SM: szybka diagnostyka i objęcie leczeniem to gwarancja zachowania sprawności [KOMENTARZ]

Malina Wieczorek, prezes Fundacji "SM − Walcz o siebie"
opublikowano: 05-07-2021, 15:45

Od wystąpienia pierwszych objawów SM do postawienia prawidłowej diagnozy nadal mija w Polsce średnio kilka miesięcy (a w niektórych przypadkach nawet kilka lat). Mniej więcej tyle samo pacjent czeka na zakwalifikowanie do programu lekowego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Malina Wieczorek
Archiwum

Efektem tak długiego niepodejmowania leczenia są nieodwracalne zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym. Co więcej, początek procesu chorobowego jest w większości przypadków niezwykle dynamiczny. Im szybciej przebiegnie proces diagnostyczny, a chory zostanie objęty leczeniem, tym większa szansa na uniknięcie ciężkich i nieodwracalnych skutków SM, czyli przede wszystkim utraty sprawności.

Wszelkie działania o charakterze organizacyjnym i systemowym zmierzające w tym kierunku powinny zyskać aprobatę i wsparcie nie tylko samych chorych i ich rodzin oraz lekarzy, ale przede wszystkim decydentów odpowiedzialnych za system ochrony zdrowia. Musimy pamiętać bowiem, że w większości przypadków pierwsze objawy SM pojawiają się u ludzi młodych, w szczytowym okresie ich aktywności rodzinnej, społecznej i zawodowej. Odpowiednio wczesna diagnostyka i szybkie objęcie chorych leczeniem pozwoliłoby na ograniczenie kosztów dla ochrony zdrowia i tych pośrednich, związanych z wypadnięciem pacjentów z rynku pracy.

Wczesne postawienie diagnozy jest tym istotniejsze dla osiągnięcia efektu zdrowotnego, że dostępny dziś wachlarz opcji terapeutycznych jest dość szeroki, a nowe leki stosunkowo szybko są obejmowane refundacją w ramach programów lekowych. Warunkami skutecznego leczenia są jednak szybkie zdiagnozowanie chorego i zaproponowanie mu „skrojonej” pod jego potrzeby ścieżki terapeutycznej. Dlatego istnieje pilna konieczność skrócenia ścieżki diagnostycznej. W tym kontekście eksperci przywołują często pojęcie „złotego miesiąca” na określenie czasu od wystąpienia pierwszych objawów choroby do wprowadzenia leczenia. W polskich warunkach zmianą na lepsze byłoby skrócenie diagnostyki i włączenie pacjenta do leczenia w ciągu 4 miesięcy.

Pandemia COVID-19 również niekorzystnie odbiła się na dostępności do szybkiej diagnostyki w kierunku stwardnienia rozsianego. Ze wstępnych szacunków wynika, że liczba niezdiagnozowanych chorych, u których pojawiły się pierwsze objawy SM mogła w 2020 r. sięgnąć 1000 osób. W dużej mierze wynika to oczywiście z ograniczonego funkcjonowania placówek ochrony zdrowia i przekształcenia części z nich w jednoimienne szpitale lub oddziały zakaźne, przeznaczone wyłącznie do opieki nad pacjentami covidowymi.

Kluczową rolę we wczesnym zidentyfikowaniu pacjentów z SM i skierowaniu ich do ośrodków specjalistycznych w celu pogłębionej diagnostyki mają do odegrania lekarze rodzinni. Gdy trafia do nich pacjent skarżący się np. na pogorszenie wzroku, zawroty głowy lub drętwienie części ciała, to choć objawy mają przemijający charakter, specjaliści medycyny rodzinnej powinni wykazać się wzmożoną czujnością. Tymczasem wielu z nich, w związku z sytuacją epidemiologiczną, przestawiło się na zdalną realizację świadczeń. Pierwsze objawy SM bywają dyskretne, niespecyficzne i mają przemijający charakter, stąd trudno je wychwycić w trakcie teleporady. U wielu chorych pierwsze symptomy po krótkim czasie mijają, ale proces neurodegeneracyjny postępuje.

Z pewnością warto zwrócić uwagę na fakt, że osoby diagnozowane w kierunku stwardnienia rozsianego oraz pacjenci są dziś o wiele lepiej wyedukowani zdrowotnie niż jeszcze kilkanaście lat temu. Jest to przede wszystkim zasługa środowiska neurologów i czołowych klinicystów, którzy we współpracy z organizacjami pacjenckimi propagują wiedzę dotyczącą SM i procedur diagnostyczno-terapeutycznych. W ramach Fundacji „SM — Walcz o siebie” staramy się inicjować działania edukacyjne, których celem jest wzrost poziomu wiedzy i świadomości dotyczących stwardnienia rozsianego wśród samych pacjentów, ale też lekarzy POZ. Wielu chorych obecnie znakomicie orientuje się w zagadnieniach związanych z najnowszymi wytycznymi postępowania autorstwa międzynarodowych towarzystw naukowych, ale też świetnie zdaje sobie sprawę z negatywnych skutków zdrowotnych przedłużającej się diagnostyki.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ścieżka diagnostyczna w kierunku SM nadal wymaga optymalizacji

Diagnostyka SM - istnieją rozwiązania kosztowo korzystne dla systemu i mniej obciążające pacjenta [KOMENTARZ]

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.