Struzik: drożyzna pogrąża szpitale, a rząd myśli o ich nacjonalizacji

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 11-01-2022, 16:43

W szpitalach, które są ogrzewane gazem, wzrost kosztów to 300, 400 procent. Polskie lecznice są zadłużone na 20 mld zł. Jeżeli ceny gazu, prądu, pracy, usług i materiałów nadal będą rosły, na koniec roku żaden polski szpital nie osiągnie dodatniego wyniku finansowego - ostrzegł we wtorek (11 stycznia) marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Przedstawiciele mazowieckich szpitali marszałkowskich apelują o pilne zwiększenie wycen świadczeń przez NFZ.
Fot. Jacek Wykowski

We wtorek w siedzibie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego odbyła się konferencja prasowa zatytułowana „Drożyzna uderza w szpitale”. Marszałek Adam Struzik, członkowie zarządu, radni sejmiku oraz dyrektorzy szpitali apelowali, by NFZ jak najszybciej urealnił wyceny świadczeń, które uwzględnią podwyżki - gazu, prądu, ale także rosnące koszty pracy czy towarów i usług dla lecznic.

Struzik: odbierając uprawnienia zarządcze rząd nie naprawi systemu

- Jesteśmy świadkami bezprecedensowego wzrostu kosztów funkcjonowania naszych 26 szpitali. Na plan pierwszy wysuwają się kwestie cen energii, zwłaszcza gazu. Jest też wyraźny wzrost kosztów energii elektrycznej. Dodatkowo mamy - już obserwowane - wzrosty cen leków, materiałów medycznych i oczywisty wzrost kosztów pracy. Z jednej strony mamy zapewnione tzw. finansowanie ryczałtowe, ale w czasie pandemii kontrakty nie są w pełni realizowane. Oceny wyników finansowych naszych jednostek pokazują, że oprócz Mazowieckiego Centrum Stomatologii wszystkie szpitale będą na deficycie - wskazywał marszałek Adam Struzik.

Przypomniał, że samorząd województwa mazowieckiego co roku pokrywa ujemny wynik finansowy szpitali marszałkowskich, choć - jak zaznaczył - jest to niezgodne z konstytucją. - Udzielamy też kredytów, poręczeń. Mimo tego potężnego wysiłku problem narasta. Zamiast realnej i uczciwej wyceny kosztów świadczeń rząd zaproponował ustawę (o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa - red.), w której tak naprawdę jedyną propozycją jest przejmowanie kierowania szpitalami. Zwraca uwagę dość cyniczny zabieg mówiący o tym, że zadłużenie lecznic to wina zarządzających, organów właścicielskich. Ustawa tak naprawdę służy nacjonalizacji szpitali - mówił Struzik.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Projekt ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa już w konsultacjach. Co zawiera?

Dodał, że nie da się naprawić systemu ochrony zdrowia, “zbudować perpetuum mobile” tylko metodą odbierania uprawnień zarządczych. - To jest to fikcja, działania pozorne, pod publiczkę - wskazywał.

Stwierdził, że polityką budowania państwa centralistycznego, jednopartyjnego, rząd kieruje się od ok. 7 lat, odbierając samorządom uprawnienia i ograniczając im dochody. - Wzywamy do tego, żeby się opamiętać - mówił.

Szefowie szpitali wyliczają podwyżki

Prezes Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii Michał Stelmański podkreślał: - Rok temu, o tej samej porze, mniej więcej przy tej samej temperaturze, rachunki za gaz wynosiły ok. 18 tys. zł. W tej chwili za listopad musimy zapłacić 53 tys. zł. Wysłaliśmy reklamację tego rachunku, bo być może zaszła jakaś pomyłka. Czekamy na odpowiedź od dostawcy.

Przypomniał, że szpital był wcześniej zachęcany do stosowania gazu jako „bardzo ekologicznego i taniego nośnika energii”, dlatego zainwestował pieniądze w dostosowanie kotłowni. - Przez kilka lat było to bardzo ekonomiczne źródło ogrzewania. W tej chwili chyba warto wrócić z powrotem do oleju opałowego, który jest mniej ekologiczny, ale tańszy - mówił.

Jak dodał, wzrosty kosztu nośników energii wprost przekładają się także na ceny towarów i usług świadczonych szpitalowi. - Dostawcy jedzenia, środków opatrunkowych, firmy sprzątające wypowiadają nam lawinowo umowy - poinformował Stelmański.

Tłumaczył, że szpital „oczywiście szuka sposobów, aby obniżać rachunki za prąd czy gaz, ale to nie jest jego rola”. - Szpital ma leczyć - skonstatował.

Bożena Pieczykolan, z-ca dyrektora Szpitala Dziecięcego przy ul. Niekłańskiej w Warszawie wyliczała: - Odnotowaliśmy z początkiem tego roku, prognozując koszty zużycia energii elektrycznej, wzrost jej zakupu w granicach 840 tys. zł. Wzrost zakupu energii cieplnej w skali roku to 300 tys. zł. Ceny dostaw i usług wzrosły średnio od 15 do nawet 140 proc.

Zarząd i sejmik ostro o reformowaniu szpitali. 1,3 mld zł na „nowe stołki dla kolesi”?

Jak ocenił Krzysztof Strzałkowski, przewodniczący sejmikowej komisji zdrowia i kultury fizycznej, szpitalna drożyzna oznacza dalsze ograniczenia dostępu pacjentów do łóżek szpitalnych z powodu ryzyka utraty przez lecznice płynności finansowej.

- Czy wiedzą państwo, ile ma kosztować nowa Agencja Rozwoju Szpitali? 1,3 mld zł. Te środki powinny pójść na pokrycie przynajmniej części zwiększonych wydatków na energię i gaz, a nie na nowe stołki dla kolesi - stwierdził.

Elżbieta Lanc, członek zarządu województwa mazowieckiego, oceniła, że polska ochrona zdrowia jest obecnie w najtrudniejszym momencie. - Za chwilę trzeba będzie przygotować 60 tysięcy łóżek covidowych. Walczymy w covidem, ale ludzie umierają na choroby onkologiczne, zawały, choroby naczyniowe. Wszystkie łóżka, które służyły planowym zabiegom, operacjom, przyjęciom, niestety są wykluczane z tej działalności. Jedyną odpowiedzią na rosnące problemy jest urealnienie wycen świadczeń medycznych - mówiła.

- Baza łóżkowa w Polsce to realnie ok. 100 tys. łózek. Jeżeli 60 tys. przeznaczymy na walkę z covidem, oznacza to dramatyczne ograniczenie leczenia innych chorób - wtórował marszałek Struzik.

Piotr Kandyba, przewodniczący sejmikowej komisji polityki społecznej i prorodzinnej, zwracał uwagę, że najbardziej niepokoi go sytuacja seniorów i osób niepełnosprawnych. - Problemy w ochronie zdrowia bezpośrednio przełożą się na ich bezpieczeństwo, komfort życia, zdrowie. Seniorom, szczególnie samotnym, zaczyna brakować pieniędzy na podstawowe produkty - jedzenie, leki - mówił.

Szpitale wrócą do cen regulowanych gazu

Dziś (11 stycznia) Rządowe Centrum Legislacji opublikowało Projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących ochronie odbiorców paliw gazowych w związku z sytuacją na rynku gazu.

Rozwiązania zakładają rozszerzenie katalogu podmiotów objętych ochroną taryfową do 31 grudnia 2023 r. (art. 62b ustawy - Prawo energetyczne) o niektóre kategorie odbiorców będących podmiotami realizującymi zadania z zakresu użyteczności publicznej. To m.in. szpitale, szkoły, żłobki, przedszkola, noclegownie itp.). Zgodnie z dzisiejszym stanem, do końca 2023 r. z cen regulowanych taryfami korzystają jedynie gospodarstwa domowe.

Planuje się też wprowadzenie mechanizmu rekompensat dla sprzedawców gazu ziemnego. Koszt ulg gazowych ma wynieść ok. 10 mld zł. Pieniądze popłyną ze środków, które państwo zarobiło na sprzedaży uprawnień do emisji dwutlenku węgla, a także z funduszu covidowego.

Projekt ma być przyjęty przez rząd w I kwartale br., Jak wcześniej informował minister aktywów państwowych Jacek Sasin, przepisy mają obowiązywać wstecznie, od 1 stycznia 2022 r. Sasin stwierdził, że "to spowoduje, że Polacy będą bezpieczni, a skala podwyżek cen gazu będzie daleka od rynkowej, będzie na poziomie 50 proc., tak jak dla wszystkich gospodarstw domowych".

Prof. Fedorowski: ustawa poprawi sytuację, ale nie rozwiąże problemu

- Ta ustawa raczej sprawy nie załatwi, ale poprawi sytuację. Nadal przecież podwyżki będą. Trzeba kolejnych rozwiązań, które będą chronić tak wrażliwe podmioty jakimi są szpitale - powiedział w rozmowie z portalem pulsmedycyny.pl prof. Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali (PFSz).

Podkreślił, że szpital nie ma możliwości zwiększenia swoich przychodów, szczególnie w czasie pandemii, nie ma też „żadnej poduszki, ucieczki, pola manewru”. Ocenił, że jeżeli podwyżkowy trend się utrzyma, to istnieje ryzyko dla bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów. - Mogą być wyłączane oddziały, ograniczane świadczenia, różne inne sfery działalności lecznic - mówił.

Dodał, że dla szpitali dotkliwe są nie tylko podwyżki cen gazu, ale też prądu. W przypadku jednostek zrzeszonych w PFSz sięgają od kilkudziesięciu do kilkuset procent.

Posłanka, b. wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko w jednym z wywiadów powiedziała, że szpitale "powinny zastanowić się nad zmianą sposobu dostarczania ciepła i przejść na tzw. zieloną energię, czyli energię odnawialną". Dodała: "Wiemy, że wiele szpitali zmieniło systemy grzewcze, co spowodowało, że znacznie im spadły rachunki".

Zapytaliśmy prof. Fedorowskiego, czy nie jest to sposób na uniknięcie podwyżek w dłuższej perspektywie czasowej.

- Większość szpitali nie miała na tyle pieniędzy, by zainwestować w odnawialne źródła energii, np. w panele fotowoltaiczne na dachach. Na to są potrzebne kolosalne środki, milionowe kwoty. Natomiast bardzo byśmy chcieli widzieć sposoby, środki na rozwój szpitali, także w obszarze energii, w ustawie o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa. Jak najszybciej powinny pójść konkretne pieniądze z KPO (Krajowego Planu Odbudowy) czy z innych funduszy na alternatywne źródła energii. I tym powinna się zająć Agencja Rozwoju Szpitali - a nie „egzaminowaniem” dyrektorów - podsumował prof. Fedorowski.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Niedzielski: przekroczyliśmy 100 tys. zgonów z powodu COVID-19

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.