Szczecin bez kliniki hipertensjologii

Iwona Kazimierska
opublikowano: 02-04-2019, 09:00

1 kwietnia przestała działać Klinika Hipertensjologii w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 1 PUM w Szczecinie. Opiekę szpitalną nad pacjentem z nadciśnieniem tętniczym przejęli endokrynolodzy i reumatolodzy. Pacjentom z nadciśnieniem tętniczym oczekującym na diagnostykę w szpitalu proponowane są terminy za półtora roku-dwa lata.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Klinika powstała w 2007 r. „Szczecin od dawna zajmował czołowe miejsce w diagnostyce nadciśnienia tętniczego. Potrzebny był referencyjny ośrodek konsultacyjny, diagnostyczny i leczniczy zarówno dla mieszkańców woj. zachodniopomorskiego jak i lubuskiego. Powstała też ogromna poradnia przykliniczna, dzięki temu zapewniliśmy chorym na nadciśnienie tętnicze kompleksową opiekę, zwłaszcza tym z nadciśnieniem opornym i trudnym. Rocznie w klinice było diagnozowanych ok. 1200 pacjentów” – mówi prof. dr hab. n. med. Krystyna Widecka, kierownik zlikwidowanej kliniki.

Problemy pojawiły się już w 2011 r., kiedy to w ministerstwie zdrowia zrodziły się pierwsze pomysły dotyczące likwidacji specjalizacji z hipertensjologii. „Młodzi lekarze zaczęli się obawiać, że w przyszłości nie będą mieli pracy, w związku z czym przestali wybierać hipertensjologię na specjalizację” – wspomina prof. Widecka.

Jak mówi prof. Widecka, hipertensjologia nigdy nie cieszyła się względami decydentów. To spowodowało, że od początku jej istnienia nie było tzw. procedur hipertensjologicznych. „Informowano nas, że mamy korzystać z procedur internistycznych. Pacjent z nadciśnieniem opornym mógł być rozliczany przez endokrynologa, kardiologa, nefrologa, internistę, natomiast nie przez hipertensjologa. To powodowało, że ośrodki hipertensjologiczne takie jak reprezentowany przeze mnie powstawały na bazie kontraktów internistycznych. Kontrakty internistyczne od pewnego czasu przestały być atrakcyjne dla szpitali, w związku z czym, jak cała interna, zaczęła upadać hipertensjologia. Gwoździem do trumny było wprowadzenie specjalizacji jednostopniowych. Młodzi lekarze wybierają nefrologię, kardiologię, endokrynologię. Przestali zupełnie interesować się interną, a co za tym idzie i hipertensjologią, która jest specjalizacją po internie. Skutek jest taki, że nie ma młodych internistów. Lekarze którzy specjalizowali się z interny, a następnie hipertensjologii są albo w wieku przedemerytalnym, albo wybierają poradnie, jako miejsce, gdzie pracuje się łatwiej niż na oddziale. W związku z tym dyrekcje szpitali dochodzą do wniosku, że skoro nie ma hipertensjologów, to pacjent z nadciśnieniem tętniczym może być diagnozowany przez endokrynologa, reumatologa, i tak to zostało zaakceptowane w szczecińskim szpitalu uniwersyteckim” – wyjaśnia prof. Widecka.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Iwona Kazimierska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.