Sporo niewiadomych wokół e-aptek

Ewa Szarkowska
opublikowano: 25-04-2007, 00:00

Jeśli prezydent podpisze ustawę, od 1 maja br. handel w Internecie lekami wydawanymi bez recepty będzie legalny. Jednak jak ma to ostatecznie wyglądać w praktyce, kto i w jaki sposób ma dostarczyć pacjentowi medykamenty zamówione w sieci - nie wiadomo, bo minister zdrowia dopiero przygotowuje rozporządzenie w tej sprawie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na pewno nie będą to zapisy identyczne z tymi, które były w rozporządzeniu z jesieni ub.r., kiedy projekt zmian prawa farmaceutycznego trafił do Sejmu.
Sprzedaż leków OTC za pośrednictwem Internetu będzie możliwa tylko na bazie stacjonarnych aptek i punktów aptecznych, a transport leków do domów pacjentów będzie obwarowany wieloma szczegółowymi zapisami, do których będą musieli dostosować się wszyscy zainteresowani świadczeniem takich usług przewoźnicy. Odpowiedzialność za jakość dostarczanego leku będzie zawsze ponosił kierownik apteki lub punktu aptecznego.
"Projekt rozporządzenia jest już gotowy. Chcielibyśmy, żeby zaczęło obowiązywać wraz z wejściem w życie ustawy. Nie możemy sobie pozwolić na obowiązywanie przepisów bez szczegółowych uregulowań" - zapewnia Zofia Ulz, główny inspektor farmaceutyczny.
19 kwietnia br. projekt rozporządzenia został przyjęty przez kierownictwo resortu zdrowia. Teraz trafi do konsultacji społecznych. Nawet jeśli będą one przyspieszone, trudno będzie zdążyć z publikacją rozporządzenia przed 1 maja br.
Możliwy brak tego aktu prawnego nie martwi aptek internetowych. "Do tej pory nie było ustawy i jakoś to funkcjonowało" - twierdzi Karol El Kasif, właściciel jednej z warszawskich e-aptek. Jego zdaniem, rozporządzenie o warunkach sprzedaży wysyłkowej leków w ogóle nie jest potrzebne, bo prawo farmaceutyczne dostatecznie reguluje kwestie przechowywania i wydawania leku przez stacjonarną aptekę.
"A skoro tak, to nie bardzo wiem, co ma być w tym rozporządzeniu. Jeśli to ma być kontrola pacjentów, jak oni odbierają te leki - to jest absurd zupełny. Moim zdaniem, to jest prywatna sprawa pacjenta i nasza, jak my te leki dostarczamy. Przypomina to sytuację, w której zaczęlibyśmy kontrolować, czy kupione w aptece leki pacjent doniósł do domu w odpowiednich warunkach" - uważa Karol El Kasif.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.