Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Szpitale

Gorąco wokół warszawskiego szpitala na Barskiej

Opublikowano:

Lekarze bronią szpitala na Barskiej; zarząd wskazuje na zagrzybione ściany.

Lekarze ze szpitala na ul. Barskiej w Warszawie, obawiają się, że pod pretekstem restrukturyzacji, w lecznicy zostaną zlikwidowane dwa oddziały - chirurgii urazowo-ortopedycznej oraz ogólnej. Zarząd przekonuje, że planowane zmiany działalności są wymuszone niezbędnym remontem. Ale nie gwarantuje, że po zakończeniu prac wrócą do lecznicy.


KL/PAP


"Zarząd Spółki Mazowieckie Centrum Rehabilitacji STOCER sp. z o.o. po dogłębnej analizie ekonomiczno-finansowej sytuacji jednostek organizacyjnych podjął decyzję o zmianach organizacyjnych. Ich celem jest zapewnienie dostosowania się spółki do potrzeb pacjentów zdefiniowanych w mapie potrzeb zdrowotnych woj. mazowieckiego" – tak zaczyna się pismo, które pracownicy otrzymali od właściciela szpitala w poniedziałek.

Restrukturyzacja czy likwidacja?

-Z dalszej jego części wynika, że szpital będzie podlegał restrukturyzacji, w ramach której dojdzie do przeniesienia oddziałów chirurgii urazowo ortopedycznej oraz chirurgii ogólnej do innych szpitali, zniknie także urazowa izba przyjęć, która bez oddziału nie może funkcjonować - przekazał Łukasz Buczyński, p.o. lekarz kierujący oddziałem Chirurgii urazowo-ortopedycznej Wojewódzkiego Szpitala Chirurgii Urazowej św. Anny w Warszawie . Poza tym właściciel nadmienił w piśmie, że w tym szpitalu powstanie Zakład Opiekuńczo-Leczniczy. Nie podał, czy przeniesienie dwóch oddziałów chirurgicznych poza placówkę jest czasowe, do zakończenia remontu, czy docelowe.

Personel medyczny szpitala podejrzewa, że zmiany mają charakter ostateczny, choć, jak przyznaje, nie udało się mu otrzymać na ten temat jednoznacznej odpowiedzi.

Jolanta Wiśniewska, członkinię zarządu Mazowieckiego Centrum Rehabilitacji STOCER, właściciela szpitala (jedynym wspólnikiem Spółki STOCER sp. z o.o. jest Województwo Mazowieckie), pytana przez PAP czy po remoncie oddziały chirurgii ogólnej i urazowo-ortopedycznej wrócą do starej lokalizacji. Wskazała, że żaden temat nie jest zamknięty i zaznaczyła, że w placówce, która liczy sobie 72 lata, niezbędny jest generalny remont.

-Ten budynek się wali, on musi przejść kapitalny remont – powiedziała. Dopytywana, czy możliwe jest, że ZOL zajmie miejsce chirurgii, przekazała że "szpital też musi zarabiać jakieś pieniądze z NFZ-u".

Szpital wybudowano w 1952 roku. Czas na remont

Wiśniewska wyjaśniła, że szpital, oprócz "kosmetycznych" poprawek od nowości nie przeszedł porządnej restauracji, tymczasem "instalacje są po prostu w stanie tragicznym - zarówno sanitarne, jak i elektryczne" – zaznaczyła.

- W tej chwili nie spełnia on podstawowych wymogów sanitarnych i sanepid nam ciągle siedzi na głowie – poinformowała. Wyliczyła, że trzeba także odnowić piony kanalizacyjne, czego nie da się zrobić przy normalnej pracy szpitala. Podkreśliła, że na ścianach szpitala jest grzyb, a w salach nie ma łazienek, mieszczą się one na korytarzu – jedna damska i jedna męska - pacjenci informują się o tym, czy są wolne, czy zajęte, wywieszając kartki.

Dodała: Poza tym bloki operacyjne też nie spełniają żadnych aktualnych wymogów, sanepid dopuszcza je warunkowo, bo to stary budynek, ale nie wiadomo, jak długo to dopuszczenie będzie działać. Szpital na Barskiej jest jednym z nielicznych, który nie ma doprowadzonych gazów medycznych w pokojach, tylko używa butli.

Perspektywa likwidacji dwóch oddziałów chirurgicznych

Z kolei dr Buczyński zwraca uwagę, że blok operacyjny był remontowany, gdyż faktycznie, sanepid miał zastrzeżenia i go zamknął na jakiś czas, więc trzeba go było dwa lata temu wyremontować. - Jest dziś na poziomie, którego nie musimy się wstydzić, a pacjenci mogą być spokojni o swoje zdrowie – zapewnił lekarz. Wyraził obawę, że pieniądze włożone w remont bloku, ale także innych pomieszczeń szpitalnych zostaną teraz zmarnowane.

Jak przyznaje lekarz, perspektywa likwidacji dwóch oddziałów chirurgicznych, z których każdy cieszy się bardzo dobrą opinią, bardzo go martwi - nie tylko z powodu zamieszania, jakie spowoduje w życiu zawodowym lekarzy, pielęgniarek i reszty personelu medycznego, ale głównie ze względu na dobro pacjentów.

Ortopeda wskazał, że rocznie jego oddział odnotowuje ok. 22,5 tys. hospitalizacji operacyjnych, z kolei urazowa izba przyjęć ma 11-12 tys. tzw. ostrych wizyt, gdzie urazy są zaopatrywane doraźnie.

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Po kontroli CMKP szpital psychiatryczny w Łodzi może stracić akredytację. "Nawet 330 pacjentów na jednego lekarza"

Szpitale

Nawet 330 pacjentów przypadało na jednego lekarza podczas dyżuru w szpitalu psychiatrycznym przy ul. Aleksandrowskiej w Łodzi – wynika z kontroli, którą przeprowadziło Centrum Medycznego...