Sukcesu medycyny ratunkowej ciąg dalszy

Monika Wysocka
opublikowano: 10-06-2002, 00:00

Walka o życie 13-letniego Oskara, który uległ wypadkowi podczas wycieczki w górach zakończyła się sukcesem. Jak dowiedzieliśmy się bezpośrednio od lekarzy z Zakopanego, którzy mieli w tym największy udział, akcja ratunkowa była jeszcze bardziej dramatyczna niż opisaliśmy w poprzednim numerze.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Już w kilkanaście minut po wypadku ranny chłopiec został helikopterem przewieziony do zakopiańskiego szpitala. Tam natychmiast wykonano mu USG i inne wstępne badania, które pozwoliły ustalić, że pacjent ma pękniętą wątrobę, uszkodzoną nerkę i płuco. Jego życie było zagrożone. Piętnaście minut później chłopiec był już operowany. Lekarze prowizorycznie zabezpieczyli krwawienie, następnie zszyli wątrobę i usunęli uszkodzoną nerkę. Operacja skończyła się o 23.00 i wyglądało na to, że wszystko będzie w porządku. O godz. 2.00 w nocy nastąpił jednak kolejny krwotok i chłopiec ponownie trafił na stół operacyjny. Po raz kolejny zszyto mu wątrobę i zatamponowano. W całym okresie postępowania pacjentowi przetoczono 14 jednostek krwi i 9 jednostek osocza.
O 9.30 rano, a więc zaledwie w kilkanaście godzin po wypadku, a nie jak napisaliśmy w poprzednim artykule - po 5 dniach, chorego helikopterem przetransportowano do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu. Konieczne było bowiem, by znalazł się w specjalistycznym ośrodku. Tam podano mu nowoczesny, niezwykle drogi lek: NovoSeven, osadzający się w miejscu uszkodzonej tkanki i poprawiający krzepliwość krwi.
Kiedy stan chłopca ustabilizował się, reoperowano go. Usunięto tampony i po raz kolejny zszyto wątrobę. Dopiero po tych wszystkich, wspólnych działaniach chłopiec w końcu odzyskał świadomość i zaczął wracać do zdrowia.
,Dwadzieścia dwa lata jestem chirurgiem dziecięcym i to, że udało nam się uratować tego chłopca uznaję za olbrzymi sukces. Po przewiezieniu go do Prokocimia dwa razy odwiedziłem go w szpitalu: raz gdy był jeszcze na intensywnej terapii podłączony do aparatury i ponownie, kiedy był już przytomny. Poznał mnie i to był bardzo wzruszający moment" - opowiada dr Zbigniew Podsiadło, który prowadził leczenie chłopca w zakopiańskim szpitalu.
Za ofiarność ratowania życia dziecka lekarze w tym szpitalu dostali oprawione w ramy podziękowanie od młodzieży i nauczycieli ze szkoły, gdzie uczy się Oskar.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.