Szpital jak elektrownia

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
04-11-2009, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W Pulsie Medycyny nr 15/2009 w artykule "NFZ powoli płaci za nadwykonania" cytowano dyrektora Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczy Andrzeja Motuka, według którego ujemne wyniki finansowe szpitali są przykładem "niewłaściwego zarządzania na poziomie kliniki, braku woli zapanowania nad żywiołem i rozmywania odpowiedzialności za przyjęcia i przebieg hospitalizacji pomiędzy wszystkich lekarzy". Według informacji zawartych w artykule dyrektor nałożył indywidualne kary finansowe na ordynatorów oddziałów przekraczających narzucony przez NFZ limit przyjęć.

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w obecnych czasach dyrektorzy powinni dbać o kondycję finansową zarządzanych przez siebie placówek, jednak jako młody, stawiający niemalże pierwsze kroki w zawodzie lekarz jestem słowami pana dyrektora wstrząśnięty. Rozumiem, że ekonomia rządzi się własnymi, twardymi prawami, jednak placówki służby zdrowia nie są zwykłymi przedsiębiorstwami, takimi jak np. elektrownia czy fabryka samochodów. Nadrzędną rolą placówek służby zdrowia powinno być niesienie pomocy chorym, nie zaś pomnażanie własnego kapitału. (...)

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Piotr Sławiński, ; Warszawa

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.