Staramy się spełniać marzenia diabetyków o lepszej terapii

Rozmawiała Ewa Biernacka
opublikowano: 22-11-2017, 09:06

O zakresie wsparcia i pomocy udzielanych chorym na cukrzycę rozmawiamy z prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków Anną Śliwińską.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Na ostatniej liście leków refundowanych znalazła się analogowa insulina doposiłkowa. To z pewnością jest dobra wiadomość dla chorych na cukrzycę. 

To jest pierwsza insulina biopodobna zawierająca insulinę lispro. Jej zaletą jest przede wszystkim niższa cena, kwestia niezmiernie istotna dla chorych. Wiadomo bowiem, że wielu z nich to osoby starsze, renciści, emeryci, dodatkowo z różnymi chorobami współistniejącymi z cukrzycą. 

Czy PSD miało również swój udział w staraniach o refundację tego preparatu?

W tym wypadku nie mieliśmy żadnego udziału, ale stowarzyszenie z reguły zabiega o refundację wszelkich leków dla pacjentów, po to właśnie, żeby zarówno oni, jak i lekarze mieli wybór. Staramy się wyrażać swoją opinię wszędzie tam, gdzie możemy i gdy jesteśmy o nią pytani. Sami także ślemy pisma do Ministerstwa Zdrowia, postulując konieczność rozszerzania wachlarza terapeutycznego. Od wielu lat walczymy np. o refundację nowoczesnych leków inkretynowych — gliflozyn. Na razie niestety bezskutecznie.

Czy robicie to wspólnie z organizacjami pacjenckimi?

To są sprawy tak oczywiste, że nie wymagają wspólnych narad. Pacjentom i lekarzom zasadniczo zależy na jak najszerszym wachlarzu dostępnych terapii, by można je było indywidualizować, a zarazem, żeby tzw. optymalne (zindywidualizowane) leczenie nie prowadziło do materialnej degradacji pacjenta.

W jakiej mierze pacjenci skorzystają z tej ostatniej zmiany?

To zawsze zależy od decyzji lekarzy, bo to oni wypisują leki. Pacjent oczywiście może wyrazić swoje preferencje, ale o wyborze terapii decyduje lekarz.

Jak działalność PSD, jako element systemu opieki nad chorymi, wpływa na sytuację pacjentów z cukrzycą typu 1 i 2?

Opieka nad grupami chorych na cukrzycę typu 1 i 2 jest odmienna w związku z odmiennością mechanizmu choroby — bezwzględnego lub względnego braku insuliny, a także różnego wieku tych pacjentów. W Polsce opieka nad osobami z cukrzycą typu 1. po 26. roku życia ulega zmianie na gorsze. Przestaje być tak wzorcowa, jak w przypadku tej obejmującej dzieci i młodzież zarówno w zakresie refundacji pomp insulinowych, jak i systemów ciągłego monitorowania glikemii. O obu ci pacjenci mogą tylko marzyć. Jako stowarzyszenie diabetyków mamy nadzieję, że w nieodległej perspektywie czasowej te marzenia się ziszczą. Chorzy na oba typy cukrzycy, wymagający leczenia insuliną, sądzą, że powinna być ona dostępna za darmo, jak to jest w wielu krajach na świecie. Postulujemy wobec decydentów spełnienie także i tego marzenia.

Dostępność do nowoczesnych form terapii cukrzycy, np. do wspomnianych leków inkretynowych, które pomału przestają być innowacyjne, nadal jest w Polsce zerowa. 

Utrudniony jest też dostęp do specjalistów, a jak wiadomo, cukrzyca jest chorobą interdyscyplinarną — wymaga opieki ze strony różnych lekarzy: okulistów, kardiologów czy nefrologów. Ten dostęp mógłby być łatwiejszy.

Ważna jest też kwestia edukacji na temat tej choroby — w Polsce nadal niewystarczającej.

Niedostateczna jest zarówno edukacja na poziomie  podstawowym, jak i ciągłym (reedukacja), bo nie wystarczy raz komuś powiedzieć: rób to, a tamtego nie. Brakuje także edukacji rodzin. Często nie rozumieją one, że cukrzyca nie dotyczy tylko danego chorego, ale ogółu osób należących do rodziny, przede wszystkim tych żyjących z nim na co dzień. Jeśli nie są one skłonne zmienić swoich przyzwyczajeń kulinarnych czy zachowań w zakresie trybu życia, tym samym całkowicie pozbawiają go wsparcia. Często jestem świadkiem namawiania chorego, który stara się przestrzegać zaleceń dietetycznych, do jedzenia rzeczy zakazanych, bo przecież „kawałek tortu czy jeden głębszy nie zaszkodzi”. Ta sama niefrasobliwość i szkodliwa, demobilizująca filozofia dotyczy palenia papierosów, podejmowania stałej aktywności fizycznej itp. 

Jaka jest rola PSD w małych ośrodkach?

Koła czy oddziały PSD stanowią często jedyne miejsce, gdzie chory może znaleźć odpowiedź na swoje pytania w kwestii życia codziennego z cukrzycą, poradzić się osób chorujących dłużej. Stowarzyszenie zapewnia grupy wsparcia, w których wiele osób znajduje zrozumienie, może porozmawiać o wszelkich, nawet najbardziej intymnych problemach. Sprawuje też funkcję integracyjną oraz zapewnia dostęp do dóbr medycznych (dofinansowuje turnusy rehabilitacyjne), a nawet pozamedycznych, jak zajęcia sportowe, wyjazdy na imprezy kulturalne, z których wiele osób nie mogłoby skorzystać z powodu bariery finansowej i organizacyjnej. 

 

 

O kim mowa

Anna Śliwińska pracowała w biurze Zarządu Głównego PSD od 8 lat, a od 2010 r. pełniła funkcję dyrektora biura. Ukończyła filologię angielską i studia z zakresu zarządzania.

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Ewa Biernacka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.