Tadeusz Jędrzejczyk: Za wzrostem cen cukru powinny pójść obniżki cen warzyw

Tadeusz Jędrzejczyk, Gdański Uniwersytet Medyczny, były prezes NFZ
opublikowano: 14-11-2019, 14:06

Kilka tygodni temu w debacie publicznej powrócił temat akcyzy na produkty spożywcze z dużą zawartością cukru. Czy sugar tax ma sens? O opinię poprosiliśmy Tadeusza Jędrzejczyka z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, byłego prezesa NFZ.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Pomysł wprowadzenie podatku od cukru opiera się na założeniu, że produktów droższych będziemy kupować mniej. Dane zbierane z miejsc, gdzie taki albo pokrewny podatek jest wprowadzany, wykazują umiarkowany efekt, jednak warto podkreślić, że takimi decyzjami udaje się uzyskać przynajmniej zahamowanie wzrostu konsumpcji.

Tadeusz Jędrzejczyk, Gdański Uniwersytet Medyczny, były prezes NFZ
Zobacz więcej

Tadeusz Jędrzejczyk, Gdański Uniwersytet Medyczny, były prezes NFZ

Samo ograniczenie konsumpcji danego wysokokalorycznego produktu to jednak dopiero połowa sukcesu. Klienci dostosowują się do sytuacji, zmieniając nieco portfel zakupów, często jednak zamieniając jedne produkty wysokokaloryczne na inne. Ponadto sami producenci też będą reagować, dostosowując ofertę do regulacji i oczywiście w dalszym ciągu maksymalizując wyniki sprzedaży.

Jak zatem uzyskać bardziej ambitny sukces tego typu regulacjami? Można ocenić, że potrzeba byłoby wprowadzić, praktycznie w jednym czasie, także dodatkowe zmiany. Po pierwsze, za wzrostem detalicznych cen cukru powinny pójść obniżki cen warzyw i owoców, zwłaszcza z lokalnego rynku. Tymczasem ceny tych ostatnich produktów poszybowały znacząco, co powoduje, że gorzej zarabiający kupują tańsze, produkowane przemysłowo i gorsze dla zdrowia jedzenie. Takie regulacje powinny rozszerzyć się także w innych kierunkach. Jak na przykład łatwo zauważyć, w piekarni konsumpcja chleba razowego jest kilka razy mniejsza od białego. Natomiast cena tego powszechnego produktu spożywczego także nie sprzyja robieniu kanapek zawierających zdecydowanie większą porcję błonnika. Warto przy okazji wspomnieć, że kaloryczność skrobi jest zbliżona do sacharozy czy cukrów prostych. Podobna sytuacja dotyczy choćby mięsa, którego także spożywamy za dużo.

Drugim elementem, który powinien towarzyszyć zmianom, to zdecydowane podniesienie wymagań informacyjnych dla producentów i sprzedawców. Napisy, podobnie jak w przypadku tytoniu, muszą być odpowiedniej wielkości na opakowaniu, proste i zrozumiałe.

Po trzecie, powinno się rozważyć progresywną akcyzę, która naliczałaby dodatkowy podatek przy przekroczeniu wartości sprzedaży i udziału danej grupy kapitałowej względem całego wolumenu sprzedaży, który w kolejnych latach można ewentualnie obniżać. Wobec obecnych możliwości informatycznych, takie rozwiązanie, mimo że wydaje się skomplikowane, pozostaje w zasięgu służb skarbowych. Co najważniejsze, daje szansę na osiągnięcie celu zmniejszenia sprzedaży całkowitej i chroni przy okazji najmniejszych graczy na rynku.
Na samym końcu warto podkreślić, że dieta to tylko jeden z elementów odpowiedzialnych za zjawisko nadwagi i otyłości. Oddziaływanie podatkowe na zwiększenie aktywności fizycznej to zupełnie odrębny rozdział, któremu wszelako także warto się przyjrzeć.

Jaka jest największa przeszkoda? Oczywiście na poziomie politycznym — takie rozwiązanie łatwo wziąć na celownik krytyki, ponieważ koszty społeczne są natychmiastowe, a pozytywne rezultaty przyszłe i dość niepewne. Z drugiej strony coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz narastania napięć w budżecie. W takim przypadku sięgnięcie po podatki od „grzechów i przyjemności” może okazać się dla rządu mocną pokusą, na którą łatwiej będzie się zdecydować, właśnie ze względu na prospołeczne uzasadnienie. Złym scenariuszem byłoby jednak wprowadzenie tego typu podatków wyłącznie z motywacji fiskalnych. Dlatego potrzebna jest, z jednej strony, otwarta debata, a po drugie, sięgnięcie po różnorodne środki ekonomiczne, które zadziałają na różne „punkty uchwytu” problemów zdrowotnych społeczeństwa.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Tadeusz Jędrzejczyk, Gdański Uniwersytet Medyczny, były prezes NFZ

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.