzega, że NFZ nie wyklucza kontraktów dłuższych, np. 5-letnich, w przypadku jednostek ubiegających się o dotacje unijne.
J. Miller zapowiada, że fundusz będzie jednakowo traktował podmioty publiczne i prywatne. ?Będziemy pieczołowicie sprawdzać, czy forma własności ma znaczenie dla całego procesu postępowania ofertowego. Jeżeliby takie przypadki miały miejsce, na pewno będziemy je eliminować? - podkreśla prezes. Dodaje, że kontrakty będą zawierane tak, by stopniowo zmniejszać istniejące obecne dysproporcje zarówno w dostępności do świadczeń, jak i w cenach za porównywalne usługi w różnych województwach. Zastrzega jednak, że proces wyrównywania tych różnic będzie rozłożony na kilka lat.
Fundusz nie planuje żadnych radykalnych zmian w katalogach świadczeń, będzie jednak dokonywać modyfikacji, usuwając z nich błędy.
Wszystkie dokumenty niezbędne do rozpoczęcia kontraktowania na rok 2006 mają być gotowe do końca czerwca. Z warunkami zawierania umów zapoznają się w lipcu (w czasie szkoleń) wszyscy pracownicy funduszu. W sierpniu każdy z oferentów, mający wątpliwości interpretacyjne, będzie mógł zgłosić się po pomoc i poradę do pracowników NFZ.
Zgodnie z ustawą zdrowotną, samorządy lekarzy i pielęgniarek oraz reprezentatywne organizacje świadczeniodawców najpóźniej 15 maja powinny otrzymać od prezesa NFZ projekt ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych w przyszłym roku. Dokument zawierający rodzaje świadczeń, sposób ich wyceny oraz warunki ich udzielania musi zostać uzgodniony i podpisany przez wszystkich partnerów społecznych do końca czerwca. Jeśli tak się nie stanie, inicjatywę przejmie minister zdrowia, który w drodze rozporządzenia sam ustali ogólne warunki zawierania umów na 2006 r.

Finansowanie diagnostyki bez zmian

Jak już pisaliśmy w Pulsie Medycyny, lekarze rodzinni nie chcą dłużej finansować badań diagnostycznych w ramach swojej stawki kapitacyjnej. Oczekują, że NFZ zakontraktuje je bezpośrednio u diagnostów laboratoryjnych. Z naszych informacji wynika, że lekarze zrzeszeni w Porozumieniu Zielonogórskim chcieliby, żeby badania diagnostyczne były refundowane przez fundusz na podobnych zasadach, jak leki wydawane na receptę. Propozycja taka oznaczałaby, że lekarz poz mógłby zlecić pacjentowi badania diagnostyczne bezpłatne, dostępne na ryczałt, za odpłatnością 30 proc. i 50 proc. oraz pełnopłatne.

Dostęp do badań

?Przedstawiciele Porozumienia Zielonogórskiego zadeklarowali chęć zrzeczenia się 10 proc. środków finansowych z lekarskiej stawki kapitacyjnej na jednego ubezpieczonego na realizację diagnostyki w trybie odrębnego świadczenia w poz? - potwierdza Wiesława Kłos, p.o. dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej NFZ, dodając, że w ustawie zdrowotnej jest zapis zobowiązujący lekarza poz do zapewnienia swoim pacjentom dostępu do badań diagnostycznych w ramach kosztów własnej działalności. Dlatego w projekcie warunków ogólnych do zawarcia umów na świadczenie opieki zdrowotnej w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej w 2006 roku NFZ nie przewiduje żadnych zmian w sprawie finansowania diagnostyki.
?Rozłożenie świadczenia poz na dwa elementy doprowadzi do tego, że z niedoboru zrobi się nadmiar. Bo nie ma wtedy już motywacji finansowej, aby się zastanowić nad każdym skierowaniem. Dzisiaj ta motywacja skłania niektórych lekarzy - chcę wyraźnie powiedzieć, że to nie jest żadna reguła - do nieszanowania uprawnień pacjenta. I to trzeba wyeliminować, natomiast nie zmieniać zasady. Zasadę trzeba utrzymać? - uważa prezes NFZ Jerzy Miller.

Niezbędne kontrole?

Jerzy Miller zaprzecza, jakoby fundusz w czasie ostatnio przeprowadzanej kontroli sprawdzał głównie to, czy lekarze poz wydają 10 proc. na diagnostykę. ?My tylko chcemy poznać stan faktyczny, na ile pieniądze przeznaczane na podstawową opiekę zdrowotną kierowane są na rzecz diagnostyki. Bez żadnej tezy wstępnej, że 10 proc. stawki to jest dobrze, a 9 proc. to niedobrze - wyjaśnia prezes. - I wygląda na to, że w niektórych miejscach jest bardzo źle z diagnostyką, a w niektórych bardzo przyzwoicie?.
Szef NFZ przypomina, że w ubiegłym roku, pomimo toczącej się dyskusji wokół wyodrębnienia w ramach stawki kapitacyjnej puli na diagnostykę, nie zdecydowano się na takie rozwiązanie. ?Nie zwalnia to jednak płatnika z obserwacji, za co płaci pieniądze. I czy to się komuś podoba, czy nie, my takie analizy będziemy robili? - mówi J. Miller. Dodaje, że funduszowi jest obojętne, czy lekarz sam wykonuje badanie laboratoryjne, np. analizę moczu, czy zleca na zewnątrz, bo musi to zostać wykazane w dokumentacji. ?Gorzej, jeżeli w ogóle nie robi się tych analiz, informując pacjenta, że się ma na nie 5 gr, nie mówiąc jednak, na co i na jaki okres? - podkreśla Jerzy Miller.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.