Finanse
Pieniądze na wynagrodzenia "zjadają" środki przeznaczone na leczenie? Lekarze to policzyli i odpowiadają dyrektorom
Opublikowano:
Fot. Adobe Stock
Porozumienie Rezydentów przedstawiło zebrane przez siebie dane dotyczące tego, jaki procent w budżetach szpitali stanowią wynagrodzenia, szczególnie lekarzy zatrudnionych na umowach o pracę. Jak mówią młodzi lekarze, to wcale nie mityczne 80 proc., ale znacznie mniej. Ich zdaniem to zatem nie ustawa o minimalnym wynagrodzeniu dusi finanse szpitali.
24 czerwca Porozumienie Rezydentów zorganizowało konferencję prasową, na której odniosło się do przyszłości ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. PR przedstawiło również dane dotyczące tego, jaki procent w budżetach szpitali stanowią wynagrodzenia, szczególnie lekarzy zatrudnionych na umowach o pracę.
Porozumienie Rezydentów policzyło, jaki procent środków szpitali idzie na wynagrodzenia medyków
W środowisku medyków i menadżerów ochrony zdrowia trwa dyskusja wokół ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Zgodnie z jej zapisami, od 1 lipca nastąpi kolejna waloryzacja wynagrodzeń pracowników zatrudnionych na umowę o pracę. Środowisko dyrektorów od dawna twierdzi, że ustawa jest szkodliwa, bardzo niekorzystnie wpływa na finanse szpitali i całego systemu ochrony zdrowia. Porozumienie Rezydentów postanowiło wobec tego sprawdzić, na ile narracja o "przeznaczaniu większości pieniędzy szpitali na wynagrodzenia" jest prawdziwa. Ich zdaniem pojawienie się takiej narracji to nie przypadek, ale grunt pod zamrożenie ustawy o minimalnych wynagrodzeniach.
- W mediach przewija się narracja, zgodnie z którą nawet 80 proc. budżetów szpitali przeznaczana jest na wynagrodzenia personelu medycznego. Osoby niezwiązane z ochroną zdrowia mogłyby więc ulec wrażeniu, że większość pieniędzy szpitali pochłaniają wynagrodzenia personelu, a jeśli personelu, to oczywiście lekarzy. Jest to wykorzystywane jako argument do tego, by zamrozić waloryzację wynagrodzeń w systemie opieki zdrowotnej - mówił podczas konferencji Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów.
Porozumienie Rezydentów postanowiło sprawdzić, na ile to prawdziwe twierdzenia. Organizacja wysłała do ponad 500 szpitali w Polsce zapytanie dotyczące budżetu i tego, jaki procent środków jest przeznaczany na wynagrodzenia, w tym również na wynagrodzenia lekarzy zatrudnionych na umowach o pracę, a także rezydentów. Ankiety zostały rozesłane zarówno do szpitali powiatowych, jak i wojewódzkich, uniwersyteckich i instytutów. Porozumienie Rezydentów odpowiedzi uzyskało od 321 placówek. W ankietach zapytało między innymi o to, jaki był budżet całkowity szpitali, jaką kwotę stanowiły w nim środki z NFZ, jaka kwota została z niego przeznaczona na wynagrodzenia personelu medycznego niezależnie od formy zatrudnienia. Zapytano także, jaka kwota poszła na wynagrodzenia lekarzy na etatach, a także ile kosztowali szpitale rezydenci (przy założeniu, że podstawowy koszt szkolenia specjalizacyjnego pokrywa Ministerstwo Zdrowia).
Większość pieniędzy na pensje? Niekoniecznie
Jak się okazało, z danych zebranych przez PR wynika, że na wynagrodzenia personelu medycznego szpitale średnio wydają około 50 proc. swojego budżetu. Oczywiście, zdarzały się przypadki skrajne. Na jednym biegunie znalazły się szpitale przeznaczające na wynagrodzenia od 10 do 20 proc. swojego budżetu. Były to instytuty. Około 3-40 proc. budżetu przeznaczały też większe szpitale, w ich przypadku poważną pozycją w budżecie były też nowoczesne leki. Najwięcej na wynagrodzenia przeznaczały szpitale powiatowe. Spośród 321 zbadanych placówek zaledwie 2,18 proc. istotnie przeznaczała na wynagrodzenia od 80 do 90 proc. swojego budżetu. 31 z 321 szpitali na wynagrodzenia wydaje 70-80 proc. budżetu, 84 i 92 szpitale wydają odpowiednio 60-70 i 50-60 proc. budżetu. 58 szpitali spośród 321 wydaje od 40 do 50 proc. budżetu.
- Szczególną uwagę chciałbym zwrócić na fakt, że kwota przeznacza na wynagrodzenia, która pojawia się w wielu artykułach, jest prawdziwa dla jedynie 7 spośród 321 szpitali, które przekazały nam odpowiedzi. A ile kosztują ci straszni lekarze? W naszym badaniu wyszło, że ich wynagrodzenia stanowią średnio 23 procent budżetu szpitali, natomiast pensje lekarzy stanowią 42 proc. środków w ogóle przeznaczanych na wynagrodzenia dla personelu medycznego. Co ciekawe, ponad połowa zbadanych szpitali na pensje lekarzy przeznacza od 20 do 30 proc. budżetu. A ile kosztują lekarze etatowi? Bo to nas interesuje najbardziej z perspektywy tej "strasznej" ustawy o minimalnych wynagrodzeniach, bo co do zasady powinna ona waloryzować wynagrodzenia osób na umowach o pracę. Na wynagrodzenia tych osób przeznaczanych jest średnio 8 proc. budżetu szpitali - wskazywał Sebastian Goncerz.
Środki kierowane przez Ministerstwo Zdrowia do szpitali na szkolenie rezydentów stanowią 1,8 proc. budżetu szpitali. PR podkreśliło, że dla organizacji związkowych podstawowym celem ustawy o minimalnym wynagrodzeniu jest zabezpieczenie interesów grup najsłabszych w systemie, czyli na przykład rezydentów, lekarzy na etatach, pielęgniarek czy innych zawodów medycznych. Na podstawie zebranych przez siebie danych PR uważa, że to nie ci pracownicy stanowią tak szeroko komentowane obciążenie dla budżetu szpitali, ale za to oni są gwarantem zapewnienia ciągłości leczenia.
- Postanowiliśmy też porównać to z tym, ile szpitale przeznaczają na wynagrodzenia w systemach tych państw, które często są stawiane w Polsce jako wzór. Jeżeli chodzi o USA, Niemcy oraz Singapur, to widzimy, że to wcale nie odbiega od średniego procentu budżetu, jaki szpitale przeznaczają na wynagrodzenia w Polsce. Przykładowo, w USA na wynagrodzenia szpitale przeznaczają 56 proc. budżetu, w Niemczech i Singapurze 60 proc. - podkreślał Władysław Krajewski, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL .
Jak dodał Władysław Krajewski, PR zdaje sobie sprawę z tego, że w systemie nie jest dobrze.
- Wiele rzeczy w naszym systemie nie działa. Zapytaliśmy też placówki o deficyt. 45 proc. zbadanych szpitali odnotowało w 2024 roku deficyt. Patrząc po wynikach, widać jednak, że to nie wynagrodzenia są winne. Deficyt jest wieloskładnikowy. Problemy z długami szpitali pojawiły się na długo przed pojawieniem się ustawy o minimalnych wynagrodzeniach - dodał Krajewski.
Udostępnij artykuł: