Szybsza pomoc dla pacjentów z tętniakiem aorty

Ewa Kurzyńska
opublikowano: 22-03-2019, 13:37

Czas oczekiwania na spersonalizowany stentgraft, który wszczepia się chorym z tętniakiem aorty brzusznej, obejmującym tętnice trzewne, wynosi od 4 do 6 tygodni. To długo, ponieważ powiększający się tętniak może w każdej chwili pęknąć, co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia pacjenta. Dlatego zespół pod kierunkiem prof. Zbigniewa Gałązki z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego opracował nowatorską technikę, która pozwala pomóc choremu w ciągu kilku godzin. Pionierską operację implantacji stengraftu fenestowanego „in situ” laserem ekscymerowym przeprowadzono z powodzeniem u 71-letniego mężczyzny z tętniakiem okołonerkowym.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Każdego roku w Stanach Zjednoczonych rozpoznaje się ok. 200 tys. tętniaków aorty brzusznej. „Tętniaki najczęściej nie powodują żadnych charakterystycznych objawów do momentu, gdy dochodzi do ich pęknięcia. W takiej sytuacji śmiertelność sięga ponad 90 proc. Nie ma drugiej choroby w medycynie, która przy wystąpieniu powikłań dawałaby tak poważne rokowanie. Gdy pęka największe naczynie w organizmie, jakim jest aorta, dochodzi do masywnego krwotoku wewnętrznego, który powoduje śmierć po upływie mniej więcej kilku minut” — mówi prof. dr hab. n. med. Zbigniew Gałązka, specjalista chirurgii ogólnej i naczyniowej, angiolog, transplantolog kliniczny, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Chorób Naczyń Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM.

Prof. Zbigniew Gałązka
Wyświetl galerię [1/3]

Prof. Zbigniew Gałązka Fot. Dział Fotomedyczny WUM

Na tętniaki częściej chorują mężczyźni

Tętniaki aorty są w Polsce coraz częściej wykrywane, m.in. dzięki upowszechnieniu badań ultrasonograficznych jamy brzusznej oraz tomografii komputerowej. „Tętniaki kilkakrotnie częściej występują u mężczyzn niż u kobiet, u których do poszerzenia aorty dochodzi też w późniejszym czasie. Szczyt zachorowań przypada na 7.-8. dekadę życia. Jak wspomniałem, poszerzanie się aorty najczęściej przebiega bezobjawowo, chyba że powiększający się tętniak zacznie uciskać ważne struktury anatomiczne, np. sploty nerwowe wokół kręgosłupa. Wówczas pojawiają się silne bóle brzucha promieniujące do krocza” — wyjaśnia prof. Zbigniew Gałązka.

Z powodu pęknięcia tętniaka aorty zmarli m.in. wielki fizyk Albert Einstein oraz Charles de Gaulle, prezydent Francji. Szacuje się, że w USA rocznie z tego powodu umiera około 15 tys. chorych, co porównywane jest ze śmiertelnością w raku prostaty lub sutka.

„Z tych względów kluczową sprawą jest zastosowanie leczenia operacyjnego, zanim dojdzie do pęknięcia ściany tętniaka. Najlepiej, gdy zabieg jest wykonywany planowo, bo śmiertelność nie przekracza wówczas 2-3 proc. Gdy dochodzi do pęknięcia aorty brzusznej, sytuacja jest wyjątkowo dramatyczna. Według różnych statystyk, tylko 1-2 na 10 chorych udaje się dowieźć do szpitala, z reguły w stanie ciężkiego wstrząsu krwotocznego. Ale nawet wówczas, dzięki natychmiastowej interwencji chirurgów naczyniowych, udaje się uratować nie więcej niż co drugiego pacjenta” — podkreśla prof. Gałązka.

USG jamy brzusznej: ważne badanie przesiewowe w kierunku tętniaka aorty

Aby w porę wykryć zagrożenie, w niektórych krajach funkcjonują programy badań przesiewowych, które opierają się na wykonywaniu profilaktycznego USG jamy brzusznej u mężczyzn po 70. roku życia, w celu oceny średnicy aorty.

„Ważne jest także upowszechnianie wiedzy na temat tej choroby i czynników ryzyka. Tętniaki aorty powstają na skutek złożonego procesu patologicznego, doprowadzającego do rozkładu elastyny i degradacji ściany aorty, która staje się podatna na poszerzanie. Ten proces przyspiesza przede wszystkim źle regulowane nadciśnienie tętnicze, a także długoletnie palenie tytoniu. Znaczenie mają również czynniki genetyczne, dlatego szczególnej uwagi wymagają pacjenci, w rodzinie których choroba już wcześniej wystąpiła” — zaznacza prof. Zbigniew Gałązka.

Leczenie tętniaków aorty - korzyści z zabiegów małoinwazyjnych

Dzięki dynamicznemu rozwojowi chirurgii naczyniowej w ciągu ostatniego ćwierćwiecza nastąpił ogromny postęp w leczeniu tętniaków aorty. Przełomem było wprowadzenie na początku lat 90. ubiegłego wieku do praktyki klinicznej zabiegów małoinwazyjnych, polegających na implantacji stentgraftów (czyli stentów pokrytych sztuczną protezą naczyniową) do światła aorty z dostępu pachwinowego lub przezskórnego. Przy zastosowaniu tej techniki uraz operacyjny jest nierzadko mniejszy niż podczas operacji przepukliny pachwinowej.

„Wciąż postępuje miniaturyzacja sprzętu, a wyniki leczenia stale się poprawiają. Chorzy bardzo często po zabiegach wewnątrznaczyniowych opuszczają szpital już w 2.-3. dobie po operacji. Małoinwazyjność zabiegu jest kluczowym atutem. Mówiąc o chorych z tętniakami aorty, musimy pamiętać, że są to najczęściej pacjenci z licznymi przeciwwskazaniami do operacji klasycznej z powodu współistniejących schorzeń, np. niewydolności układu krążenia, przebytego zawału serca, niewydolności oddechowej lub cukrzycy. Niejednokrotnie mieli oni wcześniej wykonane operacje w obrębie narządów jamy brzusznej lub są patologicznie otyli. Z tego powodu śmiertelność w czasie klasycznej operacji byłaby dużo większa” — nie ma wątpliwości prof. Gałązka.

Bezzwłoczna operacja tętniaka redukuje ryzyko pęknięcia

Nowa technika, którą wprowadzono w klinice kierowanej przez profesora Gałązkę, to kolejny krok milowy w leczeniu tętniaków okołonerkowych i piersiowo-brzusznych.

„Dotychczas w trakcie operacji stosowano komercyjnie przygotowane stentgrafty, które mają specjalnie wycięte otwory na naczynia trzewne. Gdy kwalifikujemy pacjenta do zabiegu, na taki „szyty na miarę” implant musimy czekać od 4 do 6 tygodni. Niekiedy to było zbyt długo i zdarzały się sytuacje, że u pacjenta dochodziło do pęknięcia aorty. Stosując naszą metodę, choremu można pomóc od razu” — mówi szef Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Chorób Naczyń WUM.

Pierwszy pacjent jest już po zabiegu. To 71-letni mężczyzna, po przebytym zawale serca, z niekontrolowanym nadciśnieniem tętniczym. Zdiagnozowano u niego tętniaka aorty o średnicy aż 6 cm.

W pierwszym etapie zabiegu pacjentowi założono rozwidlony stentgraft, który zakotwiczono poniżej odejścia tętnicy krezkowej górnej, jednocześnie przykrywając obie tętnice nerkowe. Następnie za pomocą laserowego cewnika, wprowadzonego przezskórnie do aorty brzusznej, dokonano fenestracji „in situ” w materiale endoprotezy. Przez wytworzone w ten sposób otwory implantowano pokrywane stenty, przez które uzyskano bardzo dobry napływ krwi do obu nerek. Operację przeprowadził zespół w składzie: prof. Zbigniew Gałązka, dr Rafał Maciąg (radiolog), dr n. med. Jacek Kurnicki, dr n. med. Remigiusz Gelo (anestezjolog).

„Już 12 godzin po operacji pacjent poruszał się samodzielnie i w 4. dobie został wypisany z kliniki z prawidłowym stężeniem kreatyniny. W wykonanej kontrolnej angiotomografii komputerowej okazało się, że tętniak został całkowicie wyłączony z krążenia, a nerki pracują doskonale” — mówi prof. Zbigniew Gałązka.

Implantacja stentgraftu fenestowanego "in situ" ekscymerowym - innowacja, która przynosi oszczędności

Nie bez znaczenia są także aspekty ekonomiczne zastosowanej metody. Zabieg wykonany nową techniką jest o połowę tańszy niż operacja z wykorzystaniem komercyjnie produkowanego stentgraftu. „Oszczędności przy jednym zabiegu mogą sięgać nawet ok. 70 tys. zł” — wylicza prof. Gałązka.

Specjaliści z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM planują kolejne operacje z zastosowaniem nowej metody, m.in. w przypadku tętniaka piersiowego obejmującego tętnice odchodzące od łuku aorty lub tętniaków piersiowo-brzusznych.

„Nowa technika znacząco zwiększa także szanse na pomoc chorym, u których już doszło do pęknięcia tętniaka i trafiają do nas w trybie ostrodyżurowym” — podkreśla dr n. med. Jacek Kurnicki z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Chorób Naczyń.

„Aby wykonać operację metodą, którą zaproponowaliśmy, trzeba mieć duże doświadczenie w chirurgii wewnątrznaczyniowej i dysponować laserem ekscymerowym do wycinania otworów w poszyciu stentgraftu. Mamy szczęście, że to urządzenie jest dostępne w naszym szpitalu dzięki współpracy z kardiologami. Aktualnie tylko 4 ośrodki w Polsce dysponują sprzętem tej klasy. Dlatego przypuszczam, że nowa technika, zastosowana z powodzeniem przez nasz zespół, będzie zarezerwowana dla największych ośrodków akademickich w  kraju” — podsumowuje prof. Zbigniew Gałązka.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Kurzyńska

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.