Skąd oni to wiedzą? [FELIETON Jerzego Papugi]

Jerzy Papuga
opublikowano: 05-12-2018, 08:05

Mój codzienny kierat zaczynam od zasiadania przy komputerze i przeglądania e-maili, czyli wspólnego dla całej ludzkości okna na świat, przez które komunikujemy się ze sobą, pracujemy i robimy codzienne sprawunki. Osobliwością każdej chyba skrzynki mailowej są niechciane wiadomości, dla których barierą w Unii Europejskiej miało stać się RODO, czyli ogólne rozporządzenie w sprawie ochrony danych osobowych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jest to tak doniosły akt prawny, że prawie wszyscy diabli zaludniający Internet sprzysięgli się, by go notorycznie nadużywać bądź po prostu bezczelnie łamać. Zdrowie i medycyna są doskonałym do tego poletkiem: z kilkudziesięciu śmieci, odbieranych codziennie na mojej skrzynce, czasami połowa to niechciane e-maile medyczne i zdrowotne. Najświeższy przykład to dziesięć reklam witamin i preparatów ogólnie polepszających jakość życia, dwie informacje o szumach usznych i metodach ich zwalczania, aż sześć e-maili o problemach skórnych, z czego jeden reklamujący niezawodną serbską maść na łuszczycę, za to tylko dwa e-maile o pasożytach potencjalnie mnie zamieszkujących. Ogłoszeń o diecie cud czy poprawie męskiej sprawności już nie wspomnę...

Jerzy Papuga
Zobacz więcej

Jerzy Papuga

Odrębną kategorią są wezwania do uzupełnienia danych osobowych — pod płaszczykiem przypomnienia o umówionej wizycie lekarskiej lub planowanych zapisach na badania — tych jest po kilka dziennie. Odnoszę przy tym wrażenie, graniczące niemal z pewnością, iż nachalność powyższych zdwoiła się od maja, kiedy RODO zaczęło nas wszystkich obowiązywać.

Oczywiście, nie jesteśmy zupełnie bezbronni: każde dziecko może nam zainstalować w komputerze odpowiedni program, tzw. adblock, który choć częściowo te śmieci na przeglądarkach internetowych wyłapie i zdusi w zarodku. Tyle że odradzają się one jak hydra, której łeb się ucina, a odrastają dwa nowe. Mnie natomiast ciekawi, skąd wyżej wymienieni nadawcy uzyskują nasze dane osobowe, których przecież nikt przy zdrowych zmysłach — od dobrych już paru lat — pochopnie nie rozdaje? Odbywał się, a może odbywa nadal, handel danymi, ale interesując się RODO wiem, że prawnie został zakazany, a nabywanie baz, szczególnie medycznych, jest po prostu nielegalne i grozi bardzo wysokimi karami.

Pomijając katalog chorób, które miałyby mnie dotyczyć (typowanych na zasadzie: trafiony-zatopiony) i sposobów ich leczenia, nie jestem pewien, czy odwiedzając publiczne i niepubliczne gabinety lekarskie, możemy już czuć się komfortowo pod względem ochrony naszych danych. O ile duże podmioty lecznicze mają pełnomocników ds. ochrony danych osobowych, bo ten obowiązek nałożyło na nie RODO, o tyle małe gabinety radzą sobie z tym raczej intuicyjnie. Co zastanawiające, ilekroć idę do lekarza i zastrzegam pisemnie ochronę danych, to i tak nazajutrz odbieram telefony o badaniach kontrolnych urządzanych w moim mieście albo e-maile o obowiązku uzupełnienia danych. Oczywiście splot przyczynowo-skutkowy może być tu zupełnie przypadkowy, ale na wszelki wypadek przywdziewam zbroję milczenia i nie daję się wciągnąć w odpowiadanie.

Problem jednak nie jest mały i nawet zapytałem znajomego prawnika, jak sobie z nim poradzić: czy np. nie złożyć obywatelskiego zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa? Objaśnił mnie, że byłoby to dość trudne i raczej bezskuteczne, on osobiście wołałby, żebym o tym po prostu napisał.

No i teraz moja recepta: gabinet lekarski jest, jak wiadomo, publiczny, ale wiedza w nim zgromadzona i odbyte czynności — tajne przez poufne. W tym aspekcie każdy gabinet lekarski jest kancelarią tajną, chronioną prawem, przede wszystkim w interesie pacjenta. Byłoby kapitalnie, gdyby tej reguły świadomie w przychodniach i gabinetach przestrzegać, nawet w tak niewinnych sprawach, jak badania populacyjne, które w danej miejscowości organizuje firma x lub y i zwraca się do miejscowych lekarzy o pomoc w ustaleniu grupy docelowej.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jerzy Papuga

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Felieton / Skąd oni to wiedzą? [FELIETON Jerzego Papugi]
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.