Stowarzyszenie UroConti: Pod względem leczenia OAB odstajemy od Europy

MMD
opublikowano: 21-08-2018, 14:22

Od 2011 roku we wskazaniu: zespół pęcherza nadreaktywnego (ang. overactive bladder – OAB), na liście leków refundowanych znajdują się tylko dwie substancje – solifenacyna i tolterodyna. Na świecie w ramach refundacji dostępnych jest wiele innych leków, np. mirabegron, darifenacyna, fesoterodyna, desmopresyna czy oksybutynina. Lekarze mogą więc wybrać odpowiedni lek dla pacjenta z minimum 4-6 substancji o różnych mechanizmach działania - przypominają członkowie Stowarzyszenia Osób z NTM UroConti. I domagają się podobnego dostępu do leków w Polsce.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jak wyjaśniają, pacjenci z OAB w Polsce w pierwszym rzucie leczenia mają tylko dwa refundowane leki antycholinergiczne. W drugim rzucie, w przypadku niepowodzenia terapii pierwszego rzutu, mogą otrzymać mirabegron, ale tylko przy pełnej odpłatności (150-200 zł miesięcznie). W leczeniu trzeciego rzutu mogą liczyć na iniekcje z toksyny botulinowej, dostępne tylko w wybranych szpitalach, a w czwartej linii metodą leczenia powinna być neuromodulacja nerwów krzyżowych, stosowana z powodzeniem na całym świecie już od ponad 20 lat. Niestety w Polsce, mimo że minister zdrowia podpisał stosowne rozporządzenie już w kwietniu 2018 r., neuromodulacja krzyżowa nadal nie jest wykonywana. 

Chorzy mają żal do Ministerstwa Zdrowia i Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, że wydając opinię w sprawie refundacji ich leczenia, nie biorą pod uwagę ich stanowiska. Przykład? Kilka miesięcy temu Rada Przejrzystości wydała opinię (nr 89/2018) w sprawie efektywności oraz przygotowania danych do rankingu produktów leczniczych w populacji osób powyżej 75. roku życia. W jej uzasadnieniu pacjenci ze Stowarzyszenia Osób z NTM UroConti przeczytali ze zdumieniem, że w kategorii leki urologiczne stosowane w nietrzymaniu moczu (solifenacyna i tolterodyna) „rada uznaje problem zdrowotny, jakim jest nietrzymanie moczu za bardzo istotny”, ale wskazanie refundacyjne, w odniesieniu do którego rozpatrywana była skuteczność wymienionych leków, czyli nadreaktywność pęcherza moczowego – „za umiarkowanie istotny”. 

„Nie wiemy, co o tym myśleć - mówi Teresa Bodzak, przewodnicząca Sekcji Pęcherza UroConti. - Schorzenie, jakim jest zespół pęcherza nadreaktywnego, powinno być uznane za problem zdrowotny równie, o ile nie bardziej istotny, niż samo nietrzymanie moczu. Jego elementem są parcia naglące, często bardzo bolesne, przebiegające z nietrzymaniem moczu, częstomoczem dziennym i/lub nocnym. W efekcie tej niesprawności pacjenci nie mają wpływu na ani na częstotliwość, ani na ilość oddawanego moczu. Szczególnie wśród osób starszych jest to bardzo niebezpieczne. Od ekspertów słyszymy, że 70 proc. wszystkich złamań szyjki kości udowej u kobiet ma miejsce w nocy, w drodze do łazienki. Kobiety z pęcherzem nadreaktywnym, wstające po kilka razy w nocy do toalety, często ulegają tym urazom, ślizgając się na własnym moczu. I to jest umiarkowanie istotny problem?!” – denerwuje się Teresa Bodzak.

Stowarzyszenie UroConti uważa opinię Rady Przejrzystości za powierzchowną i nieobiektywną. 4 czerwca br. wysłało w tej sprawie pismo do jej przewodniczącego. Do dziś, jak twierdzi, nie otrzymało żadnej odpowiedzi.

„Ciekawe, w oparciu o czyje opinie merytoryczne AOTMiT przygotowuje takie rekomendacje, bo nie wierzymy, żeby ktoś z ekspertów medycznych powiedział, że nietrzymanie moczu jest poważnym problemem, a pęcherz nadreaktywny już nie?!” – zastanawia się Teresa Bodzak. 

Pacjenci są zaskoczeni, że nikt z Agencji Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji nie zwrócił się do nich z prośbą o opinię w tej sprawie. Według nich ma się to nijak do słów ministra Szumowskiego, który podczas Światowego Dnia Chorego powiedział, że pacjenci są najważniejsi i to oni muszą powiedzieć, czego oczekują od systemu w ramach składki zdrowotnej. 

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: MMD

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Urologia / Stowarzyszenie UroConti: Pod względem leczenia OAB odstajemy od Europy
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.