Specjalistyczna opieka koordynowana poprawia rokowanie chorych z zawałem serca

opublikowano: 01-07-2022, 14:00

Ryzyko kolejnego incydentu sercowo-naczyniowego jest aż o 18 proc. niższe, gdy pacjent bierze udział w programie KOS-zawał. - Taki model opieki nad pacjentem to najbardziej innowacyjne podejście do terapii OZW i rehabilitacji kardiologicznej w Europie — ocenia prof. Piotr Jankowski.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Pacjenci z przebytym wcześniej zawałem mają kilkukrotnie wyższe ryzyko wystąpienia kolejnego zawału niż osoby bez tego incydentu w wywiadzie.
Pacjenci z przebytym wcześniej zawałem mają kilkukrotnie wyższe ryzyko wystąpienia kolejnego zawału niż osoby bez tego incydentu w wywiadzie.
iStock

Każdego roku ponad 80 tys. osób doznaje zawału serca. Nie wiadomo, ile z nich to incydenty ponowne, niemniej dla chorego z OZW (ostre zespoły wieńcowe) pomoc uzyskana w pracowni hemodynamiki to dopiero początek drogi w powrocie do zdrowia.

– Problem ma dwa aspekty. Pierwszy to ograniczenie następstw zawału serca czy udaru niedokrwiennego. Leczenie OZW w ostrej fazie, poprzez udrożnienie zatkanego naczynia, podanie leków, to dopiero początek drogi. Równie ważne są kolejne interwencje, które mają nie dopuścić do rozwoju niewydolności serca. Aby uniknąć tego poważnego powikłania, pacjent musi stosować wiele leków, które prowadzą do kontroli czynników ryzyka sercowo-naczyniowego, i które zapobiegają niekorzystnemu remodelingowi mięśnia lewej komory — zwraca uwagę prof. dr hab. n. med. Piotr Jankowski, kierownik Katedry Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii w Szpitalu Klinicznym im. prof. W. Orłowskiego w Warszawie.

Ważny aspekt: zapobieganie kolejnym epizodom sercowo-naczyniowym

– Wiemy, że pacjenci z przebytym wcześniej zawałem mają kilkukrotnie wyższe ryzyko wystąpienia kolejnego zawału niż osoby bez tego incydentu w wywiadzie. Oczywiście, to zwiększone ryzyko się utrzymuje, gdy przyczyny pierwszego zawału nie są zneutralizowane. Dlatego tak ważne jest, by ustalić, co doprowadziło do ostrego zespołu wieńcowego. Najczęściej są to następstwa niezdrowego stylu życia, prowadzonego przez dekady. Serce zawodzi na skutek złych wyborów żywieniowych, siedzącego trybu życia, narażenia na dym tytoniowy (czynnego i biernego). To wszystko prowadzi do rozwoju takich schorzeń, jak: otyłość, nadciśnienie, hipercholesterolemia, cukrzyca i ich powikłań, w tym tych najgroźniejszych, jak zawał czy udar. Dlatego u pacjenta z zawałem w wywiadzie musimy zawsze sprawdzić, czy te choroby są obecne, a jeśli tak, należy je skutecznie leczyć. Jeśli tego nie zrobimy, ryzyko kolejnego incydentu sercowo-naczyniowego pozostanie bardzo wysokie. Równolegle musimy pamiętać o lekach hamujących agregację płytek krwi oraz zmniejszających jej krzepliwość — podkreśla prof. Jankowski.

Pacjenci sami odstawiają leki

Przepisanie nawet najnowocześniejszego leku nie pomoże, jeżeli pacjent nie będzie go stosował, bo nie będzie widział takiej potrzeby albo oprze się na nieprawdziwych informacjach z Internetu.

– Mamy ewidencję, z której wynika, że nawet po zawale leki często nie są stosowane regularnie. Powody są różne, niekiedy terapia jest przerywana ze względów finansowych albo dlatego, że choremu skończył się lek i zapomniał zawczasu zwrócić się do lekarza po receptę. Nierzadko termin wizyty został odroczony w czasie lub pacjent po prostu zapominał o regularnym przyjmowaniu farmaceutyków. Zapewniam, że nie jest to problem marginalny, bo po roku od OZW tylko 50 proc. pacjentów realizuje recepty wystawione przez lekarzy. To dane dotyczące terapii przeciwnadciśnieniowej, przeciwcholesterolowej, co w sposób oczywisty wpływa na efekty leczenia i jest jedną z przyczyn występowania kolejnych incydentów sercowo-naczyniowych — wylicza profesor i zwraca uwagę, że ten problem jest szczególnie istotny w populacji seniorów, gdzie z powodu wielochorobowości standardem jest przyjmowanie 10 różnych leków, a rekordziści mają zlecone nawet po 20 tabletek dziennie. Tak się dzieje np. w przypadku pacjentów, którzy oprócz chorób sercowo-naczyniowych dodatkowo borykają się np. z: astmą, dną moczanową, chorobami nowotworowymi czy schorzeniami kręgosłupa, stawów.

– Przy tak dużej liczbie schorzeń pacjenci nierzadko przyjmują leki o różnych porach dnia: rano, w południe, wieczorem. Rośnie ryzyko błędów, takich jak pomijanie niektórych dawek czy przyjmowanie podwójnych. Remedium na ten problem byłaby lepsza koordynacja, możliwość zweryfikowania, np. w systemie komputerowym, jakie leki przepisali inni specjaliści, co pomogłoby optymalizować terapię, minimalizować ryzyko interakcji — podkreśla specjalista.

Prof. Piotr Jankowski
Fot. Archiwum

“Mamy ewidencję, z której wynika, że nawet po zawale leki często nie są stosowane regularnie. Powody są różne, niekiedy terapia jest przerywana ze względów finansowych albo dlatego, że choremu skończył się lek i zapomniał zawczasu zwrócić się do lekarza po receptę”.

Konieczna jest prozdrowotna edukacja

By zmniejszyć ryzyko kolejnego incydentu i wydłużyć życie pacjenta nie można zapomnieć także o prozdrowotnej edukacji.

– Dane z polskich szpitali pokazują, jak wiele jest na tym polu do zrobienia. W jednym z badań zapraszano pacjentów, w rok po angioplastyce wieńcowej, na konsultację, w trakcie której pytano m.in. o znajomość czynników ryzyka chorób serca i naczyń. Większość pacjentów niewiele pamiętała z informacji, których im udzielono w czasie pobytu w szpitalu czy podczas kolejnych wizyt u lekarza. Dlaczego? Bo na edukację pacjenta poświęca się zwykle kilka minut, a i to nie zawsze. W dodatku, aby edukacja była skuteczna, przekazywana wiedza powinna być utrwalana, powtarzana. Jedna rozmowa z pacjentem nie wystarczy — nie ma wątpliwości prof. Jankowski, który próbuje temu zaradzić, organizując w swojej klinice specjalne szkolenia dla hospitalizowanych pacjentów.

Szkolenia dla hospitalizowanych pacjentów

– Z pacjentami spotykają się dietetycy i pielęgniarki. Warsztaty trwają godzinę, w ich trakcie poruszane są zagadnienia dotyczące: diety, aktywności fizycznej, wagi regularnego stosowania leków. Informacje są przekazywane w przystępny sposób, a pacjenci mają możliwość zadawania pytań, wyjaśnienia wątpliwości. Na razie realizujemy ten projekt niejako pilotażowo, będziemy oceniać jego efekty i gdy okaże się sukcesem, chętnie podzielimy się doświadczeniami z innymi ośrodkami, które będą tym zainteresowane — zapewnia prof. Jankowski.

O tym, jak ważne jest holistyczne podejście do pacjenta, pokazał program opieki koordynowanej KOS-zawał.

– Opieka koordynowana to najbardziej innowacyjny model opieki nad pacjentami w Europie. Pacjenci objęci programem KOS-zawał mają aż o 30 proc. mniejsze ryzyko śmierci. Korzyści z takiego podejścia odnosi nie tylko indywidualny pacjent, ale też cały system ochrony zdrowia. Jak wynika z analiz Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, ten program przynosi wymierne oszczędności. Jeżeli pacjent jest w programie KOS-zawał to w perspektywie 3-letniej generuje dla NFZ koszty niższe o 1,2 tys. zł niż pacjent, którego program opieki koordynowanej nie objął. To rozwiązanie, w którym wygrywa każdy interesariusz: pacjent, jego rodzina, ośrodek leczący, płatnik — zwraca uwagę prof. Jankowski.

W tej chwili umowę na realizację programu KOS-zawał ma 91 ośrodków w Polsce, znacząco więcej niż rok wcześniej.

– Właściwie co kwartał przybywa kilka kolejnych ośrodków, w których program jest realizowany. Przy czym trzeba jasno powiedzieć, że ośrodków leczących zawałowców jest w Polsce aż 141, więc wciąż jest wiele do zrobienia, by każdy pacjent z OZW miał szansę skorzystać z tego innowacyjnego podejścia do leczenia i rehabilitacji — mówi specjalista.

Opieka pozawałowa w ramach programu trwa 12 miesięcy. Jej zalety to m.in. udrożnienie dostępu do rehabilitacji kardiologicznej.

– Udział w KOS-zawał zwiększa 24-krotnie częstość rozpoczynania rehabilitacji w trybie ambulatoryjnym w ciągu dwóch tygodni po zawale. A im szybciej się zacznie proces usprawniania chorego, tym dla niego lepiej. Kolejna korzyść, to łatwiejszy i szybszy dostęp do konsultacji kardiologicznej. Pacjenci objęci opieką koordynowaną są 7-krotnie częściej konsultowani w ciągu pierwszych tygodni po wypisie. Przed wdrożeniem programu KOS-zawał tylko co drugi pacjent był konsultowany przez kardiologia w ciągu roku po wypisie ze szpitala, a mediana czasu od wypisu do porady wynosiła aż 90 dni. W programie pierwsza konsultacja odbywa się po ok. 6 tygodniach. KOS-zawał ułatwia dostęp pacjentów do zabiegowego leczenia, np. gdy mają wskazania do angioplastyki, by-passów czy wszczepienia urządzeń monitujących rytm serca bądź go przywracających - podsumowuje prof. Piotr Jankowski.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.