Serwis informacyjny 26.07.2007

Redakcja
opublikowano: 26-07-2007, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Mają pieniądze dzięki nadwykonaniom
Śląsk. O 20 proc. wykonanych świadczeń mniej niż w miesiącach poprzedzających strajk w służbie zdrowia wykazały za czerwiec w sprawozdaniach dla NFZ strajkujące szpitale i poradnie w województwie. Więcej świadczeń wykonują za to niestrajkujące placówki, które przekraczają swoje kontrakty. Tzw. nadwykonania wzrosły w czerwcu mniej więcej o jedną trzecią. „W sumie liczba sprawozdawanych nam świadczeń w czerwcu spadła o ok. 10 proc.” - wyliczył rzecznik śląskiego oddziału funduszu Jacek Kopocz. Jak zaznaczył, NFZ nie jest w stanie ocenić, ilu świadczeń rzeczywiście nie wykonano, a ilu tylko nie udokumentowano. Jedną z form protestu lekarzy jest bowiem niewypełnienie dokumentacji niezbędnej do rozliczeń z NFZ. Wykonane, a nierozliczone z powodu braku dokumentacji świadczenia placówka może jeszcze wykazać w sprawozdaniach przesłanych w kolejnych miesiącach. NFZ jest zobowiązany "zamrozić" pieniądze potrzebne na wykonanie kontraktu z danym szpitalem. Choć śląskie szpitale w związku ze strajkiem mają mniejsze wpływy finansowe, to otrzymują nadal pieniądze z NFZ dzięki nadwykonaniom z okresu przed strajkiem. W pierwszym kwartale udzieliły więcej świadczeń niż przysługujący im limit na łączną kwotę 125 mln zł. Według J. Kopocza nie ma ani jednego szpitala, który nie otrzymałby w czerwcu w związku ze strajkiem żadnych pieniędzy z NFZ. „Jest jednak kilka przypadków, kiedy jest to połowa przesyłanej zazwyczaj kwoty” - powiedział.

Minister drugiej instancji
Kraj. Kolejna wersja nowelizacji ustawy o Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, przygotowana przez resort zdrowia trafiła do konsultacji społecznych. Główna zmiana, w porównaniu z obecnie obowiązującymi przepisami, polega na przyznaniu prezesowi Urzędu kompetencji do wydawania pozwoleń na dopuszczenie produktów leczniczych i biobójczych do obrotu. Minister zdrowia stanie się organem II instancji. Pozwoli to na rozdzielenie procedur rejestracji i refundacji leków, wpłynie też na przyspieszenie, uproszczenie i ujednolicenie systemu związanego z wprowadzaniem do obrotu kolejnych leków. Treść projektu jest dostępna na stronie internetowej MZ.

Prof. Jassem przewodniczy komisji w ASCO
Świat. Profesor Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii AMG został przewodniczącym Komitetu Spraw Międzynarodowych (International Affairs Committee) Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ASCO). Komitet, któremu przewodniczy prof. J. Jassem reprezentuje potrzeby i interesy zagranicznych członków ASCO, zajmuje się koordynacją zagranicznej działalności organizacji, w tym sympozjów, spotkań i innych przedsięwzięć realizowanych wspólnie z towarzystwami naukowymi spoza USA, promocją ASCO na świecie i realizację różnorodnych projektów.

Lekarze odtworzyli przełyk małej Wiktorii
Gdańsk. Lekarze z Kliniki Chirurgii Dziecięcej tutejszego Akademickiego Centrum Klinicznego wraz z prof. Johnnem Fokerem, amerykańskim chirurgiem dziecięcym, autorem nowatorskiej metody, przeprowadzili wczoraj operację wrodzonej wady przełyku u 9-miesięcznej Wiktorii. Rocznie rodzi się w Polsce ok. 80 dzieci z podobnymi wadami. Bez interwencji chirurgicznej nie mają szans na przeżycie. Lekarze zwykle starają się odtworzyć brakującą część przełyku dziecka z fragmentów żołądka lub jelita.
Metoda ta daje jednak dużo powikłań, nawet wiele lat po operacji. Najlepszy jest własny przełyk i właśnie metodę jego „wyhodowania” wymyślił prof. J. Foker. „Mamy dwa końce przełyku, jeden wychodzi z gardła, drugi z żołądka. Między nimi brakuje kilku czy kilkunastu centymetrów. Na te dwa końce zakłada się specjalne szwy, które wyprowadza się na zewnątrz klatki piersiowej. Ciągnie się je, żeby wydłużyć brakujący przełyk. Po kilku tygodniach jest on dłuższy o kilka centymetrów. Wtedy można zszyć oba końce” - wyjaśnia John Foker na łamach “Gazety Wyborczej”. Po dwóch zabiegach dziecko, które do tej pory odżywiano przez dziurkę w żołądku, może normalnie łykać.

Impuls elektryczny niszczy raka
Świat. Inżynierowie z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley i politechniki Virginia Tech opracowali nową metodę niszczenia komórek rakowych impulsami prądu elektrycznego - pisze dzisiejsza „Rzeczpospolita”. Wykorzystanie prądu do zniszczenia guza pozwala dokładnie usunąć komórki raka, zmniejszając ryzyko nawrotu choroby i jednocześnie zachować nietkniętą zdrową tkankę. Zabieg nie uszkadza nawet najmniejszych naczyń krwionośnych, co oznacza, że tkanka łatwiej się regeneruje i chory szybciej wraca do zdrowia. Nowa metoda leczenia nowotworów nosi nazwę IRE i wykorzystuje zjawisko otwierania błony otaczającej komórki przez krótkie impulsy prądu elektrycznego. Odpowiednio dobierając długość impulsów i napięcie, można taką błonę rozerwać, doprowadzając do śmierci komórki nowotworowej. Metoda została przetestowana na razie tylko na zwierzętach. Jej skuteczność potwierdziły eksperymenty na szczurach i świniach z rakiem wątroby. W obu przypadkach prąd elektryczny skutecznie niszczył nowotwór tego organu, nie uszkadzając naczyń krwionośnych. Teraz Amerykanie zamierzają przejść do badań z udziałem pacjentów. Rozpoczną terapię mężczyzn z nowotworem prostaty. W tym przypadku - podobnie jak u chorych z rakiem wątroby - niezbędna jest precyzja pozwalająca zachować tkanki otaczające guzy.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Redakcja

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.