Terapia elektrowstrząsami w psychiatrii

prof. dr hab. n. med. Łukasz Święcicki, II Klinika Psychiatryczna IPiN w Warszawie
opublikowano: 15-07-2021, 17:00

W jednej z najnowszych prac przeglądowych na temat zabiegów elektrowstrząsowych naukowcy przytaczają dowody na to, że elektrowstrząsy mogą, a wręcz powinny być stosowane w takich chorobach jak: ciężka lub lekooporna depresja, lekooporna schizofrenia, a niekiedy oporna na leczenie choroba Parkinsona.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Powszechnie uważa się medycynę za naukę. Można mieć niekiedy wątpliwości, czy psychiatria jest w pełni naukowa, ale także w jej obrębie bardzo liczą się dane empiryczne.

Jeśli zatem przeprowadzimy jakiś zabieg lub podamy lek, porównamy wykonaną procedurę do innej lub do placebo, a uzyskany wynik będzie dodatni, czyli badana procedura okaże się równie skuteczna, jak inna, lub skuteczniejsza od placebo, to należy uznać, że także badana metoda postępowania jest skuteczna. To może wydawać się oczywiste. A przecież nie zawsze tak jest, istnieją bowiem pewne wyjątki. Jednym z najdziwniejszych, moim zdaniem, są zabiegi elektrowstrząsowe (EW).

AntaresGreen/WikimediaCommons, lic. CC BY-SA 3.0

Elektrowstrząsy: zabiegi zbyt późno wprowadzane

W jednej z najnowszych prac przeglądowych opublikowanych na temat zabiegów EW, Kellner i wsp. przytaczają mnóstwo dowodów na to, że elektrowstrząsy mogą, a wręcz powinny, być stosowane w takich stanach, jak: ciężka lub lekooporna depresja, lekooporna schizofrenia, oporna na leczenie mania, katatonia, a także niekiedy oporna na leczenie choroba Parkinsona. Autorzy wyraźnie wskazują, że stosowanie zabiegów EW jest powszechnie rozważane zbyt późno, jeśli w ogóle (uwaga moja), dopiero po wyczerpaniu wszelkich innych opcji terapii, a bardzo często również po całkowitym wyczerpaniu pacjenta.

Osoby, które mają coś do powiedzenia na ten temat, a nie jest ich, niestety, zbyt dużo, zauważą być może, że efekt zabiegów EW nie jest trwały. Kellner nie zgadza się z takim ujęciem sprawy, a ja zgadzam się z Kellnerem (to pewnie obecnie największy światowy autorytet w dziedzinie EW). Oczywiście, EW nie usuwają przyczyny depresji, więc po zakończeniu zabiegów objawy choroby mogą powrócić. Ale czy przypadkiem nie mamy tego samego problemu z lekami przeciwdepresyjnymi? Przecież przerwanie farmakoterapii również jest obciążone dużym ryzykiem nawrotu!

No tak — może na to odpowiedzieć miłośnik leków przeciwdepresyjnych — ale przecież podawanie leku można kontynuować. To prawda, ale stosowanie zabiegów EW także można! Tylko tyle, że to brzmi złowrogo, prawda?

Korzyści z powtarzalności elektrowstrząsów

A nie powinno. Amerykański psychiatra Luccarelli i wsp. opublikowali ostatnio wyniki niezwykłego badania. Nieco barokowy tytuł publikacji zdradza na początku niemal wszystko.

Artykuł jest podsumowaniem retrospektywnego badania z udziałem 100 pacjentów, z których każdy otrzymał serię co najmniej 50 zabiegów EW, a niektórzy doszli nawet do 100 elektrowstrząsów. Kuracja trwała średnio około 22 miesięcy. W badaniu uczestniczyli chorzy na depresję, chorobę afektywną dwubiegunową, psychozę schizoafektywną i schizofrenię — a więc spektrum rozpoznań było naprawdę szerokie.

Stan psychiczny pacjentów oceniano za pomocą Quick Inventory of Depressive Symptomatology (QIDS) oraz Behavior and Symptom Identification Scale 24 (BASIS 24), a funkcje poznawcze przy pomocy Montreal Cognitive Assessment (MoCA). Autorzy zaobserwowali bardzo wyraźną poprawę stanu psychicznego po pierwszych 10 zabiegach. Po kolejnych 40 i więcej zabiegach następowała dalsza, niewielka, poprawa lub stabilizacja. Jedynie u 9 proc. osób stwierdzono nawrót choroby, a aż 19 proc. chorych zdecydowało się kontynuować zabiegi do 100 i więcej.

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Oczywiście, był to od początku do końca wybór samych pacjentów, ponieważ zabiegi EW są wykonywane jedynie za świadomą i pisemną zgodą chorych (z wyjątkiem sytuacji ratujących życie, w których uzyskanie takiej zgody nie jest możliwe).

Prowadzona równocześnie ocena funkcji poznawczych wykazała, że nie nastąpiły żadne widoczne zmiany w tym zakresie. To znaczy, że nawet tak duża liczba zabiegów, wykonywanych przez tak długi czas, nie miała niekorzystnego wpływu na pamięć i koncentrację. A w dyskusji na temat EW bardzo często pojawia się argument o rzekomym „zrujnowaniu pamięci”.

Elektrowstrząsy: siła negatywnego wizerunku

Czemu uważam, że badanie Luccarellego i wsp. jest niezwykłe? Przecież taka sama ocena, prowadzona w odniesieniu do dowolnie wybranego leku przeciwdepresyjnego, byłaby kliniczną rutyną, budzącą zainteresowanie niewielkiego kręgu odbiorców. Rzecz w tym, że elektrowstrząsy mają bardzo niekorzystny wizerunek. Już samo wspomnienie o możliwości przeprowadzenia takich zabiegów spotyka się często z silnym sprzeciwem. A sugestia, że zabiegi mogą być kontynuowane przez długi czas, w ramach leczenia podtrzymującego, wydaje się budzić grozę. Jestem przekonany, wiem to z autopsji, że prowadzenie tego typu badań dotyczących EW wymaga prawdziwej odwagi cywilnej.

Mamy więc sytuację, w której bardzo skuteczne zabiegi mogą być bezpiecznie prowadzone w trybie kuracji podtrzymującej, co zostało empirycznie udowodnione. Zabiegi te są akceptowane przez pacjentów, wielu z nich prosi o ich wykonanie, są, co do zasady, wykonywane zawsze za ich zgodą. Gdyby takie stwierdzenia dotyczyły jakiekolwiek innej procedury medycznej, która przychodzi mi w tej chwili do głowy (mogę o czymś nie wiedzieć), to procedura ta mogłaby z pewnością liczyć na powszechną akceptację i entuzjazm. Jednak entuzjazm wobec zabiegów EW jest uważany za podejrzany i zasadniczo wyklucza z „dobrego towarzystwa”.

Jak odczarować elektrowstrząsy? Nie mam pomysłu. Racjonalne argumenty nie pomagają. Poświęciłem bardzo wiele lat pracy na próbę choćby niewielkiej zmiany wizerunku zabiegów EW, ale nie mam poczucia, że mi się udało. No cóż, jak widać, nie poddaję się!

Piśmiennictwo

  1. Kellner C.H., Obbels J., Sienaert P.: When to consider electroconvulsive therapy (ECT)? Acta Psychiatr. Scand. 2020; 141, 304-315.
  2. Luccarelli J., McCoy T.H., Seiner S.J., Henry M.E.: Maintenance ECT is associated with sustained improvement in depression symtpoms without
Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.