Telemonitoring – nie nowość, ale wciąż luksus

  • Iwona Kazimierska
18-12-2017, 14:25

Systemy zdalnie monitorujące pracę serca pacjenta ze wszczepionym urządzeniem kardiologicznym dają chorym poczucie bezpieczeństwa i poprawiają jakość życia. Nie są jednak w Polsce dostępne dla każdego, kto ma wskazania do tej formy opieki telemedycznej. Brakuje urządzeń i przeszkolonego personelu medycznego – alarmują pacjenci zrzeszeni w grupie ICDefibrylatorzy. Poważnym problemem jest brak odpowiednich rozwiązań systemowych – dodają eksperci z Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jedną z najskuteczniejszych form leczenia groźnych form zaburzeń rytmu serca jest implantacja urządzeń stymulujących bądź stabilizujących pracę serca. Należą do nich m.in. stymulatory (IPG), kardiowertery-defibrylatory (ICD, S-ICD) czy urządzenia do terapii resynchronizującej (CRT, CRT-D). Poza stymulacją serca urządzenia te mogą zbierać (a więc potencjalnie również przesyłać) całą masę informacji o sprawności urządzenia, a także stanie samego pacjenta. Pracownicy centrów telemonitoringu analizujący wysyłane przez wszczepione urządzenia raporty w przypadku zagrożenia lub jakiegokolwiek powodu do niepokoju mogą szybko powiadomić pacjenta o groźnych zaburzeniach rytmu, zalecić pilną wizytę u lekarza lub – w najgroźniejszych przypadkach – wezwać do chorego karetkę pogotowia.

Brak finansowania tego typu opieki

Pacjenci z wszczepionymi urządzeniami kardiologicznymi zrzeszeni w grupie facebookowej „ICDefibrylatorzy” podkreślają zalety telemonitoringu i skarżą się na trudności w zakwalifikowaniu do tej formy opieki telemedycznej. Eksperci z Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego wskazują z kolei na brak rozwiązań systemowych, które pozwoliłyby zapewnić potrzebującym chorym dostęp do telemonitoringu, przygotować dla nich odpowiednie zaplecze w postaci centrum monitoringu i przeszkolonego personelu medycznego, a docelowo – uzyskać oszczędności budżetowe.

Za zakup urządzeń do telemonitoringu, stworzenie centrów oraz analizę raportów NFZ nie płaci szpitalom. Jedyną placówką, która na dużą skalę wprowadziła telemonitoring, pozostaje Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Niestety, wobec utrzymującego się całkowitego braku finansowania tego rodzaju opieki, telemonitoring jest obecnie znacznie ograniczany także tam.

Większe bezpieczeństwo

„Mam to szczęście, że korzystam z telemonitoringu – dostałem taką propozycję od swojego lekarza prowadzącego. Dzięki temu jestem dużo spokojniejszy. Jeśli z moim sercem jest coś nie tak, mam szybko informację i mogę od razu podjąć odpowiednie kroki” – mówi Piotr Krzywicki z Siechnic.

„Korzystam z telemonitoringu i wiem, że dzięki niemu w razie wystąpienia niebezpiecznych zaburzeń rytmu zostanę poinformowana, że coś jest nie tak i powinnam pilnie zgłosić się do lekarza” – mówi Magdalena Walczak z Ponieca. Sebastian Katolik z Wrocławia dodaje: – Mam telemonitoring, jestem pod stałą kontrolą Centrum Monitoringu w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Dzięki temu mogę spokojnie planować standardowe wizyty kontrolne raz do roku i nie biegać do lekarza z każdą błahostką. Odkąd korzystam z telemonitoringu, miałem dwa telefony z centrum z pytaniem o moje samopoczucie. Dzwoniono, ponieważ ICD interweniował – przerwał groźne dla życia arytmie. Bardzo się cieszę, że mogę korzystać z tej formy opieki. Czuję się bezpiecznie także wtedy, kiedy w przypadku złego samopoczucia sam mogę wysłać do Centrum Monitoringu raport dotyczący pracy mojego urządzenia i upewnić się, że wszystko jest w porządku”.

Konieczne są rozwiązania systemowe

„O telemonitoring pytałam mojego lekarza prowadzącego z Poznania tam, gdzie wszczepiono mi ICD – mówi Iwona Walczak z Koła. – Dowiedziałam się, że w moim przypadku ta forma opieki telemedycznej jest jak najbardziej wskazana i jeśli tylko szpital będzie dysponował wolnym urządzeniem, na pewno je dostanę. Jednak realnie nie ma komu sprawdzać raportów wysyłanych przez urządzenia monitorujące. Usłyszałam, że w tamtejszej klinice lekarze robią to w czasie wolnym, z doskoku. Jak wobec tego czuć się bezpiecznie”?

Słowa pacjentki potwierdza dr hab. n. med. Oskar Kowalski, kierownik Pracowni Elektrofizjologii i Elektrostymulacji Serca w Śląskim Centrum Chorób Serca, były przewodniczący Sekcji Rytmu SercaPTK. „Niestety, w dzisiejszych czasach musimy mówić o kosztach związanych z różnymi możliwościami terapeutycznymi. Dziś koszty całego procesu telemonitoringu bierze na siebie szpital. Obecnie w Polsce żadnego szpitala nie stać na stosowanie telemonitoringu, często nawet u pacjentów obarczonych największym ryzykiem czy np. u dzieci. Lekarze i pielęgniarki pracują na rzecz tych pacjentów po prostu pro bono, poza standardowymi obowiązkami, analizując dodatkowo raporty telemetryczne. W Pracowni Telemonitoringu I Kliniki Kardiologii ŚCCS dziennie analizujemy ponad 100 raportów, czasem ich liczba sięga 200”.

– Aby zapewnić stałą, rzetelną opiekę telemedyczną, potrzebne są kompleksowe rozwiązania systemowe. Badania przeprowadzone w Zabrzu wskazują, że przy zastosowaniu telemonitoringu u pacjentów z wszczepionymi urządzeniami można istotnie poprawić ich bezpieczeństwo, a najciężej chorym wydłużyć życie. W ciągu trzech lat możliwa jest nawet 30-procentowa redukcja kosztów opieki nad tymi pacjentami. Trzeba jednak pamiętać, że aby oszczędzać, najpierw trzeba zainwestować, czyli w tym przypadku zakupić sprzęt, nadajniki, przeszkolić personel. Korzyści, takie jak choćby zmniejszenie liczby nadprogramowych wizyt w poradniach specjalistycznych, pojawią się niemal natychmiast” – dodaje dr hab. Oskar Kowalski.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: IKA

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
E-zdrowie / Telemonitoring – nie nowość, ale wciąż luksus
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.