Lekarze
"Spotyka nas olbrzymia fala hejtu". Lekarze apelują o udział w "czarnym marszu milczenia" 10 maja w Warszawie
Opublikowano:
Adobe Stock
Spotyka nas olbrzymia fala hejtu, którego skutki zaakcentowały się wczoraj w dramatyczny sposób – podkreślili medycy zrzeszeni w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy (OZZL) podczas briefingu przed Szpitalem Uniwersyteckim w Krakowie. Zaapelowali przy tym o udział w "czarnym marszu milczenia” 10 maja w Warszawie.
MAT/PAP
Członkowie OZZL i lekarze Szpitala Uniwersyteckiego zorganizowali spotkanie z mediami w związku ze śmiercią ortopedy Tomasza Soleckiego, który we wtorek został zaatakowany nożem przez 35-letniego pacjenta.
Dr n. med. Piotr Jaszczyński z zarządu okręgu małopolskiego OZZL i lekarz Szpitala Uniwersyteckiego złożył wyrazy współczucia rodzinie i bliskim zmarłego medyka. - Mówiąc o bliskich, mówię też o nas lekarzach. Dla nas jest to też osobista tragedia - zauważył.
Podkreślił, że OZLL od wielu lat wskazuje na różne nieprawidłowości, które się dzieją w służbie zdrowia, a w ostatnich miesiącach doszło do wielu ataków na personel medyczny. - Niestety, z drugiej strony nie mamy partnera, z którym moglibyśmy rzeczowo porozmawiać. Spotyka nas olbrzyma fala hejtu, skutki tego hejtu zaakcentowały się wczoraj w sposób dramatyczny - powiedział Jaszczyński.
I dodał, że jedynie partnerstwo ze środowiskiem medycznym może doprowadzić od uspokojenie sytuacji. Według niego do poprawy społecznego nastawienia do personelu medycznego może doprowadzić "zmiana narracji w przestrzeni publicznej, brak szczucia i zrucania winy na lekarzy za wszystkie niedogodności”.
- To trwa już bardzo długo, to weszło już w świadomość pacjenta. Naszym celem jest być przy pacjencie i go leczyć w sposób partnerski - tłumaczył przedstawiciel OZLL. Podkreślił, że rządzący powinni stanowczo reagować na zachowania prezentowane np. przez posła Grzegorza Brauna. - On pokazał jak można wejść do szpitala, można kogoś zaaresztować "obywatelsko", pokazał tą możliwość - zaznaczył Jaszczyński.
Sekretarz OZZL OM i lekarz SOR Agata Dymkiewicz powiedziała, że skala hejtu, która dotyka lekarzy jest przerażająca. - Nawet teraz, po śmierci naszego kolegi, dobrego człowieka, wciąż widzę pełne nienawiści komentarze - dodała.
Jak podkreśliła lekarka, pracuje w SOR i nadal chce tam pracować, ale boi się. - Wszyscy moi koledzy czują to samo – czujemy strach, to musi się skończyć. Musimy powiedzieć dość tej agresji, nienawiści, temu wszystkiemu co teraz się dzieje - podkreśliła.
Lekarka zaprosiła na "czarny marsz milczenia", który jest organizowany przez środowiska medyczne 10 maja w Warszawie. - Zapraszamy wszystkich dobrych ludzi, którzy tak jak my mają dość nienawiści - powiedziała. Wydarzenie jest organizowane przez Naczelną Izbę Lekarską, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, Porozumienie Rezydentów oraz inne organizacje zrzeszające przedstawicieli zawodów medycznych.
Piotr Góralewski, członek regionu małopolskiego OZZL i rezydent w Szpitalu Uniwersyteckim podkreślił, że śmierć Tomasza Soleckiego "była morderstwem z premedytacją dokonanym przez niezadowolonego pacjenta na skutek eskalacji agresji, hejtu, która ma miejsce w ostatnich dniach”.
- My i pacjenci nie jesteśmy wrogami, mimo tego, że taką narrację się prowadzi. My chcemy realizować relację partnerską, taką jaką realizuje się w dzisiejszej medycynie. Natomiast narrację, którą prowadzą m.in. politycy, społeczeństwo to jest narracja dzieląca nas i pacjentów - ocenił.
Jak podkreślił "politycy wszystkich partii wyrażają głęboki żal i kondolencje, natomiast nie zrobili naprawdę nic żeby temu zapobiec”.
Do zabójstwa lekarza Tomasza Soleckiego doszło 29 kwietnia w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Zatrzymany 35-latek miał być niezadowolony z przebiegu leczenia i dlatego zaatakował ortopedę nożem. Minister sprawiedliwości Adam Bodnar poinformował, że napastnikiem okazał się funkcjonariusz Służby Więziennej.
30 kwietnia krakowska prokuratura poinformowała, że wnioskuje o trzymiesięczny areszt tymczasowy dla 35-latka. Usłyszał on zarzut zabójstwa lekarza i usiłowania uszkodzenia ciała pielęgniarki. Mężczyzna nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.
Dzień po zabójstwie przeprowadzona została sekcja zwłok zmarłego lekarza. Według wstępnych ustaleń przekazanych przez rzeczniczkę prasową Prokuratury Okręgowej w Krakowie Oliwię Bożek-Michalec, pokrzywdzonemu zadano liczne rany, głównie w obrębie serca i wątroby.
Udostępnij artykuł: