Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Szpitale

Czy polskie szpitale są gotowe na pełną cyfryzację?

Opublikowano:

Fot. Adobe Stock

Mimo coraz większych inwestycji w technologie medyczne, trudno dziś jednoznacznie stwierdzić, na jakim etapie cyfryzacji są faktycznie polskie szpitale. Odpowiedź brzmi raczej: „jesteśmy w połowie drogi”, niż „misja zakończona”. Choć wiele placówek dysponuje solidną infrastrukturą i spełnia wymagania prawne, rzeczywista gotowość procesowa oraz organizacyjno-kulturowa pozostaje bardzo nierówna. Wciąż zdarza się, że nowoczesne narzędzia funkcjonują obok analogowych nawyków, a technologia wyprzedza codzienną praktykę.


Materiał partnera


Lata 2025-2027 tworzą dla polskiej ochrony zdrowia wyjątkowe okno możliwości. Zastrzyk środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) oraz prace nad Europejską Przestrzenią Danych Zdrowotnych (EHDS) mogą przyspieszyć systemową transformację i przenieść cyfryzację na zupełnie nowy poziom - o ile szpitale potraktują ten moment strategicznie, a nie jedynie jako kolejny krótkoterminowy projekt.

Szóste miejsce w Unii Europejskiej

Polskie szpitale coraz pewniej wchodzą w erę cyfrową, a najnowsze dane to potwierdzają. Według badania Centrum e-Zdrowia (CeZ) z marca 2025 r., aż 89,3 proc. placówek korzysta już z systemu HIS (Hospital Information System - Szpitalny System Informacyjny), co pokazuje, że informatyzacja nie jest już eksperymentem, lecz standardem. Niemal wszystkie szpitale (98,7 proc.) mają możliwość prowadzenia Elektronicznej Dokumentacji Medycznej (EDM), choć w praktyce w pełnym ustawowym zakresie realizuje ją 89,1 proc. I to właśnie ta luka najczęściej ujawnia różnicę między „możemy” a „robimy”.

Wyraźnie widać również poprawę integracji z systemem e-Zdrowie (P1): 84,4 proc. szpitali realnie wymienia dane z platformą, podczas gdy rok wcześniej było to ok. 78 proc. To ważne, bo gotowość techniczna bez wymiany danych nie przekłada się na realną wartość kliniczną.

Solidne fundamenty infrastrukturalne dodatkowo stabilizują ten postęp. 96,6 proc. szpitali ma dostęp do szerokopasmowego internetu, a 92,1 proc. prowadzi własne repozytorium EDM, co znacząco zwiększa bezpieczeństwo i kontrolę nad danymi.

Na tle Europy Polska nie wypada źle, wręcz przeciwnie. W 2025 r. zajęliśmy 6. miejsce w UE pod względem cyfryzacji ochrony zdrowia. To dowód, że nie jesteśmy outsiderem, ale jednocześnie sygnał, że do europejskiej czołówki wciąż brakuje nam spójności, konsekwencji i pełnego domknięcia procesów.

Czas wejść na poziom zaawansowany

Choć fundamenty cyfryzacji są już w większości szpitali zbudowane, to „wyższe piętra” transformacji nadal świecą pustkami. Najnowsze dane pokazują, że z narzędzi analityki biznesowej (BI) korzysta zaledwie 22,2 proc. placówek. Tymczasem to właśnie BI mogłoby wspierać menedżerów w realnym zarządzaniu kosztami, obłożeniem łóżek czy efektywnością pracy personelu.

Jeszcze bardziej ograniczone jest wykorzystanie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji (AI) - zarówno w diagnostyce obrazowej, jak i w obszarach administracyjnych. Obecnie AI wdrożyło tylko 13,2 proc. szpitali, co pokazuje, że potencjał tej technologii pozostaje w Polsce w dużej mierze niewykorzystany.

Nieco lepiej prezentuje się telemedycyna: 40 proc. placówek deklaruje korzystanie z takich rozwiązań. To wciąż mniej niż połowa, ale jednocześnie sygnał, że część szpitali zaczyna myśleć o cyfryzacji szerzej niż tylko przez pryzmat zgodności z przepisami.

Wniosek? Polskie szpitale są dobrze przygotowane technicznie do spełniania obowiązków ustawowych, natomiast prawdziwe trudności zaczynają się tam, gdzie cyfryzacja ma wejść na wyższy poziom i rzeczywiście przeorganizować sposób pracy. To właśnie w warstwie zaawansowanej widać największe rezerwy - i jednocześnie największy potencjał.

Bez papierowej dokumentacji, w procesach E2E

Jeśli cyfryzację utożsamiamy wyłącznie z EDM i P1, widzimy jedynie wierzchołek góry lodowej. W praktyce pełna transformacja oznacza zupełnie inny model funkcjonowania szpitala - taki, w którym technologia nie tylko wspiera, ale realnie organizuje procesy.

Fundamentem tego podejścia jest koncepcja „Paperless Hospital” - placówki, w której papier znika z kluczowych obiegów, a zlecenia, dokumentacja pielęgniarska, zgody, karty zabiegowe, rozliczenia czy gospodarka magazynowa działają w jednym, spójnym, cyfrowym środowisku z dostępem do danych w czasie rzeczywistym.

Pełna cyfryzacja to również budowa procesów end-to-end (E2E), obejmujących całą ścieżkę pacjenta: od rejestracji i przyjęcia, przez diagnostykę i leczenie, aż po rozliczenie procedur. Dopiero w takim modelu znikają duplikacje pracy, dane stają się spójne, a jakość i efektywność można faktycznie monitorować.

Najbardziej zaawansowany etap to zarządzanie oparte na danych - gdy analityka biznesowa i sztuczna inteligencja wspierają decyzje strategiczne i operacyjne, a nie tylko generują raporty do NFZ.

Ten poziom cyfryzacji jest już wpisany w DNA platform nowej generacji, takich jak Optimed NXT. W odróżnieniu od systemów z początku lat dwutysięcznych, obciążonych długiem technologicznym, nowoczesne rozwiązania integrują narzędzia BI i współczesne standardy, umożliwiając szpitalom wejście w wyższą fazę dojrzałości cyfrowej.

Co blokuje transformację?

Doświadczenia z wdrożeń systemów HIS pokazują, że największymi przeszkodami w cyfryzacji szpitali rzadko są same technologie. Znacznie częściej problem leży po stronie organizacyjnej i kulturowej. Bariery finansowe pozostają głównym wyzwaniem - aż 82,1 proc. placówek wskazuje brak pieniędzy jako istotną przeszkodę. Choć Krajowy Plan Odbudowy przeznaczył na cyfrową transformację szpitali ponad 3,13 mld zł, jest to jednorazowy zastrzyk. Tylko 34,1 proc. podmiotów posiada wyodrębniony budżet (CAPEX/OPEX) na utrzymanie i rozwój systemu, co oznacza, że nawet dobrze wdrożony projekt może się zestarzeć, zanim przyniesie oczekiwane efekty.

Nie mniej istotne są bariery kompetencyjne i kulturowe. Prawie połowa szpitali (47,4 proc.) wskazuje niewystarczające kompetencje cyfrowe pracowników, a 46,8 proc. deklaruje potrzebę dodatkowych szkoleń. Często pojawia się opór przed zmianą - oczekuje się, aby system „działał jak papierowy workflow”. Brak czasu na szkolenia oraz przekonanie, że HIS powinien dopasować się do starych praktyk, utrudniają pełną transformację. Na szczęście nowoczesne systemy są projektowane w ścisłej współpracy z użytkownikami, co ułatwia wdrożenie i przyspiesza akceptację zmian.

Mobilna cyfryzacja wciąż raczkuje. W wielu szpitalach tablety zakupione w projektach nigdy nie zostały użyte, skutkując dublowaniem pracy (notatki spisywane na papierze są potem przepisywane do systemu) i utratą kontekstu czasu i miejsca, utrudniając analizy AI. Rozwiązaniem są natywne, role-based (oparte na rolach) aplikacje mobilne, np. do podań leków, które eliminują konieczność przepisywania danych z kartek.

Integracja takich systemów, jak HIS, LIS, RIS/PACS czy systemy apteczne, pozostaje kolejnym wyzwaniem. Wiele placówek wciąż korzysta z dziesiątek połączeń punkt–punkt zamiast spójnej architektury integracyjnej (np. ESB/API Gateway) i stosuje mieszankę standardów, jak HL7 v2 czy własne pliki CSV, zamiast nowoczesnego FHIR. Starsze systemy HIS, z rdzeniem powstałym często na początku lat 2000., mają duży dług technologiczny i trudno je unowocześnić lub dostosować do nowoczesnej architektury REST API.

Wreszcie poważnym ograniczeniem jest brak strategii i ładu organizacyjnego. Cyfryzacja bywa traktowana jako zbiór odrębnych projektów, a nie spójna ścieżka rozwoju. Często brakuje osoby pełniącej funkcję CIO lub CDO z realnymi kompetencjami decyzyjnymi, co przekłada się na brak koordynacji i fragmentaryczność działań.

Wzorce sukcesu we wdrożeniach HIS

Praktyka pokazuje, że udane wdrożenia HIS opierają się na kilku stałych filarach. Pierwszym z nich jest ład organizacyjny i jasne role. W najbardziej dojrzałych projektach powołuje się komitet ds. cyfryzacji, w którego skład wchodzą m.in. dyrektor, kierownik IT, naczelna pielęgniarka oraz przedstawiciele kluczowych oddziałów. Ważnym elementem jest również wyznaczenie właścicieli procesów (np. dla bloku operacyjnego), którzy wspólnie z zespołem HIS definiują wymagania, standardy i odpowiadają za adopcję systemu. Takie podejście, wspierane aktywnie przez dostawcę, ogranicza „politykę korytarzową”, przyspiesza ustalanie zasad i umożliwia mierzenie konkretnych KPI (kluczowych wskaźników efektywności).

Drugim filarem jest trójfazowe podejście do transformacji. Najpierw szpital powinien zapewnić pełne spełnienie wymogów prawnych (EDM, P1, RODO, cyberbezpieczeństwo). Następnie przeprowadzić digitalizację najbardziej istotnych ścieżek procesowych, takich jak blok operacyjny, SOR czy farmacja szpitalna, również z wykorzystaniem mobilnych scenariuszy zleceń i podań leków. Ostatni etap to wykorzystanie danych: wdrożenie narzędzi BI dla zarządu oraz pierwszych rozwiązań AI, np. predykcji zdarzeń czy analizy obrazów.

Trzeci element to nowoczesna architektura integracyjna, która zmniejsza ryzyko vendor lock-in i otwiera drogę do dalszego rozwoju. W praktyce oznacza to stosowanie standardów HL7 i FHIR, centralnego brokera integracyjnego (ESB) zamiast połączeń punkt–punkt oraz wybór systemów projektowanych w architekturze API-first. Takie rozwiązania, jak Optimed NXT, umożliwiają dzięki temu przyszłą integrację z Europejską Przestrzenią Danych Zdrowotnych (EHDS) i nowymi usługami krajowymi.

Ostatnim, ale kluczowym filarem jest strategiczne planowanie finansowe. Środki finansowe z KPO powinny być traktowane jako impuls rozwojowy, a nie jednorazowa okazja. Już na etapie aplikowania o finansowanie trzeba przewidzieć koszty utrzymania systemu, licencji, rozwoju kompetencji, a także inwestycje w zespół IT i cyberbezpieczeństwo po zakończeniu projektu.

Kto wykorzysta szansę modernizacji

A więc jaka jest ostateczna odpowiedź na pytanie: czy polskie szpitale są gotowe na pełną cyfryzację? Na to pytanie wciąż nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Polskie placówki zrobiły już wielki krok w stronę dojrzałości technologicznej, ale na tym etapie to nie technologia, lecz organizacja i sposób pracy decydują o tempie zmian. Finansowanie, kompetencje zespołów i otwartość na nowe metody działania stają się dziś równie ważne jak moduły HIS czy kolejne integracje.

Najbliższe lata pokażą, które szpitale wykorzystają potencjał narzędzi, a które zatrzymają się w połowie drogi. Wygrają te, które potraktują cyfryzację jako proces zarządczy, a nie projekt informatyczny - budując odpowiedzialność, spójne procesy i kulturę pracy opartą na danych. To tam cyfryzacja ma szansę stać się realnym wsparciem leczenia, a nie tylko spełnieniem kolejnych wymogów.

Więcej informacji o dostępnych rozwiązaniach cyfrowych dla palcówek medycznych można znaleźć na stronie https://mednow.pl/.

Mariusz Kot, Product Management Director, Mednow

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Po kontroli CMKP szpital psychiatryczny w Łodzi może stracić akredytację. "Nawet 330 pacjentów na jednego lekarza"

Szpitale

Nawet 330 pacjentów przypadało na jednego lekarza podczas dyżuru w szpitalu psychiatrycznym przy ul. Aleksandrowskiej w Łodzi – wynika z kontroli, którą przeprowadziło Centrum Medycznego...