Skomplikowany system rozliczania procedur w Poltransplancie opóźnia poszukiwania dawców dla chorych na białaczkę szpikową

Monika Wysocka ; Edyta Szewerniak-Milewska
13-10-2003, 00:00

Czy Poltransplant, który miał m.in. usprawnić i skoordynować działania służb medycznych na rzecz chorych z białaczką szpikową, dobrze spełnia swoje zadania? Po sygnałach z ośrodków poszukujących niespokrewnionych dawców szpiku przyjrzeliśmy się bliżej jego pracy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W Polsce procedurę szukania dawców szpiku uregulowano dopiero w 2001 r., wdrażając dwa programy polityki zdrowotnej Ministerstwa Zdrowia: doboru niespokrewnionych dawców szpiku (NDSz) oraz rozwoju ogólnopolskiego centralnego rejestru dawców szpiku i krwi pępowinowej. Realizację obu programów powierzono Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnemu ds. Transplantacji Poltransplant. Początek był bardzo dobry: pod koniec 2001 r. wszystkie zlecenia poszukiwania dawców nadsyłane z ośrodków transplantacyjnych zostały przez Poltransplant, zgodnie z zasadami, rozdysponowane. Potem zaczęły się pojawiać głosy krytyczne. Zarzuty dotyczą głównie złej organizacji pracy jednostki, czego skutkiem mają być opóźnienia w przekazywaniu odpowiednim placówkom (wybranym w drodze konkursu) zleceń poszukiwania dawcy. W praktyce oznacza to odwlekanie w czasie rozpoczęcia terapii, co w przypadku białaczki szpikowej bezpośrednio wpływa na szanse przeżycia pacjenta. Poza tym placówki uczestniczące w programie narzekają na opieszałość w płaceniu za wykonane na zlecenie Poltransplantu procedury doboru dawców.
Równoległe zlecenia, czyli przyspieszenie poszukiwań
Ośrodki transplantacyjne, chcąc przyspieszyć wdrożenie procedur dla swoich pacjentów, nierzadko na własną rękę zawiadamiają o swoich potrzebach ośrodki wytypowane do programu doboru dawców.
?Spośród 33 zleceń, jakie otrzymał rejestr Instytutu Hematologii i Transfuzjologii z Poltransplantu w 2002 r., aż 10 zostało skierowanych do nas równolegle przez ośrodki transplantacyjne dużo wcześniej (4-6 miesięcy). W tym czasie u części pacjentów choroba przeszła w fazę o gorszym rokowaniu dla transplantacji szpiku, a dwoje pacjentów zmarło" - mówi dr Jacek Nowak z Zakładu Immunologii Hematologicznej i Transfuzjologicznej IHiT w Warszawie.
Wśród ośrodków wybranych przez Poltransplant do realizacji procedur doboru niespokrewnionego dawcy szpiku jest m.in. NZOZ Medigen, który z wielkim zaangażowaniem pracuje na rzecz chorych na białaczkę. Często bez formalnego zlecenia koordynatora, czyli Poltransplantu. Doceniają to lekarze z ośrodka transplantacyjnego we wrocławskim Akademickim Szpitalu Klinicznym. W pismach kierowanych do resortu zdrowia i Poltransplantu piszą: ?to, że można wykonać zabieg w najszybszym możliwym terminie jest możliwe tylko dzięki dobrej woli NZOZ Medigen. W innym przypadku część pacjentów nie doczekałaby przeszczepu szpiku".
Monika Sankowska z NZOZ Medigen potwierdza, że kredytuje on procedury doboru dawcy dla większości ośrodków transplantacyjnych w Polsce. ?Procedura doboru dawcy wdrażana jest natychmiast po otrzymaniu przez nas kopii załącznika nr 1, który równolegle wysyłany jest przez klinikę transplantacyjną do Poltransplantu - mówi M. Sankowska. - Faktyczne zlecenia na procedury doboru spływają często z ogromnym opóźnieniem, bywa, że i rok po przeszczepie. Cały problem polega na tym, że potem zdarzają się niezrozumiałe dla nas problemy z pieniędzmi. Poltransplant odrzuca ?z powodów merytorycznych" rachunki za badania dawców zaakceptowanych zgodnie z procedurą przez ośrodek transplantacyjny, którzy są już dawno po przeszczepie".
Problem jednak w tym, że Poltransplant nie ma możliwości płacenia za usługi, których formalnie nie zlecił i na które po prostu nie ma już środków.
W kolejce po życie
Jak bardzo byłaby to bolesna prawda, wiadomo, że dla wszystkich chorych pieniędzy z budżetu nie starczy. W ramach ministerialnego programu ustalony został limit procedur doboru NDSz finansowanych z budżetu za pośrednictwem Poltransplantu. W roku 2001 limit ten wyniósł 130, w 2002 - 104, a w tym roku 106 procedur. Każdej z nich przypisano limit finansowy - do 20 tys. zł.
?Nasze działania przy realizacji wniosków muszą być szczegółowo zaplanowane. Skoro na początku roku wiemy, że możemy zawrzeć tylko konkretną liczbę umów na poszukiwanie dawców szpiku, a każde zlecenie musi być zabezpieczone w wysokości 20 tys. zł, to kolejne procedury mogą zostać uruchomione jedynie wtedy, gdy pieniądze z poprzednich nie zostaną w pełni wykorzystane. Nie mogę dać gwarancji, że wszystkie wnioski o poszukiwanie dawcy zostaną skierowanie do realizacji" - tłumaczy prof. Janusz Wałaszewski, dyrektor Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji Poltransplant w Warszawie.
Jego zdaniem, to bardzo trudne zadanie, przy realizacji którego nie można dać się ponieść emocjom. ?Problemem jest, kto ma podejmować decyzje dotyczące życia, kiedy nie starcza pieniędzy dla wszystkich. Dlatego o realizacji zleceń decyduje kolejność wpisu na listę oczekujących. Nie stosujemy żadnych preferencji, z wyjątkiem rzadkich przypadków pilnych wskazań ze względów medycznych. Cały problem polega na tym, że już na początku roku wiemy, że dla wszystkich pieniędzy może nie wystarczyć" - mówi prof. J. Wałaszewski.
Zdaniem prof. Jerzego Hołowieckiego, kierownika Katedry i Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku lAM w Katowicach, z regulowaniem należności przez Poltransplant nie jest może dobrze, ale nie ma też powodu do narzekań. ?Jeszcze kilka lat temu państwo wcale nie płaciło za dobór dawców i jedynym źródłem finansowania tych procedur były fundusze zebrane przez samych pacjentów lub specjalnie w tym celu powołane fundacje, np. przy klinikach transplantacyjnych - mówi prof. J. Hołowiecki. - Oczywiście, lepiej by było, gdyby Poltransplant miał do rozdzielenia między te ośrodki więcej pieniędzy, ale jest ich za mało nie tylko w tej dziedzinie".
Ratujcie moje dziecko
W takiej sytuacji trzeba jednak uczciwie powiedzieć: koniec - w tym roku już więcej finansowanych przez budżet poszukiwań dawców nie będzie, bo nie ma pieniędzy. Wtedy chorzy lub ich rodziny mogą podjąć działania na własną rękę. Brak wyraźnego sygnału ze strony Poltransplantu blokuje bowiem społeczną inicjatywę.
Na taki sygnał na szczęście nie czekali rodzice Asi Zwiercan z Kościerzyny. Po zgłoszeniu wniosku do Poltransplantu, na własną rękę zaczęli zbierać pieniądze na poszukiwania dawcy i ewentualny przeszczep szpiku dla swojej córki. I mieli rację, bo po kilku miesiącach dostali oficjalne pismo z Poltransplantu z informacją, że ?cała pula kontraktów została wyczerpana przez zlecenia, które wpłynęły wcześniej".
Jak twierdzi ojciec dziewczynki, pieniądze skończyły się już na początku maja, co oznacza, że od początku (Asia zachorowała właśnie w maju) nie było szans na szybkie wdrożenie procedury poszukiwania. ?Ta instytucja (Poltransplant) kompletnie nie spełnia swojej roli. I o ile mogę zrozumieć, że brakuje pieniędzy na poszukiwania dawcy dla wszystkich chorych, o tyle nie mogę pojąć, dlaczego dawano nam złudną nadzieję na pomoc. Jestem pewien, że gdybyśmy nie monitorowali pracy Poltransplantu i nie naciskali na uzyskanie informacji, nie mielibyśmy świadomości, że dawca dla córki w ogóle nie jest szukany" - mówi Roman Zwiercan. Zarzuca także tej instytucji brak przejrzystych zasad tworzenia kolejki chorych oczekujących na zlecenie doboru dawcy. Jak twierdzi R. Zwiercan, dziecko leczone w tej samej klinice co Asia, które zachorowało w lipcu, ma już zlecone poszukiwania. Dlatego ojciec dziewczynki złożył na policji doniesienie o nieprawidłowościach w działalności Poltransplantu. ?To jest zarzut o narażenie zdrowia, a może i życia mojego dziecka, nie mogę tego tak zostawić - mówi R. Zwiercan. - Gdyby Asia miała zrobiony przeszczep od razu po tym, jak na własną rękę udało nam się wytypować potencjalnego dawcę, prawdopodobnie jej choroba byłaby już tylko złym wspomnieniem. Teraz musimy walczyć z chorobą, która weszła w stadium uniemożliwiające przeszczep. I albo nam się uda, albo nie".
Szef Poltransplantu prof. J. Wałaszewski twierdzi, że w przypadku Asi Zwiercan nie można mówić o żadnej odmowie szukania dawcy. ?Nierozpoczęcie procedury poszukiwania niespokrewnionego dawcy szpiku nie jest odmową. W odpowiedzi na interwencję, pan Roman Zwiercan 4 sierpnia br. został poinformowany, że zlecenie dla jego córki zostanie skierowane do realizacji natychmiast po uzyskaniu środków finansowych. Obecnie pojawiła się możliwość pozyskania dodatkowych środków z rezerwy budżetowej i Poltransplant będzie prawdopodobnie w stanie skierować wniosek do realizacji w niedługim czasie" - poinformował nas 25 września br. prof. J. Wałaszewski.
Niewydolność płacowa
Poltransplant ma kłopoty z regulowaniem płatności za procedury doboru dawców, bo dysponuje ograniczoną sumą pieniędzy. Problemem jest też przewlekłość procesu rozliczania należności. W założeniach, refundacja kosztów poniesionych przez placówkę zajmującą się doborem NDSz odbywa się po zakończeniu procedury, w wysokości zgodnej z rzeczywistymi kosztami doboru, na podstawie przedstawionych faktur. W związku z naturalnym przebiegiem tych procedur, trwającym nawet kilka miesięcy, prowadzące je placówki pracują przez ten czas na kredyt. Zdarza się, że znaczna część poszukiwań wszczętych w jednym roku i nie zakończonych w ustalonym terminie (rok obrachunkowy kończy się 30 listopada), zostaje rozliczona dopiero w następnym. To uniemożliwia pełne wykorzystanie środków finansowych przyznanych na ten cel w danym roku. Z tego powodu np. w 2002 roku z 3 mln zł przeznaczonych przez resort zdrowia na realizację programów zdrowotnych związanych z doborem NDSz, wykorzystano niewiele ponad 2,3 mln zł. Niewykorzystane środki, za zgodą ministra finansów, jako tzw. niewygasające, przeniesiono do puli tegorocznej.
?Z reguły pierwsze pieniądze dostajemy około maja, po rozstrzygnięciu konkursu ofert dotyczącego programu doboru niespokrewnionych dawców szpiku - mówi Leszek Kauc, dyrektor NZOZ Medigen. - Kredytujemy naszą działalność, a czasami zdarza się, że szybciej bywa przeprowadzony przeszczep szpiku niż my jesteśmy rozliczani z wykonanej pracy, na podstawie której ten przeszczep został dokonany".
W sierpniu 2002 r. na zlecenie resortowego departamentu polityki zdrowotnej została przeprowadzona w Poltransplancie kontrola mająca na celu ocenę funkcjonowania tej jednostki w latach 2001-2002, ?ze szczególnym uwzględnieniem polityki kadrowej, finansowej oraz prawidłowości przeprowadzania konkursów na realizację programów". Większość stwierdzonych w czasie kontroli uchybień została usunięta, o czym powiadomił ministerstwo dyrektor Poltransplantu. ?Departament kontroli nie ma większych zastrzeżeń do pracy Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji Poltransplant" - dowiedzieliśmy się w resorcie zdrowia.
Wykorzystać szanse
Podsumowanie i ocena pracy Poltransplantu są bardzo różne. Ministerstwo Zdrowia (Poltransplant jest jednostką budżetową podporządkowaną resortowi) nie ma większych zastrzeżeń. Są jednak podmioty współpracujące z tą jednostką, które otrzymują oficjalne pisma z pytaniami o stan zaawansowania realizacji zleceń dla chorych, którzy - po sprawdzeniu - okazują się być dawno po przeszczepie albo już nie żyją, o czym Poltransplant był wcześniej informowany. ?Przez trzy lata swojego funkcjonowania Poltransplant nie doprowadził do stworzenia jednolitego schematu postępowania w doborach NDSz, uzgodnionego z punktu widzenia wszystkich podmiotów biorących udział w ich realizacji. Organizacyjnie ta placówka nie podołała zadaniu" - uważa dr Jacek Nowak z Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie.
Mniej radykalną ocenę działania Poltransplantu wystawia prof. J. Hołowiecki. ?Poltransplant stał się płaszczyzną porozumienia i uporządkowania spraw transplantacji w Polsce - takie są uregulowania prawne. Wszelkie zmiany tego stanu rzeczy wymagają przemyślanych działań, żeby nie zaprzepaścić tego, co już osiągnęliśmy - podkreśla J. Hołowiecki. - W naszej placówce nie mamy na przykład problemu z tym, że nie wykonujemy przeszczepów, bo nie został znaleziony dawca. Ze względu na limit procedur przyznany nam w tym roku przez resort - 39, mamy nawet więcej dobranych par dawca-biorca, niż możemy wykonać przeszczepów". Zdaniem Jerzego Hołowieckiego, ośrodki szukające dawców niezaprzeczalnie wykonują dziś dobrą pracę. Kilka lat temu w polskim rejestrze dawców szpiku było kilkudziesięciu dawców, dziś - kilkanaście tysięcy. ?Najlepszym dowodem wydajności tych ośrodków może być nasza statystyka: na 5 przeszczepów szpiku od niespokrewnionych dawców, które odbędą się u nas w tym miesiącu, dawcy dla 2 pacjentów pochodzą z Polski - to już coś znaczy" - mówi profesor.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka ; Edyta Szewerniak-Milewska

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Inne / Skomplikowany system rozliczania procedur w Poltransplancie opóźnia poszukiwania dawców dla chorych na białaczkę szpikową
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.