Szpitalne kłopoty 
z zaopatrzeniem w leki

  • Ewa Szarkowska
opublikowano: 22-02-2012, 00:00

Producenci leków i hurtownie nie chcą dostarczać szpitalom produktów leczniczych poniżej cen ustalonych w przetargach. „Jeśli limity cen kupowanych przez nas w przetargach leków nie zmienią się, wiele z nich zniknie ze szpitalnego receptariusza” — ostrzegają dyrektorzy lecznic i kierownicy aptek szpitalnych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O tym, że ustawa refundacyjna mocno wpłynie na gospodarkę lekiem w szpitalach, „Puls Medycyny” pisał już w kwietniu 2011 roku. Pytani wówczas dyrektorzy szpitali przyznawali otwarcie, że nie znają jej zapisów, bo ta ich nie dotyczy. Teraz wiedzą, że był to poważny błąd.

Blokadą jest limit

Wprawdzie maksymalne ceny leków dla szpitali zostały utrzymane, ale ustalono zasadę, że wolno je kupić w cenie nie wyższej niż limit określony przez Ministerstwo Zdrowia. 9 stycznia br. ukazał się komunikat ministra zdrowia dla świadczeniodawców, wyjaśniający zasadę liczenia ceny zbytu leków dla szpitali wraz z wykazem produktów leczniczych, będących podstawą limitu. Gdy szpitale dokonały obliczeń, okazało się, że niektórych zakupów nie da się zrealizować zgodnie z przedstawioną zasadą.

„Cena wyliczona sposobem narzuconym przez resort zdrowia jest zazwyczaj niższa od cen, które są przedmiotem naszych wcześniejszych umów zawartych z dostawcami” — wyjaśnia mgr farm. Janina Pawłowska, kierownik apteki Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II. Jeżeli ta różnica jest niewielka, to dla umów zawartych przed 1 stycznia 2012 r. szpitalom z reguły udaje się wynegocjować z producentami leków dostawy po obniżonych cenach. Mniej elastyczni są hurtownicy, gdy szpitale zwracają się z prośbą o faktury korygujące. „Jeśli się nie ugną, trzeba będzie odstąpić od umowy i ogłosić kolejny przetarg” — twierdzi Janina Pawłowska.

Ogromnym problemem są leki, których cena ustalona według nowych reguł jest znacznie niższa niż ta z przetargu. „Podam przykład leku, za który w przetargu płacimy 39 zł, natomiast z wyliczeń wychodzi, że możemy zapłacić 4 zł. To oczywiste, że dostawca po takiej cenie może nie chcieć realizować naszych zamówień” — uważa Janina Pawłowska. Producenci leków i hurtownie potwierdzają, że różnice na ich niekorzyść sięgają nawet 80 proc.


Cały artykuł na ten temat znajdziesz w najnowszym wydaniu Pulsu Medycyny 3 (242).

Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.