Śmierć dziecka w Głogowie. Pacjentów z COVID-19 było tak wielu, że zabrakło karetek

EG/GW
opublikowano: 24-11-2021, 11:46

22 listopada w Głogowie doszło do tragicznego wydarzanie. Zmarł roczny chłopiec. Dziecko przestało oddychać, pomocy musieli udzielić strażacy. Z uwagi na wysokie obłożenie z powodu COVID-19, wszystkie karetki były wówczas zajęte.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Po sekcji zwłok dziecka zostanie przekazanych więcej informacji dot. tragedii w Głogowie.
iStock

Jak informuje Gazeta Wyborcza, do tragedii w Głogowie doszło 22 listopada. Roczny chłopiec przestał oddychać. Wezwano pomoc, ale wszystkie karetki w najbliższej okolicy były w tamtej chwili zajęte innymi wezwaniami. Pomocy udzielili strażacy, ale dziecko zmarło.

Sprawę bada prokuratura

“W Głogowie i tamtejszym powiecie dyżurują zaledwie trzy zespoły ratowników. Coraz więcej wyjazdów do osób zakażonych koronawirusem. Karetkę do nieoddychającego dziecka trzeba więc było wezwać z oddalonych o około 20 km Polkowic” - informuje Gazeta Wyborcza.

Do dziecka została wysłana straż pożarna. To właśnie strażacy pojawili się pierwsi na miejscu tragedii i udzielili chłopcu pierwszej pomocy. Po krótkim czasie na miejsce dojechali też ratownicy medyczni - najbliższa karetka była z Polkowic. Niestety, dziecko zmarło. Sprawą zajęła się lokalna prokuratura.

Póki co zatrzymano dwie osoby

“Zatrzymano dwie osoby, które mieszkały razem z rocznym chłopcem. Na razie nie mogę podać, w jakim charakterze zostały zatrzymane” - mówi GW prokurator rejonowa w Głogowie Katarzyna Kasperczak.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Lekarze recenzują rządową walkę z COVID-19. “Rząd puścił pandemię na żywioł”

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.