Socjolog o podpaleniu punktu szczepień w Zamościu: w najbliższym czasie są możliwe podobne wydarzenia

EG/PAP
opublikowano: 03-08-2021, 12:53

W najbliższym czasie musimy liczyć się z kolejnymi atakami środowiska antyszczepionkowców podobnymi to tego, które miało miejsce w Zamościu - uważa dr Krzysztof Łęcki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W nocy z 1 na 2 sierpnia doszło do pożaru (według ustaleń policji - podpalenia) w mobilnym punkcie szczepień ustawionym na Rynku Solnym w Zamościu. Podpalony został również budynek powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej przy ul. Peowiaków. Sprawca (na monitoringu utrwalono postać jednego mężczyzny) wciąż jest poszukiwany.

Na poniedziałkowej (2 sierpnia) konferencji prasowej w Zamościu minister zdrowia Adam Niedzielski określił te podpalenia jako "akt terroru, który skierowany jest nie tylko wobec tych osób, które pracują w powiatowej inspekcji sanitarnej, ale również akt terroru wobec państwa". CZYTAJ WIĘCEJ: Niedzielski: pracownicy punktów szczepień będą traktowani jak funkcjonariusze publiczni.

Minister zdrowia Adam Niedzielski zwracał uwagę, że atak na siedzibę sanepidu w Zamościu nastąpił po wylewie hejtu internetowego. W jego ocenie media społecznościowe są opanowane przez środowisko antyszczepionkowców.
Archiwum

Ostrożnie z oskarżeniami o terroryzm

Zdaniem psychologa dr. Pawła Fortuny z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego trudno jednoznacznie wskazać, kim jest osoba bądź grupa osób odpowiedzialnych za agresję względem personelu w punktach szczepień. Jednocześnie przestrzega on przed przyjmowaniem pochopnych założeń i formułowaniem ocen. Jak mówi, nie tylko nie znamy tych osób, ale również motywów ich działania.

– Sytuacja ma znamiona sytuacji kryzysowej. Tym bardziej trzeba zachować ostrożność w stosowaniu generalizacji i kategoryzowaniu zdarzenia jako akt terroru. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że znajdą się osoby, w których tego typu sugestie dopiero rozbudzą terrorystyczne skłonności i wtedy wypadki będą trudne do opanowania - powiedział dr Fortuna.

– Boję się, że jeśli nie zostanie zmieniona narracja stygmatyzująca część społeczeństwa, która po prostu potrzebuje uwagi, zrozumienia i wysłuchania, może dojść do eskalacji. To byłoby złe dla wszystkich. Dążmy do wspólnotowości i pokojowego rozwiązywania problemów - dodał.

Wzrasta skala społecznej agresji

Natomiast były oficer policji i CBŚ Michał Rapacki w rozmowie z PAP podkreślał, że rolą polityków, mediów i różnego rodzaju edukatorów jest komunikowanie społeczeństwu, iż agresja - w jakiejkolwiek formie - jest zła. To na państwie polskim spoczywa odpowiedzialność, aby o tym edukować. Jeżeli państwo nie będzie dawało społeczeństwu dobrego przykładu, nie będzie wymierzało sprawiedliwości wobec osób dokonujących czynów niezgodnych z prawem (także wówczas, kiedy będą to jego funkcjonariusze), to tym samym będzie dawało niejako przyzwolenie na takie działania. A to w konsekwencji prowadzi do tego, że podobne sytuacje będą się powtarzać.

- Trzeba zauważyć, że w Polsce poziom agresji wzrasta. Mamy do czynienia z eskalacją gwałtownych zachowań, co obserwujemy od wielu lat. Istnieje duży podział na różnych płaszczyznach, m.in. właśnie w kwestii szczepień, co prowadzi do konfliktów - dodał.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prezes URPL: grupa antyszczepionkowców wtargnęła do mojego gabinetu

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.