Szpitale powiatowe alarmują o swojej trudnej sytuacji

Maja Marklowska-Tomar
opublikowano: 25-09-2019, 11:59

„Tak źle jeszcze nie było” — mówią dyrektorzy szpitali powiatowych. Ich ocenę potwierdzają wyniki raportu opracowanego na zlecenie Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, który przedstawiono 17 września w Warszawie podczas ogólnopolskiej konferencji na temat sytuacji szpitali.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„My nie jesteśmy grupą roszczeniową. Nie stajemy w szeregu po pieniądze jak przedsiębiorcy, lekarze czy nauczyciele. Jesteśmy podmiotem władzy publicznej, w związku z czym musimy wywiązywać się z zadań, jakie zostały przez nią na nas nałożone i robić to, czego oczekują od nas nasi mieszkańcy, którzy stają się również pacjentami” — mówił Rudolf Borusiewicz, dyrektor biura Związku Powiatów Polskich (ZPP), który był jednym z dwóch organizatorów konferencji (drugim był Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, OZPSP).

Straty szpitali powiatowych ciągle rosną

W lipcu do wszystkich szpitali powiatowych została rozesłana ankieta z pytaniami dotyczącymi ich sytuacji finansowej od 2015 r. do końca pierwszego półrocza 2019 r. Wypełniło ją 118 spośród wszystkich 250-260 szpitali powiatowych w Polsce. W ankiecie uwzględniono 130 różnych wskaźników, m.in.: dane statystyczne, dane finansowe z rachunku zysków i strat, bilansu oraz rachunku przepływów pieniężnych, pozostałe dane finansowe oraz informacje o zatrudnieniu i jego kosztach. W raporcie opracowanym pod kierunkiem prof. dr hab. Eweliny Nojszewskiej z Katedry Ekonomii Stosowanej oraz Centrum Badań nad Funkcjonowaniem Systemu Ochrony Zdrowia SGH wzięto pod uwagę 30 najważniejszych zmiennych, ale — jak zapewniają jego autorzy — na podstawie wszystkich danych z ankiety i przy wykorzystaniu dodatkowych narzędzi statystycznych powstanie osobna publikacja. W zamierzeniu analityków ma ona pomóc decydentom w podejmowaniu racjonalnych decyzji, a dzięki temu poprawić sytuację finansową szpitali, a więc dostępność i jakość świadczeń zdrowotnych udzielanych pacjentom.

Powołując się na najnowszy raport, Andrzej Płonka, prezes zarządu ZPP, a jednocześnie starosta bielski (woj. śląskie) stwierdził, że w latach 2015 i 2016 szpitale powiatowe również były zadłużone, ale nie tak bardzo jak po kolejnej reformie ochrony zdrowia.

8 proc. - o tyle wzrosły w 2019 r. koszty działalności szpitali powiatowych w porównaniu z 2018 r. 

„Łączny wynik podmiotów ankietowanych, zarówno na sprzedaży, jak i wynik netto, jest ujemny. Straty rosną nieprzerwanie od 2015 r., z wyjątkiem 2017 r., gdy zapłata za nadwykonania była znacząca. W 2018 r. w porównaniu z 2017 r. mamy do czynienia z załamaniem. Straty szpitali na sprzedaży zwiększyły się o 77 proc., a w 2019 r., przy założeniu ich podwojenia się z pierwszego półrocza, wzrosną o kolejne 50 proc. Jeśli chodzi o wynik netto, straty w okresie 2018/2017 zwiększyły się ponad trzykrotnie, a w kolejnym okresie prawie się podwoją” — poinformował ok. 250 uczestników konferencji Andrzej Płonka. Dodał, że te prognozy nie uwzględniają skutków wzrostu stawki bazowej od 1 lipca do kwoty 4200 zł oraz zapowiedzianego wprowadzenia mnożnika przychodów dla ryczałtu o 3 proc. lub 4 proc. w zależności od stopnia zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej.

Na koniec czerwca tylko 11 (2 spółki prawa handlowego i 9 SP ZOZ-ów) spośród 118 analizowanych szpitali odnotowało zysk. Pozostałe miały straty. „Wysokość zobowiązań wymagalnych w 2018 r. wzrosła o ponad 30 proc., do poziomu 189 mln zł. Na koniec pierwszego półrocza 2019 r. wynosiła już 206 mln zł, co oznacza wzrost o 9 proc.” — kontynuował Andrzej Płonka.

92 proc. - tyle szpitali powiatowych, które wypełniły ankietę Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali powiatowych, odnotowało w I połowie 2019 r. straty: w 2018 r. placówek ze stratą finansową było ponad 80 proc.

Jak podkreślano, wskutek tej dramatycznej sytuacji szpitale zaczynają już zalegać z wypłatami wynagrodzeń. „Zbliżamy się nieuchronnie do stanu, gdy będziemy zmuszeni wypłacać pensje w ratach” — skarżyli się dyrektorzy szpitali.

Winna jest nie tylko sieć szpitali

Wśród przyczyn obecnej sytuacji wymieniano m.in. sposób wprowadzenia i funkcjonowanie tzw. sieci szpitali, która znacząco zmieniła zasady finansowania świadczeń zdrowotnych. W zgodnej opinii przedstawicieli powiatów i dyrektorów podległych im placówek, sieć szpitali nie zapewniła tym jednostkom właściwego poziomu finansowania. Ryczałt, na podstawie którego rozliczane są świadczenia z Narodowym Funduszem Zdrowia, został skalkulowany poniżej ich rzeczywistych kosztów. A wykonywanie ponadryczałtowych świadczeń z kategorii ratujących życie nie wiąże się z przypływem dodatkowych pieniędzy, co jeszcze bardziej pogłębia różnice między ponoszonymi wydatkami a uzyskiwanymi dochodami.

Do obecnej sytuacji doprowadził również wzrost kosztów wynagrodzeń dla pracowników ochrony zdrowia. W ślad za podjętą centralnie decyzją nie poszły wystarczające środki na pokrycie tych podwyżek. Między 2015 r. a pierwszą połową 2019 r. wydatki na wynagrodzenia wzrosły o 37 proc. Koszty osobowe obejmują również umowy cywilnoprawne, a te wzrosły jeszcze bardziej, bo o 41 proc. Jednak za wzrostem wynagrodzeń nie nadąża zwiększanie kontraktów.

„W tej chwili otrzymaliśmy 4 proc. podwyżki w ryczałcie dla szpitali I stopnia i 3 proc. dla szpitali II stopnia. Szpitale III stopnia, które również są w naszym związku, dostały jeszcze mniej. Słyszymy, że są to pieniądze przeznaczone na podwyżki. Jeżeli pan minister udowodni nam, że te podwyżki znajdą się w wycenie świadczeń, to dobrze. Na dzisiaj śmiem jednak twierdzić, że to dzięki nam, dyrektorom szpitali, te podwyżki są realizowane” — powiedział Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Według niego, pieniądze na podwyżki powinny być kierowane oddzielnym strumieniem. „Co rusz słyszymy w telewizji, że za to czy tamto zapłaci Narodowy Fundusz Zdrowia. NFZ ma płacić za świadczenia, a nie wynagrodzenia. Płacenie za wynagrodzenia stało się bardzo złą praktyką” — ocenił prezes OZPSP.

Niedobór kadr medycznych wymusza na szefach placówek podnoszenie wynagrodzeń, aby zapewnić pacjentom odpowiednią opiekę medyczną. Na przykład w województwie śląskim jednostkowy koszt zatrudnienia lekarza czy pielęgniarki wzrósł — jak ocenił starosta bielski — nieprawdopodobnie. W przypadku lekarzy sięga już 150 zł za godzinę, przy średniej w kraju wynoszącej 50 zł za godzinę.

Kolejną przyczyną trudnej, a w niektórych szpitalach wręcz dramatycznej, sytuacji finansowej są wzrastające koszty obsługi zadłużenia.

„Dzisiaj nie można mówić, że za zaistniałą sytuację odpowiedzialne są samorządy, bo wielu naszych dyrektorów przez lata prowadziło swoje szpitale na plusie. Prawda jest jedna — mówimy dzisiaj o ochronie zdrowia w Polsce, a nie mówimy o pieniądzach” — podsumował swoje wystąpienie prezes ZPP Andrzej Płonka.

Poprawa kondycji szpitali powiatowych jest możliwa, ale...

Raport opracowany na zlecenie Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, oprócz diagnozy kondycji finansowej placówek, zawiera również propozycje jej poprawy. Oto one:

  • Zwiększenie finansowania podmiotów leczniczych poprzedzone analizą i ustaleniem dziedzin, które tego zwiększenia wymagają.
  • Uwzględnienie zmian ustawowych w taryfach zgodnie z czasem ich obowiązywania.

„Z niepokojem patrzymy na skutki zmian wprowadzanych przepisów dotyczących minimalnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, które mają obowiązywać od 1 stycznia 2020 r. Dla większości podmiotów będą one oznaczały destabilizację regulaminów wynagrodzeń i konieczność wzrostu wynagrodzeń dla wszystkich pracowników oraz osób na kontraktach” — podkreślają autorzy raportu. Według nich, zapowiadane zmiany spowodują również konieczność waloryzacji wartości umów zawartych na okres powyżej 12 miesięcy w oparciu o Prawo zamówień publicznych. „W tym obszarze wzrostu odnotowujemy również skutki wprowadzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych” — tłumaczą.

  • Wyłączenie z ryczałtu sieciowego świadczeń zdrowotnych o charakterze ratujących życie, tj. intensywnej terapii oraz leczenia udarów.
  • Uwzględnienie w tzw. normach pielęgniarskich ekwiwalentu opieki dla opiekunek medycznych, ratowników medycznych i sanitariuszy.
  • Podjęcie działań na rzecz zwiększenia dostępności lekarzy, pielęgniarek, położnych i ratowników medycznych na rynku pracy.
  • „Analiza demograficzna wskazuje, że na emerytury będzie odchodziło więcej osób, niż podejmowało zatrudnienie” — przewidują dyrektorzy szpitali.
  • Ustabilizowanie prawa.

Komentarze

Zaskakuje tempo nadciągającej katastrofy

Dr hab. n. ekon. Ewelina Nojszewska, Katedra Ekonomii Stosowanej, Kolegium Zarządzania i Finansów, Centrum Badań nad Funkcjonowaniem Systemu Ochrony Zdrowia, SGH:

W danych zawartych w ankiecie, którą po wypełnieniu przesłały nam do analizy szpitale, najbardziej zaskoczyło mnie tempo, z jakim pogarsza się ich kondycja finansowa. W raporcie ujawnionym na konferencji pokazaliśmy na razie tylko ich sytuację finansową, ale wkrótce dołączymy do niej jeszcze część dotyczącą zasobów ludzkich. To, że przez tyle lat było źle i nikt z tym nic nie zrobił, jest bardzo trudne do zrozumienia. A potem przyszły jeszcze dwa załamania, które teraz grożą katastrofą. Przed analizą tych wszystkich danych nie przypuszczałam, że sytuacja finansowa szpitali powiatowych jest aż tak zła, bo jeżeli ponad 90 proc. z nich ma stratę ze sprzedaży, to jest to totalny dramat. Te szpitale, jak podkreślała Dorota Gołąb-Bełtowicz, zastępca dyrektora ds. finansowych Szpitala Specjalistycznego im. S. Żeromskiego w Krakowie, istnieją tylko dzięki dostawcom, którzy cały czas nie otrzymują na czas pieniędzy za to, co dostarczają.

Dynamika strat finansowych szpitali wojewódzkich jest zatrważająca

Roman Kolek, wicemarszałek województwa opolskiego, Związek Województw RP:

Na koniec 2018 r. strata finansowa wszystkich szpitali, dla których organami tworzącymi są samorządy województw — zarówno tych działających w formie spółek prawa handlowego, jak i SP ZOZ-ów — wyniosła niespełna 700 mln zł. Dane za pierwsze półrocze 2019 r. są jeszcze bardziej zatrważające, bo jest to już 676 mln zł.

Dynamika pogarszających się wyników finansowych doprowadza do tego, że my, jako właściciele szpitali, musimy dokładać do systemu ogromne pieniądze, żeby utrzymać placówki. W 2018 r. musieliśmy dopłacić 210 mln zł. Wzrosty kosztów funkcjonowania, nieproporcjonalnie wielkie w stosunku do zaproponowanej nam ostatnio zmiany poziomu finansowania, doprowadzają do sytuacji, którą zobrazuję tak: Ministerstwo Zdrowia, określające zasady gry, zaprasza wszystkich na wesele do sąsiada. To my jesteśmy tym sąsiadem. My odpowiadamy za organizację tego wesela, za bezpieczeństwo wszystkich gości i za to, żeby wszyscy się na nim dobrze bawili. Ale my się na tym weselu dobrze nie bawimy.

Mieszkańcy oczekują od nas opieki zdrowotnej na wysokim poziomie

Paweł Rabiej, wiceprezydent m.st. Warszawy:

Miasto stołeczne Warszawa boryka się dokładnie z takimi samymi wyzwaniami i problemami, jak samorządy powiatowe. Tymczasem z przekazów telewizji publicznej wynika, że jest bardzo dobrze, szpitale są dofinansowane, a my się skarżymy, bo nie potrafimy zarządzać. Warszawa jest dużym miastem, w którym jest olbrzymia konkurencja, jeśli chodzi o szpitale i podmioty założycielskie. Mamy 10 szpitali miejskich, które działają na bardzo uregulowanym, a jednocześnie bardzo konkurencyjnym rynku. Jesteśmy trochę bezradni, ponieważ mieszkańcy oczekują od nas opieki zdrowotnej bardzo wysokiej jakości. To pierwsza potrzeba zgłaszana przez ponad 60 proc. mieszkańców Warszawy, którzy chcą być tak samo dobrze, szybko i sprawnie obsługiwani w placówkach publicznych, jak w podmiotach komercyjnych, z których od czasu do czasu korzystają. Ze względu na silną konkurencję na rynku pracy występują ogromne trudności z pozyskaniem personelu, w szczególności lekarzy i pielęgniarek. Wszystko to sprawia, że nasze szpitale są czasem pod dużo większą presją organizacyjną, zarządczą i finansową niż szpitale powiatowe w mniejszych ośrodkach. Wejście w życie przepisów o sieci szpitali nie tylko nie poprawiło, ale wręcz pogorszyło sytuację finansową naszych placówek.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Maja Marklowska-Tomar

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.