Skarga nadzwyczajna ws. pacjenta zakażonego w szpitalu wirusem HBV

EG/PAP
opublikowano: 28-08-2019, 11:44

Pacjent, ponad 25 lat temu zarażony w szpitalu w Piekarach Śląskich wirusem HBV, powinien zachować możliwość ubiegania się o odszkodowanie – ocenia prokurator generalny, który złożył skargę nadzwyczajną, wnosząc o ponowne rozpatrzenie tej sprawy przed sąd.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Prokurator nie zgadza się z prawomocnym rozstrzygnięciem Sądu Okręgowego w Katowicach, który w październiku 2005 r. uznał roszczenia pacjenta za przedawnione, przyjmując przy tym – w ocenie prokuratury błędnie - że uznanie zobowiązania przez szpital w Piekarach Śląskich w 1998 r. było nieskuteczne i nie przerwało biegu przedawnienia.

Z decyzją sądu nie zgodził się minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Z jego upoważnienia skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego skierował zastępca prokuratora generalnego Robert Hernand, który wniósł o uchylenie wyroków katowickich sądów: rejonowego i okręgowego oraz przekazanie sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania. Skargę rozpatrzy Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego.

Osobą ubiegająca się o odszkodowanie jest pacjent poszkodowany w wypadku drogowym, który w latach 1991-1993 trzykrotnie był leczony w Wojewódzkim Szpitalu Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich. Po ostatnim pobycie dowiedział się o zakażeniu wirusem HBV, powodującym wirusowe zapalenie wątroby.

"Powołany w sprawie biegły w pisemnej opinii wskazał, że źródłem jego zakażenia był szpital. Najprawdopodobniej do zakażenia wirusem HBV doszło podczas drugiego pobytu powoda w placówce. Ponadto biegły podał, że stopień uszczerbku na zdrowiu w wyniku zakażenia wirusem HBV wynosi dodatkowo ok. 15 proc." – podała prokuratura.

Zakażony pacjent skierował sprawę do sądu; stroną jego roszczeń był wojewoda, ponieważ po przekształceniu szpitala w Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej właśnie wojewoda katowicki (obecnie śląski) przejął odpowiedzialność za zobowiązania placówki. W 2004 r. katowicki sąd rejonowy oddalił jednak roszczenie, uznając je za przedawnione.

Choć w maju 1998 r. szpital pisemnie uznał roszczenie, sąd pierwszej instancji przyjął, że było to nieskuteczne, ponieważ szpital nie miał do tego formalnego pełnomocnictwa. Tym samym – uznał sąd – bieg przedawnienia nie został przerwany. W 2005 r. apelację pacjenta w tej sprawie prawomocnie oddalił katowicki sąd okręgowy.

W skardze nadzwyczajnej prokurator generalny przekonuje, że roszczenie w tej sprawie nie przedawniło się, bieg przedawnienia został bowiem skutecznie przerwany pismem szpitala. 

"Pismo to pochodziło od podmiotu będącego wówczas wierzycielem powoda" – wyjaśnia prokuratura, oceniając, iż wojewoda formalnie przejął odpowiedzialność za zobowiązania szpitala dopiero w grudniu 1998 r., po dokonaniu wpisu do rejestru sądowego. W maju tego roku, gdy szpital uznał roszczenie, był on do tego uprawniony.

"W ocenie zastępcy prokuratora generalnego, sąd błędnie przyjął, że szpital nie był wierzycielem powoda. Nieprawidłowe ustalenia dokonane przez sąd doprowadziły do stwierdzenia, że roszczenie uległo przedawnieniu" – wyjaśnia Prokuratura Krajowa, wskazując, iż przyznanie istnienia zobowiązania przez szpital w maju 1998 r. przerwało bieg przedawnienia.

W skardze nadzwyczajnej prokurator ocenił także, że przedawnienie sprawy byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. 

"Sąd nie dokonał całokształtu oceny tego konkretnego przypadku oraz zebranego w sprawie materiału dowodowego, który wskazywał na sytuację zdrowotną, konieczność leczenia i podejmowane przez powoda działania" – ocenia prokuratura.

PRZECZYTAJ TAKŻE: MZ doprecyzuje wymagania sanitarnohigieniczne m.in. dla fryzjerów, kosmetyczek i tatuażystów

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.