Skaleczenia do systemowego wyleczenia

Jerzy Papuga
opublikowano: 15-05-2019, 15:31

Parlamentarny Zespół ds. Podstawowej Opieki Zdrowotnej i Profilaktyki przyjrzał się problemowi zranień i skaleczeń ostrym sprzętem medycznym w polskiej służbie zdrowia. Okazuje się że większość zdarzeń nie jest prawidłowo zgłaszana ani raportowana, mimo istniejących rozwiązań prawnych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Asumptem do tego było ogłoszenie wyników badań ankietowych przeprowadzonych pod koniec 2018 r. wśród polskiego personelu medycznego m.in. z inicjatywy izb pielęgniarskich oraz stowarzyszenia pielęgniarek epidemiologicznych i stowarzyszenia epidemiologii szpitalnej.

W Polsce w ciągu ostatniego roku najwięcej osób spośród personelu medycznego zraniło się szklanymi ampułkami - aż 65 proc.
Zobacz więcej

W Polsce w ciągu ostatniego roku najwięcej osób spośród personelu medycznego zraniło się szklanymi ampułkami - aż 65 proc. iStock

Skaleczenia w placówkach medycznych - alarmujące dane statystyczne

Jak informuje Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, codziennie w polskich placówkach medycznych dochodzi do ok. 100 zranień i skaleczeń, co w skali roku daje liczbę 37 tys. przypadków. „Jest to jedynie szacunek, bo istnieje nieokreślona liczba przypadków, które nigdzie nie są zgłaszane” — mówił posłom Paweł Witt, prezes Polskiego Towarzystwa Pielęgniarek Anestezjologicznych i Intensywnej Opieki. Najbardziej narażony jest personel pielęgniarski, mający codziennie kontakt z igłami, skalpelami, kaniulami czy szklanymi ampułkami. „Na 100 łóżek szpitalnych rocznie przypada od 12 do 30 zakłuć” — wyliczał prezes Witt. Mimo obowiązku zgłaszania zdarzeń, aż 40 proc. personelu pielęgniarskiego tego nie robi, a blisko 70 proc. podczas swojej pracy zraniło się czy skaleczyło „nawet pięć razy”.

Tymczasem z danych WHO wynika, że 37 proc. zakażeń żółtaczką WZW typu B, 39 proc. żółtaczką WZW typu C oraz 4,4 proc. wirusem HIV, rozpoznawanych wśród personelu medycznego, jest spowodowanych zakłuciami lub skaleczeniami sprzętem używanym w placówkach ochrony zdrowia. Wyniki ogólnopolskiego badania „Implementacja Dyrektywy Rady 2010/32/UE w polskich szpitalach”, zaprezentowane podczas obrad zespołu, wskazują, że 65 proc. personelu medycznego zraniło się chociaż raz szklaną ampułką, a ponad połowa igłą iniekcyjną; najmniejszy, bo zaledwie 2-proc., był odsetek zranień cewnikiem centralnym. Wyniki zostały opracowane na podstawie 3954 odpowiedzi, jakie nadeszły w trakcie ubiegłorocznego badania. Prezes Witt podkreślał, że to na dyrekcjach poszczególnych placówek spoczywa obowiązek zapewnienia pracownikom bezpiecznego kontaktu z ostrymi narzędziami, ale „jak wskazują eksperci, niewiele się w tym zakresie zmieniło” — podkreślił Paweł Witt.

Punkty krytyczne: bezpieczny sprzęt i edukacja pracowników

Danuta Adamek, skarbnik Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, zwracała uwagę w swojej prezentacji, że poziom ryzyka nie jest bezpośrednio związany z określonym zawodem medycznym, stanowiskiem bądź miejscem pracy, ale z rodzajem wykonywanej czynności. Potrzebne są zarówno rozwiązania systemowe, jak i nieustanna edukacja i praca uświadamiająca. Aż 60 proc. polskich laboratoriów i szpitali nie posiada bezpiecznego sprzętu (dane producentów), bo placówki zasłaniają się niewystarczającymi środkami finansowymi na zakup takich narzędzi. 

Według danych z innych krajów stosowanie bezpiecznych narzędzi pozwala zredukować odsetek zakłuć z 22 proc. do prawie 100 proc. Tymczasem na 957 szpitali i 511 461 zatrudnionych w nich pracowników personelu medycznego (lekarzy, lekarzy dentystów oraz pielęgniarek i położnych) przy ostrożnym współczynniku ekspozycji na poziomie 5 proc. „można oszacować, iż rocznie dochodzi do 25 tys. ekspozycji na krew i płyny ustrojowe”. W większości przypadków są to zakłucia, skaleczenia i zranienia skóry. Najwięcej tego rodzaju zdarzeń dotyczy pielęgniarek (nawet 70-79 proc. wszystkich epizodów w ciągu roku w zależności od rodzaju placówki), lekarzy (20-29 proc.) oraz innych pracowników medycznych (1-10 proc.). 

Mimo wielu podejmowanych działań nie można mówić o zapewnieniu 100-proc. ochrony i bezpieczeństwa pracowników medycznych. „Szczególnie widoczny jest nierozwiązany problem uzyskania zgody pacjenta na wykonanie badania na obecność wirusa HIV” — czytamy w raporcie. Niezbędne działania powinny być ukierunkowane przede wszystkim na profilaktykę, czyli szkolenia i edukację, a także na zapewnienie dobrej jakości pasywnego sprzętu i stosowanie indywidualnych środków ochrony osobistej. Stałymi postulatami Naczelnej Rady są również: właściwa organizacja pracy i zapewnienie odpowiedniej obsady kadr medycznych, w tym przestrzeganie norm zatrudniania pielęgniarek i położonych.

Rejestrowanie zranień sprzętem medycznym - dobre przykłady z innych krajów

W Polsce aż 40 proc. osób z personelu medycznego, które doświadczyły w pracy zranienia lub skaleczenia, nie zgłosiło tego zdarzenia. Do zakłuć i zranień dochodzi głównie na sali zabiegowej i opatrunkowej (44 proc.) oraz przy łóżku pacjenta (37 proc.). Z przeprowadzonych badań wynika jednak, że bardziej doświadczeni członkowie personelu medycznego częściej zgłaszali wypadki zakłuć i zranień, bagatelizowali natomiast ten problem respondenci w wieku 20-25 lat, uznając to niejako za składnik swej ciężkiej pracy lub tłumacząc się brakiem procedur. 

Co ciekawe, w szpitalach klinicznych nieco częściej dochodziło do zranień przy otwieraniu ampułek niż w szpitalach powiatowych. W szpitalach powiatowych częściej natomiast zdarzały się skaleczenia w trakcie podawania leków w iniekcji. Osobom pracującym w akredytowanych szpitalach rzadziej przytrafiały się zranienia niż w szpitalach nieakredytowanych. W Polsce w ciągu ostatniego roku najwięcej osób spośród personelu medycznego zraniło się szklanymi ampułkami — aż 65 proc. „choć raz”. Niestety, 87 proc. zranień było rejestrowanych w tradycyjnej formie papierowej, 8 proc. w formie elektronicznej, a 4 proc. respondentów deklarowało, że w ich miejscu pracy nie rejestruje się takich zdarzeń w ogóle.

Tymczasem np. w Irlandii obowiązuje National Incident Management System, który wymaga zgłaszania wszystkich incydentów do scentralizowanego systemu krajowego. Liczba incydentów zgłoszonych w systemie zmniejszyła się tam z 572 w 2012 r. do 408 w 2017 r. Podobne systemy obowiązują również w Grecji, Holandii, Francji czy Niemczech. 

Procedury dotyczące skaleczeń w placówkach medycznych - rekomendacje

Podczas posiedzenia zespołu zainteresowane środowiska przedstawiły swoje rekomendacje dotyczące silniejszej transpozycji Dyrektywy Rady 2010/32/UE na grunt polski. Do najważniejszych zadań w zakresie edukacji należy „wdrażanie i promocja kultury nieobwiniania się w przypadku zranień lub zakażeń ostrymi narzędziami medycznymi we wszystkich placówkach opieki zdrowotnej” — czytamy w rekomendacjach. Chodzi o to, aby tego typu zdarzenia nie były skrywane, ale ujawniane, opisywane i rejestrowane. Potrzebna jest odpowiednia edukacja i szkolenia w zakresie procedur dotyczących zakłuć i zranień zarówno w początkowym okresie pracy danego członka personelu medycznego, jak i w okresie podnoszenia kwalifikacji zawodowych. Edukacja powinna objąć również personel pomocniczy, a pogłębiona wiedza o przyczynach i skutkach stać się modułem kształcenia studentów na kierunku pielęgniarstwa. 

Za tym powinny podążać procedury oceny ryzyka narażenia na zranienia ostrymi narzędziami medycznymi w przeprowadzanej przy okazji akredytacji ocenie ryzyka na poziomie szpitala czy innej placówki służby zdrowia. Stąd postulat, aby jednostki akredytujące zakład ochrony zdrowia ustalały minimalny wykaz ilościowy i jakościowy bezpiecznego sprzętu, który powinien się znajdować w danej placówce. Zdaniem wnioskodawców, przy pierwszej akredytacji sugerowany poziom „powinien być nie mniejszy niż 50 proc., a docelowo osiągać 100 proc. bezpiecznego sprzętu” — podano w raporcie.

Przykładem do praktycznego zastosowania jest zastąpienie szklanych opakowań leków przeznaczonych do iniekcji plastikowymi ampułkami. „Bezigłowe ampułki plastikowe likwidują jakąkolwiek możliwość zranienia zarówno ampułką, jak i igłą iniekcyjną” — czytamy w rekomendacjach. W innych krajach igły z automatycznymi koszulkami ochronnymi praktycznie wyeliminowały ryzyko zranień.

Jak rejestrować zranienia, aby je wyeliminować?

Przedstawione zespołowi rekomendacje podkreślają znaczenie standaryzacji procedur rejestracji, raportowania i kontroli systemów zakłuć i zranień sprzętem medycznym. Potrzebna jest centralna baza danych o zranieniach i zakłuciach na poziomie krajowym, uwzględniająca wszystkich pracowników personelu medycznego, także tych pracujących w niepełnym wymiarze godzin albo na umowach cywilnoprawnych. Rejestracja w bazie powinna odbywać się w systemie elektronicznym, a nie w przestarzałej formie papierowej, która jest czasochłonna, co bywa wymówką, aby tego nie czynić. System rejestracji powinien być zintegrowany z istniejącymi systemami sprawozdawczości w zakresie zagrożeń dla zdrowia i bezpieczeństwa w placówkach. 

Ważną sprawą byłoby dzielenie się wiedzą dotyczącą przyczyn i skutków zdarzeń, uzyskaną w ramach krajowych procedur sprawozdawczych. Problemem jest też znalezienie środków finansowych na zakup wysokiej jakości wyrobów medycznych, zawierających mechanizmy chroniące przed zranieniem i skaleczeniem. Musiałby to jednak być element szerszej strategii zapobiegania zagrożeniom w miejscu pracy personelu medycznego. Lidia Gądek, przewodnicząca zespołu, podkreśliła, że rekomendacje te staną się zachętą do dalszej pracy zarówno z pracodawcami, ministerstwem, NFZ, jak i personelem medycznym.

KOMENTARZ: Dane dotyczące zranień są zaniżone

dr n. med. Paweł Grzesiowski, Szkoła Zdrowia Publicznego CMKP, Stowarzyszenie Higieny Lecznictwa:

Oficjalne dane dotyczące zgłoszonych zdarzeń naruszenia ciągłości skóry z udziałem personelu medycznego są zdecydowanie zaniżone. Według światowych statystyk, ich częstość jest znacznie większa. Wynika to przede wszystkim z dużego obciążenia pracą oraz stosowania szerokiego asortymentu wyrobów medycznych i opakowań szklanych, których użycie może prowadzić do skaleczenia, zakłucia czy innego typu naruszenia ciągłości tkanek. 

Personel medyczny wykonujący zabiegi operacyjne, a także zakładający kaniule naczyniowe czy wykonujący iniekcje jest narażony na skaleczenia przede wszystkim skażonym materiałem biologicznym, co grozi głównie zakażeniem wirusowym HBV, HCV HIV. Skaleczenia szklanymi ampułkami czy fiołkami zwykle nie są związane z kontaktem z materiałem zakaźnym od pacjenta, natomiast mogą być bardzo bolesne i prowadzić do nadkażeń bakteryjnych skóry i tkanek miękkich, co może stanowić zagrożenie zarówno dla pracownika medycznego, jak i pacjentów. 

Nie ma jednego cudownego sposobu, który rozwiązałby ten problem. Jest to łańcuch działań, który musi być realizowany kompleksowo zarówno przez pracodawcę, jak i pracowników. Głównym działaniem prewencyjnym jest edukacja: szkolenia pracodawców i personelu medycznego, jak najszersze wyposażenie placówek medycznych w bezpieczne wyroby medyczne, uniemożliwiające naruszenie ciągłości tkanek pracownika, ale też szybka diagnostyka i profilaktyka po ekspozycji. Konieczne jest także skuteczne wdrożenie systemu monitorowania takich zdarzeń celem ich analizy i eliminacji w drodze doskonalenia stanowisk pracy i procedur. W tym zakresie konieczna jest ścisła współpraca pracodawców, organizacji skupiających pracowników oraz producentów bezpiecznego sprzętu po to aby wypracować optymalne rozwiązania dla placówek medycznych. (EK)

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jerzy Papuga

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.