Szpitale mają kłopoty z pisaniem sprawozdań dla funduszu zdrowia

Beata Lisowska
opublikowano: 07-04-2004, 00:00

Lekarze są przerażeni ilością papierkowej roboty, którą muszą wykonać, aby sprostać nowym wymogom sprawozdawczości Narodowego Funduszu Zdrowia. Dokładna informacja o świadczeniach wykonanych w ramach kontraktu w danym miesiącu jest warunkiem uruchomienia płatności z kasy funduszu. Za pierwsze trzy miesiące NFZ płacił zaliczkowo 1/12 kwoty kontraktu. W kwietniu żąda już dokładnych rozliczeń.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Zaproponowany przez NFZ system weryfikacji danych odwrócił do góry nogami systemy rozliczeń stosowane dotychczas w ZOZ-ach. ?1/3 czasu marnują w pracy lekarze na nauczenie się nowego systemu rozliczeń i dostosowanie się do wymogów administracyjnych NFZ, zamiast przeznaczać ten czas na leczenie i opiekę nad chorymi" - uważa Krzysztof Rymuza, dyrektor Szpitala Kolejowego w Pruszkowie. Lekarze musieli się nauczyć nowych kodów i wycen punktowych z katalogu liczącego grubo ponad tysiąc procedur. Każdy z nich w swojej praktyce stosuje co prawda najwyżej kilkanaście z nich, ale problem w tym, że od początku roku katalog jest ciągle zmieniany, weryfikowane są procedury i ich wyceny punktowe.
Poszukiwana sekretarka medyczna
?Doszło już nawet do tego, że na niektórych oddziałach ordynatorzy - aby usprawnić sprawozdawczość - wyznaczają jednego lekarza, żeby walczył z papierami. Ciągle pojawia się coś nowego. Dzisiaj na przykład dowiedzieliśmy się, że iniekcja też jest procedurą, trzeba więc poprawić dokumentację na oddziałach. Musi to zrobić lekarz, bo sekretarka medyczna nie ma takiej wiedzy" - mówi Bożena Osińska, dyrektor SP ZOZ-u w Nowej Soli. Doświadczona sekretarka medyczna jest teraz niezwykle cenionym pracownikiem. Problem w tym, że szpitali, które w ramach oszczędności zredukowały etaty statystyczne, nie stać na nowe zatrudnienia.
?Na dużym oddziale z 60 łóżkami jedna sekretarka medyczna nie daje sobie rady. Żeby dobrze przygotować rozliczenia, udokumentować je, muszą być na takich oddziałach dwie sekretarki medyczne i informatyk. Przed dwoma, trzema laty ograniczaliśmy te etaty, ale w tym roku musieliśmy dodatkowo zatrudnić dwóch pracowników statystycznych" - mówi Bożena Osińska. Jej szpital, żeby sprostać wymogom sprawozdawczości NFZ, musiał dokupić w tym roku z własnych środków pięć komputerów i serwer oraz zainstalować wewnętrzną sieć.
Jak twierdzi Stanisław Jaczewski, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Szpitala Wolskiego w Warszawie, placówkom, które mają skomputeryzowaną statystykę, jest łatwiej. ?My robimy to w części ręcznie. Lekarz musi opisać zabieg, znaleźć numer ICD, znaleźć w katalogu, jaka jest do tego punktacja, wszystko opisać w dokumentacji. Potem dokumentacja trafia do działu statystyki, gdzie przygotowane są zbiorcze zestawienia - wylicza S. Jaczewski. - Taka nagła, skokowa zmiana sprawozdań jest zabójcza przy braku możliwości zinformatyzowania szpitala oraz niewielkiej liczbie pracowników statystycznych".
Sztuka korzystania z oprogramowania
Jednak nawet wiele ZOZ-ów dobrze wyposażonych w komputery także nie może opanować sytuacji. Problemem jest to, że narzucony szpitalom tzw. pakiet świadczeniodawcy nie jest kompatybilny ze stosowanym przez nie wcześniej oprogramowaniem. ?Systemu sprawozdawczości narzuconego szpitalom przez NFZ nie da się skonfigurować z systemem RUM-owskim, który mamy w województwie lubuskim oraz z naszym programem ?Ruch chorych", który zainstalowaliśmy ze środków Banku wiatowego z rekomendacji resortu zdrowia. Ten nowy program wciąż na nowo odkrywamy. Z wątpliwościami zwracamy się do NFZ, ale wielu rzeczy nawet tam nie potrafią zinterpretować i proszą o cierpliwość. Mamy trzymiesięczne zaległości w sprawozdaniach dla NFZ" - mówi Bożena Osińska z Nowej Soli.
Podobne problemy mają także ZOZ-y, które używają programu Hipokrates. ?Stworzono katalog procedur w zupełnym oderwaniu od katalogów stosowanych dotychczas w służbie zdrowia w Polsce, a na dodatek z olbrzymimi brakami i błędami merytorycznymi, które NFZ cały czas naprawia. Powstał straszliwy galimatias. A wystarczyło oprzeć katalog na procedurach i rozpoznaniach europejskich ICD-9 oraz ICD-10 i wycenić punktowo. Byłoby to racjonalną kontynuacją i uszczegółowieniem dotychczasowego systemu" - uważa Krzysztof Rymuza z Pruszkowa. Jego szpital uporał się z trudnościami technicznymi i może w marcu uda się nadrobić trzymiesięczne zaległości.
Certyfikacja pomaga
Najlepiej przygotowane pod względem informatycznym wydają się duże szpitale prywatne i placówki, które mają u siebie wdrożony system ISO. W prywatnym szpitalu EuroMediCare we Wrocławiu nie ma ani jednej sekretarki medycznej. Placówka ma za to specjalny program informatyczny Human Work do zarządzania zadaniami i dokumentami. ?Zdecydowaliśmy się na jego wdrożenie nie ze względu na wymagania funduszu, ale ponieważ wymagał tego system ISO" - mówi Ewa Maciug, pełnomocnik zarządu ds. jakości szpitala EuroMediCare. ?Część danych wpisuje recepcja przyjmując pacjenta do poradni, w tym samym programie lekarz uzupełnia, jakie procedury wykonał. Z tych informacji automatycznie generowane są raporty dla administracji, do rozliczeń z NFZ czy związane z ISO. Dane są jednolite, w jednym programie i można ich używać do różnych statystyk" - twierdzi Ewa Maciug. Jej zdaniem, część ?funduszowa" sprawozdawczości jest trudniejsza w przygotowaniu ze względu na częste zmiany. Jednak dzięki programowi można te dane sprawnie aktualizować i uzupełniać.




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.