Skuteczne zarządzanie NZOZ

Anna Gwozdowska, ; Marcin Murmyło, Wrocław
opublikowano: 18-05-2005, 00:00

Jak nie doprowadzić do zadłużenia - to największy problem lekarzy, którzy startują jako przedsiębiorcy w sektorze ochrony zdrowia. Mało mówią o zysku, dużo - o oszczędnościach, cięciach kosztów, restrukturyzacji zatrudnienia. Przykład Sławomira Woźniaka, dyrektora spółki Multi-Medyk z Wrocławia potwierdza, że sukces jest możliwy, choć początki kariery w biznesie mogą być trudne.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O firmie, która przez lata nie przynosi zysku, a tylko się bilansuje, mówi się, że jest słabo zarządzana. Jednak w przypadku przychodni bilans ?na zero? oznacza często sukces, ponieważ - jak podkreślają lekarze-przedsiębiorcy - na ochronie zdrowia zarabia się z trudem.
?Sukcesem jest to, że nie jesteśmy zadłużeni? - przyznaje Sławomir Woźniak, dyrektor przychodni Multi-Medyk, spółki z o.o. z Wrocławia. Ta spółka pracownicza, składająca się z 47 udziałowców, powstała trzy lata temu z połączenia dwóch przychodni przejętych od władz miejskich.
?Jak dotąd poważne zarobki są kwestią przyszłości, zdarzają się najwyżej drobne zyski? - mówi S. Woźniak.
Spółka ma niewielki kapitał zakładowy w wysokości 87 tys. zł, co na początku działalności firmy było sporym utrudnieniem. Po pierwszym kwartale działalności Multi-Medyk znalazł się na granicy likwidacji. ?Mieliśmy stratę sięgającą 50 proc. wysokości kapitału zakładowego - wspomina S. Woźniak. - Narodowy Fundusz Zdrowia zażądał od nas nowych list aktywnych pacjentów, nie uwzględniając tego, że przejęliśmy całą dotychczasową działalność przychodni miejskich, w tym ich pacjentów. Trudno było namówić ich, by nie będąc chorymi, przyszli do nas wypełnić deklarację. Nagle liczba osób zarejestrowanych w poz zmniejszyła się z 19,5 tys. do 7,5 tys. To był szok! Groziło nam bankructwo. NFZ płacił dopiero od lutego, co spowodowało problemy z finansowaniem bieżącej działalności?.
Pierwszy rok Multi-Medyk zakończył ze stratą, w drugim wyszedł na zero, a w tym roku S. Woźniak przewiduje zysk w granicach 1 proc. ?W niemal wszystkich elementach naszej działalności zanotowaliśmy wzrost dochodów. W jednej działalności był on znaczny, np. w poz o blisko 400 tysięcy złotych, w innej mniejszy - mówi szef spółki Multi-Medyk. - To ważne, by możliwie zdywersyfikować swoje przychody. Obniża to ryzyko finansowe w przypadku jakichś nieoczekiwanych problemów?.

Pilnować kosztów

Płynność finansową udało się utrzymać w Multi-Medyku dzięki stałej kontroli kosztów i braku zadłużenia. ?Zwiększałem przychody, a koszty zmniejszałem albo utrzymywałem na stałym poziomie? - opowiada S. Woźniak. Pracownicy-współwłaściciele przychodni zwracali uwagę na to, gdzie marnują się ich pieniądze. Między innymi wyłączono zbędne kaloryfery w pomieszczeniach oraz latarnie na podwórku, założono kotarę zapobiegającą ucieczce ciepła, ograniczono rejestrację oraz połączono różne funkcje, np. gońca i magazyniera.
?Wydaje się, że są to małe oszczędności. Ale gdy je zsumujemy, to robią się z tego naprawdę duże kwoty. Walczyliśmy, by maksymalnie obniżyć koszty, gdyż nie chcieliśmy nikogo pozbawiać pracy. To się udało, co więcej - uruchomiliśmy weekendowe dyżury w podstawowej opiece zdrowotnej, dzięki czemu daliśmy pracę kilku młodym lekarzom. Dzięki podpisanym umowom z innymi placówkami poz, obsługujemy ich pacjentów, łącznie zabezpieczając usługi zdrowotne dla jednej szóstej miasta? - mówi Sławomir Woźniak.
Multi-Medyk składa się w tej chwili z dwóch przychodni: dziecięcej, obsługującej 6 tys. małych pacjentów i z placówki dla dorosłych, w której zapisanych jest 15 tys. pacjentów. W sumie przychodnia obsługuje o prawie 3 tys. osób więcej niż przed przekształceniem.
Dyrektor dba również o racjonalizację zatrudnienia. Część pracowników przechodziła na emeryturę, a wtedy ich stanowiska likwidowano bądź łączono z innymi. ?Z kosztami uposażeń udało się zejść do 53 proc. przychodów, bez pochodnych, czyli ubezpieczeń społecznych i innych? - mówi S. Woźniak. Spółka zatrudnia obecnie łącznie 120 osób, prawie wszystkich na etatach. Na razie nie ma mowy o tańszym zatrudnianiu na kontrakty. ?Jesteśmy to winni pracownikom, bo w regionie jest trudno znaleźć pracę? - tłumaczy S. Woźniak.

Czas na inwestycje

Zdaniem dyrektora spółki Multi-Medyk, ważnym sposobem na zarządzanie płynnością finansową firmy jest maksymalne opóźnianie wypłat dostawcom. ?Mają do nas zaufanie i rozkładają płatności nawet na kilka lat? - mówi S. Woźniak.
Oszczędzać można również na kosztach energii, papieru, na transporcie, a nawet na czynszu. Multi-Medyk wynajmuje swoje pomieszczenia od gminy, co wyraźnie obniża koszty. S. Woźniak, który w Multi-Medyku prowadzi pełną księgowość i co miesiąc rozlicza się z urzędem skarbowym, uważa, że efektywnemu zarządzaniu firmą sprzyja również zatrudnienie fachowych księgowych. Jak podkreśla, nigdy nie zaciągał kredytu. ?Na początku, nie mając żadnej historii działalności, w ogóle nie mogliśmy na to liczyć? - przyznaje S. Woźniak.
Teraz również nie stara się o kredyt, mimo że przyszedł czas na inwestycje: przeprowadzono remonty w rejestracji oraz laboratorium, które w pełni wyposażono, wymieniono wykładziny, kupiono dużo sprzętu medycznego, m.in. lampę szczelinową, KTG, rektoskop i audiometr oraz skomputeryzowano całą przychodnię.
?W najbliższym czasie planujemy kupić nowoczesny aparat rentgenowski wraz z oprzyrządowaniem. Chcemy, by zakup ten został dofinansowany z funduszy Unii Europejskiej. Warto się o nie starać. W ten właśnie sposób pozyskaliśmy 3,8 tys. euro na wprowadzenie systemu zarządzania jakością ISO 9001:2001, czyli połowę wydatków mamy za darmo. Chociaż certyfikat dostaniemy dopiero za kilka miesięcy, już widać efekty jego wdrażania w postaci wzrostu jakości usług? - mówi Sławomir Woźniak.
Jak twierdzi szef Multi-Medyka, nie są spółką nastawioną na zysk. Gdyby tak było, powinni zlikwidować wszystkie nierentowne rodzaje działalności. ?Tego zrobić nie możemy, bo przecież nasi chorzy muszą gdzieś się leczyć. Pieniądze staramy się inwestować w przychodnię. Miarą naszego sukcesu nie jest zysk, ponieważ przy takich założeniach jest on niemożliwy, ale zadowolenie naszych pacjentów, którzy nas coraz chętniej wybierają. My natomiast mamy pracę, do której codziennie przychodzimy z przyjemnością, bo przecież sami dla siebie ją tworzymy" - podsumowuje Sławomir Woźniak.


Fachowa diagnoza
Po powstaniu NZOZ-u Multi-Medyk oceniano, które produkty przynoszą mu zysk w danej chwili, jakie dziedziny rokują na przyszłość, a które chylą się ku upadkowi. Użyto następującej terminologii:

Dojna krowa - zapewnia stały dopływ gotówki do firmy, tzn. zawsze przyniesie nadwyżkę wpływów nad kosztami. Taką działalnością jest np. podstawowa opieka zdrowotna, którą postanowiono silnie rozwijać.

Świecąca gwiazda - działalność mająca potencjał rozwojowy, może być źródłem pieniędzy w przyszłości, dzięki zwiększającemu się udziałowi w rynku lub inwestycjom. Uznano, że taką działalnością może być diagnostyka laboratoryjna. Rzeczywiście Multi-Medyk udostępnia swoje laboratorium kilkunastu podmiotom, przychodniom i praktykom lekarzy rodzinnych.

Narybek - działalność, z której może być w przyszłości zysk, ale może też zakończyć się niepowodzeniem. W tej kategorii znalazły się niektóre poradnie, m.in. ortopedyczna czy endokrynologiczna, które cieszą się dużym powodzeniem, oraz te, z których musiano zrezygnować, jak ginekologia dziecięca.

Problem - działalność, którą trzeba podtrzymywać w celu uzyskania innych korzyści, np. radiologia.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska, ; Marcin Murmyło, Wrocław

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.