Tomków: nawet kilkaset aktywnych aptek zmieni polską mapę testowania w kierunku SARS-CoV-2

  • Marzena Sygut
opublikowano: 28-01-2022, 17:05

W Polsce funkcjonowało do tej pory ok. 1000 punktów wymazowych. Jeśli dołączy do nich tylko co dziesiąta apteka, pula ta ulegnie podwojeniu. Trudno zakładać, że 140 aptek, które zaczęło testować w ciągu 48 godzin od uzyskania uprawnień, to mało - mówi Marek Tomków, wiceprezes NIA.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Podmiot prowadzący aptekę ogólnodostępną, chcący realizować testy, musi złożyć oświadczenie do Narodowego Funduszu Zdrowia. Później musi złożyć zamówienie w systemie.
Fot. Pixabay

Przypomnijmy. Kilka dni temu padły zapowiedzi ze strony rządu, że od 27 stycznia będzie możliwość wykonywania darmowych testów antygenowych w kierunku SARS-CoV-2 w każdej aptece.

– Duża powszechność testowania, jak najszersza powszechność testowania - mówił o planowanym włączeniu aptek premier Mateusz Morawiecki.

Wtórował mu minister zdrowia Adam Niedzielski, przekonując: - Uruchamiamy powszechne testowanie w aptekach. Każdy kto jest zainteresowany, wypełniając formularz bądź w domu, bądź na miejscu w aptece, będzie mógł poddać się testowi - mówił.

Na start tylko 64 apteki, to rozczarowuje

Kiedy w czwartek plan wszedł w życie, “na starcie” do systemu testowania dołączyły 64 apteki, później ta ilość wzrosła do 105. Sytuacja ta wywołała w sieci falę komentarzy.

“Na liście aptek z darmowymi i bezpłatnymi testami nie ma ŻADNEJ apteki w Szczecinie, Gorzowie, Zielonej Górze i Koszalinie“ - pisał były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz (KO).

Z kolei Ogólnopolski Międzyzakładowy Związek Zawodowy Personelu Pomocniczego w Ochronie Zdrowia pytał, czy to czasem nie pilotaż.

Ministerialny rzecznik: to potencjalnie 10 tys. testów dziennie

W piątek (28 stycznia) podczas porannej konferencji rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz podkreślał, że aptek, które testują, jest już w granicach 140.

– To nie jest wcale mało, bo te 140 aptek to jest możliwość wykonywania ponad 10 tys. testów dziennie. To jest 10 tys. wydolności systemu więcej,= i od tej strony patrzmy, a nie, że działa w Polsce 13 tys. aptek, z których duża część nie może przeprowadzać testów z uwagi na standardy bezpieczeństwa - wyjaśniał.

Decyzje w sprawie testowania zapadły niemal z dnia na dzień

Do wątpliwości tych odniósł się na antenie TVN24 wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej (NIA) Marek Tomków, który uczestniczył w rozmowach z Ministerstwem Zdrowia dotyczących testowania w aptekach.

Jego zdaniem fakt, że dziś nie obserwujemy powszechnego testowania w aptekach, to efekt tego, iż apteki na przygotowanie się do testowania miały - realnie - zaledwie kilka dni.

– Możemy sobie ironizować, że jest to 140 aptek, ale z drugiej strony biorąc pod uwagę tak krótki czas na przygotowanie lokali, to jest to “aż” 140 aptek - mówił.

Dodał: - Zwróćmy uwagę, że punktów wymazowych w Polsce jest w tej chwili maksymalnie ok. 1000, a w ciągu 48 godz. dołączyło do tej puli 140.

– Nie jest to coś, co chcielibyśmy traktować jako sukces, ale pamiętajmy, że potrzebujemy po prostu być może kilku, kilkunastu dni na przygotowanie lokali. Rozmawiamy w tej chwili z Ministerstwem Zdrowia na temat zmiany wymogów, jakie musiałyby spełniać apteki , żeby możliwość testowania była jeszcze szersza - zaznaczył.

Podkreślił, że nawet jeśli apteki bardzo starają się w kwestii przygotowań do testowania, to ogranicza je wymóg zapewnienia dostępu do sprzętu, “który najzwyczajniej w świecie musi przyjechać, musi zostać zamontowany”.

– Jeśli mówimy o aptekach szczepiących, też mają zapełnione grafiki i to też trzeba poukładać - tłumaczył.

Warszawa nie potrzebuje 700 punktów wymazowych, nie o to chodzi

Wiceprezes NIA wyjaśniał, że 13 tys. aptek nie jest oszałamiającą liczbą, ale też należy zadać sobie pytanie, czy wszystkie powinno się włączyć w powszechny system testowania. - Oznaczałoby to, że w Warszawie przybyłoby 700 nowych punktów. Takiej potrzeby, wydaje się, że nie ma - mówił.

Dodał: - Jeżeli spojrzelibyśmy z kolei na mniejsze województwa, np. opolskie, to włączenie wszystkich aptek oznaczałoby zwiększenie puli miejsc, gdzie można wykonać wymaz, dwudziestokrotnie.

Skonstatował, że nawet gdyby przyłączyła się co dziesiąta apteka do testowania, to i tak liczba punktów wymazowych w naszym kraju zwiększyłaby się praktycznie o 100 proc.

Obawy budziło także włączenie aptek do szczepień

Ekspert przypomniał, że obawy - dotyczące poczucia bezpieczeństwa pacjentów, personelu etc. - padały już wcześniej, w kontekście przeprowadzania szczepień.

– Dzisiaj mamy już grubo ponad 1,5 mln podań szczepionek i prawie 1500 aptek, które szczepią. Po prostu potrzebujemy trochę czasu - wskazywał.

Tłumaczył, że jeżeli spojrzymy chociażby na liczbę aptek, które szczepią za darmo przeciw grypie, to w ciągu trzech tygodni praktycznie od zera szczepić zaczęło blisko 500.

- Ja nie chcę tutaj szacować, bo trudno przewidzieć, jaki docelowo będzie to model, ale jeśli od wczoraj mamy 140 aptek, które wymazują, to ta liczba na pewno będzie rosła - zaznaczył.

Komunikat rządu był niejasny?

Tomków stwierdził, że trudno mu się odnosić się do zarzutów, że testowanie miało być w każdej aptece. Przyznał, że część pacjentów tak właśnie zrozumiała rządowe zapowiedzi.

- Obserwujemy, że część pacjentów odebrała to w ten sposób, że w ogóle będzie można wejść do apteki i pobrać darmowe testy dla siebie i swojej rodziny. Pacjent sobie takie testy zabiera i idzie do domu - zaznaczył.

– W tej chwili wyjaśniamy pacjentom, że chodzi o wybrane apteki, a po drugie - nie testy a testowanie, czyli pobranie pełnego wymazu, odczytanie wyniku i wprowadzenie go do systemu - wskazał.

Przyznał jednocześnie, że bardzo wielu pacjentów, kiedy dowiaduje się, że farmaceuta będzie wpisywał wynik testu do systemu, rezygnuje z badania.

Rozmawialiśmy nie tylko o testowaniu

Tomków wyjaśnił także, że NIA rozmawiała z Ministerstwem Zdrowia nie tylko o samym testowaniu w aptece, ale też o przeprowadzaniu szerszych badań diagnostycznych przez farmaceutów.

– Do dzisiaj mieliśmy sytuacje, kiedy farmaceuta nie mógł nawet zmierzyć pacjentowi tętna czy saturacji, nie mógł go zważyć, a już absolutnie zabronione było sprawdzenie poziomu cukru, co dla nas - farmaceutów - było niezwykle uciążliwe - mówił.

Powtórzył, że farmaceuci mając prawo do wystawienia tzw. recepty farmaceutycznej w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia pacjenta (np. diabetologicznego) nie mogli zmierzyć poziomu cukru, co - zdaniem Tomkowa - było absurdem.

– W związku z tym testy na obecność SARS-CoV-2 połączone zostały z szeregiem innych badań diagnostycznych, które będziemy wykonywać w aptekach - tłumaczył.

W ocenie wiceprezesa NIA ciągu najbliższych dni do systemu testowania pod kątem koronawirusa będą włączały się kolejne apteki. - Kilkaset z nich będzie w stanie bardzo mocno zmienić obraz mapy Polski, jeśli chodzi o możliwość testowania - podkreślił.

– Pamiętajmy też, że dołączenie do punktów wymazowym przez apteki w przypadku tych podmiotów to nie jest przymus, ale dobra wola - podsumował.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Apteki zaczynają testować w kierunku COVID-19. Jest ich już ponad setka

ZAF: umożliwienie farmaceutom testowania w kierunku COVID-19 to dobre rozwiązanie. Brakuje jednak procedur

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.