Spór sądowy o słowo

Ewa Szarkowska
opublikowano: 14-02-2007, 00:00

12 lutego br. Sąd Okręgowy w Katowicach rozstrzygnie, czy wolno używać nazwy "apteka internetowa". Według śląskiego samorządu aptekarskiego, nazywające się tak sklepy internetowe łamią prawo.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Według dr. farm. Stanisława Piechuli, prezesa Katowickiej Okręgowej Rady Aptekarskiej, prawo farmaceutyczne wyraźnie precyzuje, co jest apteką. "To miejsce określone fizycznie, spełniające określone wymagania, działające na podstawie zezwolenia inspekcji farmaceutycznej, gdzie lek wydaje osoba do tego uprawniona. W Internecie nikt nie jest w stanie spełnić tych wszystkich wymagań. Uważamy więc, że jak ktoś już prowadzi w Internecie jakąś sprzedaż, nie powinien nazywać się apteką" - powiedział S. Piechula, wyjaśniając powód złożenia przez samorząd aptekarski pozwów przeciwko dwóm internetowym aptekom: www.domzdrowia. pl oraz www.witanea.pl. Izba aptekarska domaga się, by sąd zakazał im używania słowa "apteka", bo czynią to nielegalnie.
Jednym z pozwanych jest firma Selexim. Jej szefem jest farmaceuta, członek ląskiej Izby Aptekarskiej mgr Bartłomiej Chodan: "Jest mi przykro, że nikt z izby nie próbował ze mną wcześniej rozmawiać w tej sprawie. Teraz tracimy wszyscy czas i pieniądze, a cieszą się tylko prawnicy".
B. Chodan uważa, że proces, którego przedmiotem sporu jest używanie słowa "apteka", jest niedorzecznością. "Tutaj nie może być mowy o jakiejś nieuczciwej konkurencji czy wprowadzeniu pacjentów w błąd. Na terenie ląska mamy cztery stacjonarne apteki. Internet traktujemy jako ich dodatkowy kanał marketingu i dystrybucji. Uznaliśmy, że nie będziemy promować każdej apteki oddzielnie, że lepsza będzie wspólna, łatwo zapamiętywalna marka handlowa, wyróżniająca się w Internecie" - mówi B. Chodan. Przekonuje, że korzystający z Internetu pacjenci mają zapewnioną fachową i pełną informację o lekach.
"Dostosowaliśmy się do nakazu wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego i nie wysyłamy produktów leczniczych do domów pacjentów, one są do odbioru w naszych aptekach" - wyjaśnia B. Chodan. Liczy, że w Polsce dojdzie jednak do zmiany prawa farmaceutycznego i sprzedaż wysyłkowa będzie możliwa
"Świat idzie z postępem, natomiast w Polsce idzie się wstecz. Co jest w tym złego, że ktoś kupi aspirynę w aptece internetowej, skoro teraz może kupić ją na stacji benzynowej?" - pyta Bartłomiej Chodan.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.