Sztywne limity, dłuższe kolejki

Edyta Szewerniak-Milewska
23-03-2005, 00:00

Sąd Apelacyjny w Rzeszowie 15 marca uznał, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie musi płacić za nadwykonania tutejszemu szpitalowi MSWiA. Fundusz twierdzi, że trzeba tak dysponować kontraktem, by odpowiednią jego część zarezerwować na usługi nieplanowane. To teoria niemożliwa do realizacji w praktyce - mówią dyrektorzy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Rzeszowski sąd uznał, że kontrakt zawarty między placówką służby zdrowia a funduszem jest umową cywilną i dotyczy zamówienia na konkretną usługę, dlatego nie należy jej przekraczać. Podobne stanowisko wyraził wcześniej Sąd Najwyższy (szerzej o jego wyroku pisaliśmy w Pulsie Medycyny nr 1 (98) w styczniu br.).
Jednak dla szefów ZOZ-ów konieczność rezerwowania części kontraktów dla przypadków nagłych, jest trudna do zastosowania w praktyce. "Ginekologia i położnictwo to w 70 proc. przyjęcia w trybie nagłym, więc stwarzanie marginesu dla planowych przyjęć jest szalenie trudne" - uważa Wojciech Puzyna, dyrektor Szpitala Położniczo-Ginekologicznego św. Zofii w Warszawie.
Istnieje możliwość dokonywania przesunięć między zakresami zakontraktowanych świadczeń, ale pod pewnymi warunkami. NFZ informuje, że będzie akceptował wnioski o takie zmiany, ale jednocześnie zaapelował, by opierać je na rzetelnej analizie wykonywanych usług, z uwzględnieniem ich sezonowości. Dlaczego? "Nie będą akceptowane kolejne wnioski świadczeniodawców o zwiększenie liczby świadczeń w danym zakresie, o ile uprzednio wnioskowano o zmniejszenie limitu w tym zakresie" - czytamy w komunikacie NFZ.
"To bandytyzm urzędników - uważa Małgorzata Kalińska, dyrektor SP Szpitala Klinicznego im. prof. M. Michałowicza w Warszawie. - Szpital to nie fabryka butów, a w pediatrii obowiązuje sezonowość i trudno z góry ustalić np. ile zabiegów wycinania migdałków wykonamy w danym miesiącu. Uważam te przepisy za jednostronne wypowiedzenie umowy i pismo w tej sprawie wysłałam do NFZ i Ministerstwa Zdrowia".
Rygorystyczne ograniczenie liczby przyjęć pacjentów do wysokości przyznanych limitów, o co zabiega ostatnio fundusz, budzi opór także z innych powodów. ?To niefortunny pomysł, żeby pacjenów ponadlimitowych wysyłać do kolejek. W psychitarii właściwie każde świadczenie powinno być udzielone jak najszybciej, ponieważ jego odwlekanie może doprowadzić np. do zachowań autoagresywnych czy nawet samobójczych" - uważa Grzegorz Kołodziej, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych SP ZOZ w Gostyninie.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Edyta Szewerniak-Milewska

Najważniejsze dzisiaj

Tematy

NFZ

Puls Medycyny

Inne / Sztywne limity, dłuższe kolejki
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.