Tomosynteza w skryningu raka piersi

Madeleine Bäck, Sztokholm;
opublikowano: 25-10-2006, 00:00

Dwa szwedzkie szpitale znajdują się wśród pierwszych na świecie placówek testujących trójwymiarową technikę skryningu raka piersi - tomosyntezę. Zaletą tej techniki są wyraźniejsze i bardziej jednoznaczne zdjęcia, uzyskane bez konieczności zwiększania dawki promieniowania. Na wprowadzeniu tomosyntezy zyskać mogą przede wszystkim kobiety o trudnej do obrazowania promieniami RTG budowie piersi. Zwolennicy nowej metody są przekonani, że wkrótce technika ta całkowicie zastąpi zwykłą dwuwymiarową mammografię.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Panoramiczna wędrówka przez wirtualną kobiecą pierś - tak właśnie może w przyszłości wyglądać skryning raka piersi. Za pomocą tomosyntezy pierś prześwietlana jest pod różnymi kątami. W rezultacie na ekranie komputera powstaje trójwymiarowy obraz, który lekarz może dowolnie obracać lub odtwarzać jako film, z możliwością zbliżenia i oddalenia wnętrza piersi. Zaletą tej metody, w porównaniu z tradycyjną dwuwymiarową mammografią, jest wyraźniejszy, bardziej jednoznaczny obraz, który ułatwia wykrycie bardzo małych guzów i pozwala na ustalenie, czy są to guzy złośliwe, czy też łagodne. A wszystko to przy dawce promieniowania nie większej niż w przypadku zastosowania zwykłej mammografii.
Technikę tomosyntezy testowano przez rok w szpitalu w Danderyd pod Sztokholmem. Potrzebny sprzęt opracowało szwedzkie przedsiębiorstwo techniki medycznej Xcounter. Szpital Uniwersytecki w Malmö będzie jednym z dwóch szpitali na świecie, które testować będą nowy aparat do tomosyntezy wyprodukowany przez firmę Siemens. Kilka innych przedsiębiorstw również pracuje nad udoskonalaniem podobnej aparatury.
Fizyk Anders Tingberg z Oddziału Radiofizyki w Szpitalu Uniwersyteckim w Malmö z nadzieją mówi o nowych możliwościach, których dostarcza ta technika. "Za pomocą tomosyntezy możemy rozwiązać problem, który pojawia się w przypadku klasycznego obrazu mammograficznego. W takim obrazie struktury nakładają się na siebie, co może prowadzić do błędnej diagnozy. Prawidłowa tkanka na zdjęciu może wyglądać jak guz bądź też tkanka może zasłaniać guz" - mówi Anders Tingberg.
By przeanalizować wady i zalety nowej metody diagnostycznej, szpital rozpoczyna badanie pilotażowe, w którym weźmie udział około 100 kobiet. Wyniki badań przeprowadzonych przy użyciu tomosyntezy porównane zostaną z wynikami badań mammograficznych tych samych kobiet. Jeśli badania wypadną dobrze, tomosynteza będzie wykorzystywana w programie skryningu raka piersi w Malmö.
Anders Tingberg jako osoba odpowiedzialna za projekt oraz Ingvar Andersson, ordynator Oddziału Diagnostyki Rentgenologicznej wierzą, że rezultaty ich badań będą potwierdzeniem badań międzynarodowych, uwydatniających zalety tomosyntezy. "Nowa metoda ma ogromne znaczenie przede wszystkim dla tych 10-20 proc. kobiet, których piersi są trudne do prześwietlania ze względu na gęste utkanie gruczołowo-włókniste" - mówi Ingvar Andersson.
Jeśli tomosynteza stanie się rutynową procedurą kliniczną stosowaną w opiece zdrowotnej, będzie ona zarezerwowana przede wszystkim właśnie dla tych kobiet. Ingvar Andersson wyjaśnia, że badanie wszystkich pacjentek tą metodą może okazać się trudniejsze, gdyż ocena zdjęć zajmuje więcej czasu, a na dzień dzisiejszy brakuje wyszkolonego personelu, specjalizującego się w tej metodzie.
"Najważniejsze będzie prawidłowe klasyfikowanie pacjentek, tak aby kobiety o gęstym utkaniu gruczołowo-włóknistym piersi niezwłocznie poddawane były tomosyntezie" - mówi Ingvar Andersson.
Tom Francke, dyrektor naczelny firmy Xcounter, uważa natomiast, że w ciągu kilku lat tomosynteza całkowicie zastąpi dwuwymiarową mammografię. Jego zdaniem, nowa technika może przynieść korzyści nie tylko w trudnych do diagnozowania przypadkach. "Sądzimy, że analiza zdjęć otrzymywanych dzięki tomosyntezie wcale nie musi zabierać więcej czasu. Lekarz może przeglądać przebieg badania w przyspieszonym tempie, jak film, by dokonać wstępnej analizy i wyboru tych zdjęć, na których widnieją podejrzane zmiany. Późniejsza szczegółowa analiza pochłania oczywiście więcej czasu, ale tego wymaga również analizowanie zdjęć mammograficznych. W przypadku tomosyntezy nie ma potrzeby wyznaczania kolejnych wizyt w celu przeprowadzenia nowych badań, wszystko jest gotowe już po jednej wizycie" - mówi Tom Francke.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Madeleine Bäck, Sztokholm;

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.