Sławomir Gadomski: Potrzebna jest gruntowna reforma opieki onkologicznej

aktualizacja: 05-09-2018, 11:49

W najbliższych trzech latach w strukturze polskiej onkologii mają nastąpić rewolucyjne zmiany. O powodach i kierunku tych przekształceń rozmawiamy z podsekretarzem stanu w Ministerstwie Zdrowia Sławomirem Gadomskim.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Maja Marklowska-Dzierżak: Co przyczyniło się do powołania ośmioosobowego zespołu ministra zdrowia ds. opracowania projektu organizacji i funkcjonowania Narodowego Instytutu Onkologii?

Zobacz więcej

Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski na IX Forum Ochrony Zdrowia w Krynicy-Zdroju

Sławomir Gadomski: Degradacja polskiej onkologii. To mocne słowo, ale chyba najlepiej oddaje jej rzeczywisty stan. Rocznie odnotowuje się w Polsce ponad 160 tysięcy nowych zachorowań na nowotwory, a w ciągu najbliższych kilku lat zapadalność ma wzrosnąć o kolejne 25 procent. Dziś mamy w kraju ponad milion pacjentów onkologicznych, za kilka lat będzie ich znacznie więcej. Potrzebna jest gruntowna reforma opieki onkologicznej. Powinna ona dotyczyć zarówno jakości leczenia, jak i dbałości o to, żeby chorzy nie musieli „tułać się po systemie” i na własną rękę szukać pomocy w ośrodkach, które w ogóle ze sobą nie współpracują, a jedynie realizują i rozliczają wycinkowe świadczenia medyczne. Ponieważ nikt tego obecnie nie koordynuje, pacjenci są skazani na fragmentaryzację opieki – zdarza się, że w jednym ośrodku są operowani, w innym mają radioterapię, a w kolejnym chemioterapię.

Taki sposób leczenia zmniejsza szanse pacjentów już na starcie. Bo nawet jeśli np. radioterapia jest na bardzo wysokim poziomie, to – jak podkreślają towarzystwa naukowe – około 70 proc. chorych wymaga dzisiaj leczenia skojarzonego, realizowanego sekwencyjnie lub jednoczasowo. Dlatego fragmentaryzacja opieki musi być zlikwidowana, oczywiście w niektórych aspektach. Część chorych bowiem, po określeniu ścieżki leczenia, pewnie będzie potrzebowała tylko chemioterapii, która wcale nie musi być realizowana w ośrodkach o najwyższym stopniu referencyjności, ale w takich, gdzie lekarze się na tym znają.

Na fragmentaryzację opieki onkologicznej zwróciła również uwagę Najwyższa Izba Kontroli. 

W wielu opracowaniach jest o tym mowa. Fragmentaryzacja nie została uwzględniona w pakiecie onkologicznym.

Jaki cel postawił sobie zespół powołany przez ministra? 

Środowisko onkologiczne od dawna postulowało zmiany w onkologii i, co warto podkreślić, miało na nie spójne pomysły. Pojawiają się głosy, że może należałoby to zrobić szybciej, mniej lub bardziej kompleksowo, biorąc pod uwagę taki czy inny model. Większość onkologów opowiada się jednak za powstaniem Krajowej Sieci Onkologicznej. Są zgodni co do założeń jej funkcjonowania i nie mają zastrzeżeń do potrzeby koordynacji opieki czy określenia poziomu referencyjności ośrodków. Mówiło się o tym od dłuższego czasu, a szczególnie intensywnie od około dwóch lat. Myślę, że właśnie to w największym stopniu wpłynęło na uwzględnienie onkologii w exposé premiera Mateusza Morawieckiego, a także na powołanie ministerialnego zespołu i zdefiniowanie jego celów. Członkowie zespołu od początku doskonale wiedzieli, co mają robić, jaka jest koncepcja poprawy opieki onkologicznej i w jaki sposób nakreślić dla niej ramy organizacyjne.

Dlaczego zamiast koncepcji organizacji i funkcjonowania Narodowego Instytutu Onkologii, powołany do jej opracowania i mający ją w swojej nazwie zespół opracował koncepcję organizacji i funkcjonowania Krajowej Sieci Onkologicznej? 

Moim zdaniem, nie ma to większego znaczenia, ponieważ tak naprawdę chodzi o bardzo skomplikowaną strukturę sieci, którą określają założenia tego dokumentu. Jest w nim mowa m.in. o ośrodkach krajowych, wojewódzkich, uniwersyteckich, satelitarnych i współpracujących, a także o centrach doskonałości i kompetencji. Elementów tej struktury jest tak dużo, że trudno ją nazwać Narodowym Instytutem Onkologii. Znacznie lepiej obrazuje ją nazwa Krajowa Sieć Onkologiczna, która – według mnie – oznacza to samo. A termin Narodowy Instytut Onkologii może być nieco mylący, ponieważ istnieje już Instytut Onkologii i nikt nie zakłada jego degradacji w nowym, zreformowanym systemie. Co więcej, jestem przekonany, że nastąpi jego wzmocnienie.

Rozumiem, że Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie będzie w jakimś sensie odgrywał rolę Narodowego Instytutu Onkologii. 

Tę funkcję będą pełnić trzy narodowe ośrodki koordynujące opiekę w całym kraju. Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie będzie jednym z nich, a jego zadaniem będzie koordynacja onkologii dorosłych. Drugi ośrodek – Instytut Hematologii i Transfuzjologii – będzie koordynował hematoonkologię dorosłych. Ponieważ oba ośrodki są instytutami naukowo-badawczymi, mają również wspierać całą reformę. Trzeci ośrodek, który nie został jeszcze wskazany (w „Koncepcji organizacji i funkcjonowania Krajowej Sieci Onkologicznej” jest mowa o zmieniającym się rotacyjnie ośrodku macierzystym prezesa Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej – przyp. red.), ma koordynować hematoonkologię dziecięcą. Oprócz tego mamy jeszcze Narodową Radę Onkologii, która również będzie pełnić funkcję Narodowego Instytutu Onkologii. Można więc powiedzieć, że Krajowa Sieć Onkologiczna i Narodowy Instytut Onkologii to właściwie to samo. Tak naprawdę jest to więc kwestia semantyki.

To fragment rozmowy ze Sławomirem Gadomskim – całość można przeczytać w najnowszym numerze "Pulsu Medycyny", dostępnym od 5 września 2018. Miesięczna subskrypcja "Pulsu Medycyny" już za 19,90 zł!

ZOBACZ TAKŻE:

WIDEO: wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski na IX Forum Ochrony Zdrowia w Krynicy

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Onkologia / Sławomir Gadomski: Potrzebna jest gruntowna reforma opieki onkologicznej
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.