Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Prawo

Zaatakował, bo lekarka przepisała mu "złe leki". Usłyszał zarzuty

Opublikowano:

Pexels

Podejrzany o atak na lekarkę w Koszalinie mężczyzna usłyszał zarzuty, m.in. naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego – poinformowała prasowa koszalińskiej policji nadkom. Monika Kosiec. 45-latek przyznał się do przedstawionych mu zarzutów.


Emilia Grzela


Tomasz Ś. podejrzany o atak na lekarkę – psychiatrę w jej prywatnym gabinecie w Koszalinie 3 czerwca, przyznał się do przedstawionych mu zarzutów. To zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego, naruszenia czynności narządu ciała powyżej siedmiu dni, kierowania gróźb karalnych oraz zniszczenia mienia.

Lekarka z obrażeniami twarzy

Jak poinformowała nadkom. Kosiec, mężczyzna złożył wyjaśnienia. Śledczym powtórzył, to co powiedział wcześniej policjantom, że motywem jego działania był kontakt z lekarką sprzed lat, gdy - w jego ocenie - miała mu ona przepisać „złe leki”.

Czyny zarzucone podejrzanemu zostały zakwalifikowane jako te o charakterze chuligańskim. To oznacza surowszą karę. Zgodnie z Kodeksem karnym, w takim przypadku wymierzona kara nie może być niższa niż dolna granica ustawowego zagrożenia zwiększona o połowę.

Podejrzany nadal przebywa w szpitalu psychiatrycznym w Koszalinie, gdzie ze względu na agresywne zachowanie został przewieziony po zatrzymaniu przez policję. Nadal jest dozorowany przez funkcjonariuszy.

W środę o godz. 14 sąd rozpozna wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie podejrzanego.

Koszalińska policja sprawdza również wątek dotyczący gróźb w mediach społecznościowych, których miał dopuścić się 45-latek.

Tomasz Ś., mieszkaniec Koszalina, we wtorek wszedł do gabinetu 63-letniej psychiatry i zaczął ją okładać rękami po całym ciele, rzucać w nią sprzętem komputerowym, krzesłem. Miał przy sobie nóż. Krzyki, wołanie o pomoc lekarki usłyszał pacjent, czekający w korytarzu na wizytę. To on pierwszy zadzwonił na policję. Podał rysopis agresora. Na policję zadzwonili też ludzie z zaparkowanych w pobliżu aut. 45-latek został zatrzymany przez patrol tuż po zdarzeniu. Był trzeźwy.

Lekarka, jak podawała nadkom. Kosiec, po zdarzeniu z obrażeniami twarzy i złamanymi palcami dłoni, trafiła do szpitala. Została tam opatrzona, przebadana. Jeszcze we wtorek 3 czerwca opuściła szpital. Nie wymagała dalszej hospitalizacji.

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Sejm zaostrza przepisy dotyczące alkoholu. Nocna prohibicja i wyższe opłaty

Prawo

Sejm uchwalił (8 października) ustawę wprowadzającą na terenie całego kraju nocną prohibicję, zakaz reklamy alkoholu i wyższe opłaty za zezwolenia na jego sprzedaż. Od...