Sytuacja w onkologii nadal wymaga poprawy

Sytuacja w onkologii nadal wymaga poprawy

Rozmawiała Maja Marklowska-Dzierżak
opublikowano: 04-02-2019, 16:50
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

4 lutego przypada Światowy Dzień Walki z Rakiem. W Polsce pacjenci onkologiczni bardziej niż z chorobą, muszą mierzyć się z systemem ochrony zdrowia i walczyć m.in. o skrócenie kolejek do diagnostyki i leczenia oraz o dostęp do leków, które w innych krajach UE są już od wielu lat refundowane. Pokuśmy się więc o pewne podsumowania. Co, według Fundacji Onkologicznej Alivia, zmieniło się na korzyść pacjentów w zeszłym roku?

Generalnie niewiele, ale jest kilka pozytywnych wydarzeń, na które warto zwrócić uwagę. Przede wszystkim 2 lipca 2018 roku opublikowano pierwsze w onkologii wytyczne postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w raku piersi. To wielka zasługa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji i wicedyrektor Kamili Malinowskiej z Departamentu Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia. 

Z kolei 31 grudnia opublikowano projekt rozporządzenia w sprawie powołania Breast Cancer Units. Co prawda, wymaga on poprawienia, ale naszym zdaniem jest to bardzo dobry projekt kompleksowego świadczenia. Widać, że została przy tym wykonana gigantyczna praca analityczna. Wielki ukłon dla zespołu ekspertów z AOTMiT, który ten projekt opracował. Według nas, śmiało można będzie się na nim opierać, tworząc kolejne projekty świadczeń kompleksowych — dla chorych na raka płuca, raka jelita grubego, raka prostaty, nowotwory ginekologiczne. Wygląda na to, że rewizja koszyka świadczeń gwarantowanych w onkologii rzeczywiście w tym roku zostanie przeprowadzona.

Jaki wkład miała Fundacja Alivia w projekt rozporządzenia, na podstawie którego mają powstać specjalistyczne ośrodki zapewniające kompleksową diagnostykę i leczenie chorym na raka piersi?

Byliśmy jego wnioskodawcą. Wspólnie ze stowarzyszeniem Polskie Amazonki Ruch Społeczny, Federacją Stowarzyszeń Amazonki i prof. Tadeuszem Pieńkowskim — szefem Polskiego Towarzystwa do Badań nad Rakiem Piersi wnioskowaliśmy o wpisanie tego świadczenia do koszyka świadczeń gwarantowanych już w 2016 r. Decyzja o tym, że Breast Cancer Units powstaną, zapadła na spotkaniu z ówczesnym wiceministrem zdrowia Krzysztofem Łandą 3 sierpnia 2016 r. 

Pamiętam tę datę, bo to był mój trzeci dzień pracy w Fundacji. A dwa tygodnie później złożyliśmy w Ministerstwie Zdrowia odpowiednie dokumenty w tej sprawie. Mogę powiedzieć, że projekt rozporządzenia w sprawie Breast Cancer Units rodził się wraz z zespołem zajmującym się nim w AOTMiT i resorcie zdrowia, a my mieliśmy do niego wgląd na każdym etapie. Wprawdzie ten dokument nie jest wolny od ogólnego trendu robienia nieuzasadnionego ukłonu w stronę dużych ośrodków onkologicznych, ale wydaje mi się, że można go jeszcze dopracować.

Do końca stycznia odbywały się konsultacje publiczne dotyczące projektu tego rozporządzenia. Złożyliście do niego jakieś uwagi?

Tak, trzy zasadnicze. Po pierwsze, domagamy się uruchomienia rejestru raka piersi, bo bez niego nie będzie można dokonać oceny jakości opieki w poszczególnych ośrodkach onkologicznych. Po drugie, chcemy, żeby wskaźniki jakości raportowane przez te ośrodki były zgodne z wytycznymi European Society of Breast Cancer Specialists (EUSOMA), a wiemy, że ministerstwo ma taki plan. Trzecia uwaga dotyczy poziomów referencyjnych. W projekcie rozporządzenia wymienione są dwa takie poziomy: ośrodek leczenia raka piersi i centrum doskonałości. Zasadnicza różnica między nimi polega na tym, że jeden z nich zaczyna w danym roku leczenie od 120 chorych na raka piersi, a drugi od 250 chorych. 

To rozróżnienie nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego. Nie ma żadnych dowodów na to, że ośrodek leczący 250 chorych robi to lepiej niż ten, który leczy 120 chorych. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji nie rekomendowała tego rozwiązania w żadnym z kilku scenariuszy, który przygotowała. To jest właśnie wspomniany ukłon w stronę dużych ośrodków onkologicznych, który wynika z chęci zróżnicowania wycen i dania „kroplówki finansowej” tym ośrodkom, bez uzasadnienia. Jeśli ta różnica w wycenie będzie niewielka, jesteśmy w stanie to zaakceptować. Ważne, żeby dwa lata po wprowadzeniu tego rozporządzenia usiąść i po prostu je poprawić.

Czy przy wycenie będą brane pod uwagę certyfikaty zdobyte przez część działających już Breast Cancer Units?

W rozporządzeniu nie ma o tym ani słowa, co wynika z tego, że w toku 2,5-letniej pracy nad tym świadczeniem było kilka pomysłów na to, kto miałby zajmować się procesem certyfikacji. Ostatecznie odstąpiono od tego pomysłu. Być może zostanie to zmienione w przyszłości.

Warto by chyba jeszcze wspomnieć o finansowaniu ze środków publicznych profilaktycznej mastektomii i adneksektomii.

Tak, to korzystna zmiana dla pacjentek. Jeśli chodzi o profilaktyczną adneksektomię, czyli usunięcie jajników i jajowodów, to mamy informacje, że pierwsze pacjentki zostały już zoperowane. Natomiast profilaktyczna mastektomia, o którą walczyliśmy od 2016 r., powinna zostać niebawem zakontraktowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jest już projekt zarządzenia prezesa NFZ, na podstawie którego będzie można rozliczać to świadczenie. Zaproponowana wycena nie powinna być chyba przeszkodą. Przypomnę, że samo wprowadzenie do koszyka świadczeń gwarantowanych profilaktycznej adneksetomii może zapobiec rocznie około 600 zgonom i pozwoli zaoszczędzić 40 mln zł, które trzeba byłoby wydać na leczenie chorych na raka jajnika. 

Jest jeszcze coś, za co można pochwalić Ministerstwo Zdrowia, Narodowy Fundusz Zdrowia czy szerzej — rząd?

Tak, i chyba mieliśmy w tym znaczny udział. Chodzi o 13 mln zł, które zostaną wydatkowane z budżetu państwa na rejestry medyczne, i to nie tylko w onkologii. Swoją drogą, niektórzy członkowie kierownictwa resortu zdrowia mają krótką pamięć, bo w debacie zapominają, że kiedy oni wnioskowali o te pieniądze do Ministerstwa Finansów, to dostali odmowę. Sytuacja zmieniła się za sprawą poparcia prawie 60 organizacji pacjenckich, Rady Dialogu Społecznego, Komisji Trójstronnej ds. Ochrony Zdrowia, sześciu towarzystw naukowych i konsultantów krajowych. Pojawiły się już projekty rozporządzeń w sprawie endoprotezoplastyki, jest już rejestr dotyczący hipercholesterolemii. Resort wyciąga z szuflady kolejne projekty, których źródłem finansowania będą właśnie te środki zapisane w budżecie państwa na 2019 rok.

A kiedy zostaną uruchomione onkologiczne rejestry medyczne?

Na razie nie wiadomo, kto miałby je prowadzić. Naszym zdaniem, powinny to robić dwie instytucje — Narodowy Fundusz Zdrowia i Centrum Systemów Informacyjnych w Ochronie Zdrowia. Niektórzy wskazywali na Krajowy Rejestr Nowotworów, jednak jak wynika z audytu wykonanego przez Ministerstwo Zdrowia — nie można go rozbudować bez zgody firmy informatycznej. Poza tym NFZ i CSIOZ mają największe doświadczenie w Polsce, jeśli chodzi o realizację projektów informatycznych.

Cały wywiad ukaże się w najnowszym "Pulsie Medycyny (nr 2, 6 lutego 2019)

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.