Finanse
Filip Nowak: jestem wrogiem likwidacji szpitali, ale za dużo ich dyżuruje w reżimie 24-godzinnym
Opublikowano:
Fot. X NFZ
Jestem wrogiem likwidacji szpitali, ale za dużo ich obecnie dyżuruje w reżimie 24-godzinnym – powiedział w środowej rozmowie na antenie radia RMF prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Filip Nowak. Ocenił też, że jest za wcześnie na wprowadzenie regulacji stanowiącej, że lekarze mogą pracować albo tylko w publicznej, albo w prywatnej ochronie zdrowia.
– Jest za dużo szpitali w Polsce, które dyżurują w reżimie 24-godzinnym. Za dużo pieniędzy płacimy personelowi medycznemu - nie tylko lekarzom - za dyżurowanie – oświadczył Filip Nowak.
Przyjęcia planowe zamiast 24-godzinnych dyżurów
- Jest za dużo szpitali, które dyżurują, a mogłyby pracować w systemie planowym. Proszę nie mówić, że ja jestem za likwidacją szpitali, bo jestem wrogiem likwidacji szpitali. Jestem entuzjastą dostosowywania oferty produktowej szpitali do potrzeb mieszkańców – dodał.
Pytany o to, czy lekarze będą odchodzić do pracy w prywatnej ochronie zdrowia, gdy zostanie wprowadzony limit zarobków do 240 zł za godzinę, Filip Nowak przyznał, że w sektorze prywatnym można pracować dłużej i zarabiać więcej. - Nie jest jednak zagwarantowana liczba pacjentów, którzy tam trafią, stabilność finansowa, możliwości nabywcze ewentualnych klientów, jest duża konkurencja. (..). Myślę, że dobrze jest, żeby każdy, kto chce pracować i korzystać ze środków publicznych, podjął taką decyzję, że chce pracować i mieć pewne finansowanie, mieć jasny kontrakt, mieć gwarantowaną liczbę pacjentów i pomagać ludziom, bo do tego jesteśmy stworzeni, albo ktoś chce pracować w prywatnym biznesie – powiedział.
Albo sektor publiczny, albo prywatny? "Za wcześnie na taką regulację"
Jego zdaniem jest za wcześnie, by wprowadzić regulację zobowiązującą lekarzy do wyboru między pracą w sektorze publicznym i prywatnym. - Pewna transparentność, jeśli chodzi o to, czy lekarz pracuje "na NFZ", jak się popularnie mówi, czy prywatnie, jest wymagana. Nasze kontrole wskazują na to, że to przenikanie pacjentów z prywatnych gabinetów do publicznego systemu ochrony zdrowia budzi szereg wątpliwości - przypomniał.
Prezes NFZ mówił też o tzw. procedurach „walizkowych”, którym również mają przeciwdziałać nowe przepisy. - To jest odpowiedź na pewne patologie, które stwierdzamy również w trakcie kontroli, czyli tych tak zwanych lekarzy "walizkowych", którzy zaopatrzą pacjenta, być może nawet profesjonalnie i bardzo dobrze, ale później o nim zapominają – powiedział, dodając, że jako pacjent woli się leczyć u lekarza pracującego tylko w jednym podmiocie.
Prezes NFZ wyraził przekonanie, że lekarzy w Polsce jest sporo. - Uważam, że wystarczy do tego, żeby realizować świadczenia finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, jeżeli odpowiednio zorganizujemy system ochrony zdrowia. (…) Bardzo istotne jest to, żeby zmieniać profil działalności szpitali, nie likwidować, ale dostosowywać do potrzeb pacjentów i konsolidować się. Wówczas liczba lekarzy będzie właściwa, tym bardziej, że tych lekarzy będzie coraz więcej, bo postawiliśmy na edukację – podkreślił.
- Jeżeli mamy oddziały chirurgiczne pracujące całą dobę, 7 dni w tygodniu, i takich oddziałów mamy w Polsce, powiedzmy, 180, a zabieg na ostro wykonywany jest jeden w tygodniu, to aż się prosi o to, żeby ten oddział działał w systemie planowym, żeby w weekendy był tylko dyżur pod telefonem. Pacjenci są zaopatrywani planowo, bo tego potrzebują najczęściej – przekonywał szef NFZ.
Szpital w Miastku upada, bo opierał się konsolidacji?
Skomentował przypadek upadającego Szpitala Miejskiego w Miastku. - Miastko jest świetnym przykładem na to, do czego prowadzi opór przeciwko konsolidacji i restrukturyzacji udzielanych świadczeń w danym miejscu. Gdyby Miastko wiele lat temu – a były takie przymiarki – połączyło się, skonsolidowało z odległym o 15 minut drogi szpitalem w Bytowie, nie byłoby tych problemów - uważa szef NFZ.
Pytany o planowane poszerzenie korpusu kontrolnego NFZ Filip Nowak, że to instytucja „mocno przeceniana, jeśli chodzi o kompetencje”. - Chciałbym, żebyśmy mieli po pierwsze większą liczbę kontrolerów, czyli mogli skontrolować większą liczbę placówek. Po drugie, bardzo bym chciał, żebyśmy mogli zatrudnić profesjonalistów, którzy dzisiaj nie chcą u nas pracować, bo za mało płacimy. A, i uniemożliwiamy kontrolerom pracę w systemie – wyliczał. Poinformował, że wyniki kontroli NFZ w Warszawskim Szpitalu Południowym poznamy w połowie września.
NFZ chce praktykujących lekarzy jako kontrolerów. Sprawdzą także prywatne gabinety
Dziura w budżecie NFZ zmalała?
Odnosząc się do tegorocznego deficytu w budżecie narodowego płatnika prezes Nowak zapewnił, że ta instytucja „z żelazną konsekwencją” płaci za wszystkie rachunki do wartości zawartych umów.
- Starczy mi na zrealizowanie zawartych umów. Natomiast żeby płacić za świadczenia, które wybiegają poza wartość kontraktu, to na początku mieliśmy te potrzeby w wysokości 24 miliardów, natomiast dziś już to jest koło 14-13 miliardów. Tyle brakuje do tego, żebyśmy płacili za świadczenia wykonane powyżej tego, z czym na co się umówiliśmy ze szpitalami – powiedział.
Prezes NFZ powiedział też, że osiągnięto cel w zakresie przyśpieszenia diagnostyki pacjentów onkologicznych. - Po pierwszym kwartale liczba pacjentów, którzy wymagali natychmiastowej diagnostyki wzrosła w tomografii o 4 proc., w kolonoskopii o 10 proc., a to jest dopiero jeden kwartał – zaznaczył.
Prezes NFZ, który przetrwał 5 ministrów zdrowia
Prowadzący rozmowę spytał też Filipa Nowaka o to, jak udało mu się przetrwać na stanowisku szefa NFZ, podczas gdy w czasie jego urzędowania funkcję ministra zdrowia pełniło aż 5 osób.
- To jest takie podejście, że urzędnicy, również tacy jak ja, że ich jedynym marzeniem jest utrzymanie się na stanowisku pracy. Ja myślę, że większość z nas, a na pewno ja, bardzo chcę zrobić coś dobrego dla w tym wypadku pacjentów, mieszkańców naszego kraju. Stworzyć jakiś zespół w swojej organizacji - myślę, że to jest dla mnie istotne. Jeżeli ministrowie kolejni widzą możliwość współpracy ze mną, to jestem z tego bardzo zadowolony, ale prezes się nie liczy. Liczy się organizacja, liczą się pracownicy - powiedział Filip Nowak.
Polecamy także: Co z dyżurami aptek w nocy i dni wolne? Apel samorządu farmaceutów, MZ umywa ręce
Udostępnij artykuł: