Suplementacja nie dla wszystkich i nie przez całe życie

Iwona Kazimierska
opublikowano: 01-02-2017, 00:00

Niektórzy twierdzą, że suplementacja witamin i mikroelementów jest niebezpieczna. Inni przekonują, że nie ma ona żadnego znaczenia dla zdrowia, a kolejni są skłonni przyznać, że można ją stosować jedynie w wybranych grupach pacjentów i pod kontrolą. Jakie zdanie na ten temat mają specjaliści?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Zawsze należy zacząć od analizy diety pacjenta. Jeśli stwierdzimy, że rzeczywiście ma on niedobory żywieniowe, niedostateczną podaż witamin, przede wszystkim zalecamy wzbogacenie diety. Gdy okaże się, że jest to niemożliwe, np. z powodu stanu pacjenta, wtedy możemy się uciec do krótkotrwałej suplementacji, ale — podkreślam — krótkotrwałej. Nawet przy niedoborach stosujemy uzupełnienie dużymi dawkami, jednak przez określony czas. Nie zalecamy łykania witamin przez całe życie” — mówi dr hab. n. med. Barbara Gryglewska z Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gerontologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

Dr hab. n. med. Barbara Gryglewska
Zobacz więcej

Dr hab. n. med. Barbara Gryglewska

Eksperci zwrócili również uwagę na to, w których grupach pacjentów warto rozważyć uzupełnianie niedoborów witaminowo-mineralnych. „Pacjenci, u których należy uwzględnić kontrolowaną suplementację, to kobiety w ciąży, osoby otyłe po zabiegach bariatrycznych, seniorzy, osoby, które nie stosują dobrze zbilansowanej diety” — dodaje dr hab. n. med. Małgorzata Zwolińska-Wcisło, prof. UJ, zastępca kierownika Oddziału Klinicznego Gastroenterologii i Hepatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Szacuje się, że niedobory witamin mogą dotyczyć 10-15 proc., a w niektórych przypadkach nawet 30 proc. populacji. Często wskazywanym przez ekspertów przykładem istotnych niedoborów w populacji jest witamina D. Badanie populacyjne wykazało, że ponad 90 proc. dorosłych Polaków może mieć jej niedobory. „Taki odsetek Polaków uznawanych za zdrowych żyje z niedoborem witaminy D, zdefiniowanym jako 25(OH)D poniżej 30 ng/ml. 60 proc. z tej grupy ujawnia ciężki deficyt — poniżej 20 ng/ml — a to wiąże się z bardzo podwyższonym ryzykiem wielu chorób” — uważa dr hab. n. med. Paweł Płudowski, prof. nadzw. z Zakładu Biochemii, Radioimmunologii i Medycyny Doświadczalnej Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, koordynator „Wytycznych suplementacji witaminą D dla Europy Środkowej”. 

W związku z czym najpierw należy stwierdzić niedobór witaminy czy składnika mineralnego i dopiero po potwierdzeniu tego faktu wprowadzać suplementację.

Nieprecyzyjne zapisy ustawy sprzyjają rynkowej nadprodukcji suplementów

Suplement diety to środek spożywczy, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety, będący skoncentrowanym źródłem witamin, składników mineralnych lub innych wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny (zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie żywności i żywienia). 

„Brak precyzji legislacyjnej sformułowania „inny efekt fizjologiczny” wykorzystują producenci suplementów, witamin, preparatów uspokajających, przeciwprzeziębieniowych, a nawet przeciwbólowych” — uważa dr n. med. Wojciech Matusewicz, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

W USA obowiązuje prawna definicja suplementów diety, która zalicza do tej grupy zioła, witaminy, składniki mineralne i szereg innych składników przeznaczenia dietetycznego, które mają służyć do uzupełnienia diety. Według tamtejszych regulacji, jeżeli substancje są nieskuteczne, ale ze względu na pochodzenie mają udowodnione tzw. bezpieczeństwo, nie są rejestrowane jako leki, ale jako suplementy. W przypadku suplementów nie wolno podawać wskazań lekarskich, bo takich nie ma. Jeśli mimo to w ulotkach producenci informują, że produkty te mają działanie wspomagające, to można przyjąć, że są nieskuteczne i niekoniecznie bezpieczne.

Czy w Unii Europejskiej zioła są lekami czy suplementami diety? Regulacje są różne — w niektórych krajach zioła podlegają klasycznej procedurze rejestracyjnej, w Polsce — prawu farmaceutycznemu.

Do 1 maja 2011 r. zioła pozostawały „bezkarne” na rynku unijnym. Obecnie wnioskodawca rejestrujący nowy lek ziołowy musi przedstawić dokumentację, że produkt nie jest szkodliwy oraz że był stosowany na świecie przez 30 lat, w tym co najmniej 15 w UE.

Komisja Farmakologii Klinicznej PAN zaznaczyła w jednym z dokumentów, że leki ziołowe mogą być niebezpieczne. Mogą wywoływać wiele niepożądanych objawów klinicznych, a także zmniejszać lub nawet znosić działanie głównego leku.

Zdaniem geriatry: Największym problemem u starszych pacjentów są niedobory białka

Dr hab. n. med. Barbara Gryglewska, Klinika Chorób Wewnętrznych i Gerontologii Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum:

Z punktu widzenia geriatry reklamy leków dostępnych bez recepty i suplementów diety powinny być zakazane. Samoleczenie w Polsce jest powszechnym zjawiskiem. Pacjenci przyjmują średnio siedem leków, z czego dwa kupowane bez recepty, w tym najpewniej jeden to jest suplement witaminowy, a nie ma żadnych dowodów, że odnoszą z nich jakiekolwiek korzyści. 

Istnieją teorie, które głoszą, że witaminy antyoksydacyjne przedłużą życie. Ukazało się wiele badań na ten temat, ale żadne nie wykazało, że suplementacja witamin wydłuża życie. Udowodniono jedynie skuteczność odpowiedniego spożycia witamin antyoksydacyjnych, karotenoidów pochodzących z diety. 

Jedyną witaminą, którą geriatrzy dopuszczają do suplementacji, jest witamina D. Tak naprawdę nie wiemy jednak, czy przełoży się to na rokowania. Z badań doświadczalnych wiadomo, że modyfikuje ona układ immunologiczny, ale nie ma dowodów, że przedłuża życie, poprawia funkcjonowanie pacjentów. Największe kontrowersje wśród geriatrów wzbudza stosowanie witaminy D w prewencji upadków starszych pacjentów. Istnieją dowody, że wpływa na poprawę funkcjonowania układu mięśniowego, ale są też badania, które pokazują, że nie zmniejsza ryzyka upadków. 

Jeśli chodzi o pacjentów z otępieniem, w żadnych wytycznych dotyczących ich leczenia nie znalazła się suplementacja jako postępowanie poprawiające funkcje poznawcze. Natomiast na pewnym etapie u chorego z zaburzeniami funkcji poznawczych może dojść do niedożywienia. W takiej sytuacji, gdy konsekwencje niedożywienia mogą pogorszyć stan zdrowia pacjenta, możemy się zdecydować na okresowe podawanie preparatów witaminowych. Jednak pod ścisłą kontrolą i niestosowane przewlekle. Ważniejsze jest zbilansowanie diety, jeśli będzie to możliwe. 

U starszych pacjentów największym problemem jest niedobór białka. Z wiekiem wzrasta zapotrzebowanie na nie, a spożywają go zbyt mało. Gdy mamy do czynienia ze szczególnie ciężką chorobą, zaostrzeniem choroby przewlekłej, którym towarzyszy wzrost zapotrzebowania na białko, możemy się uciekać do jego suplementowania. W badaniach wykazano jednoznacznie, że to polepsza rokowanie, zmniejsza ryzyko nawrotów, hospitalizacji, poprawia ogólny stan pacjenta.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Iwona Kazimierska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.