Sekretny problem – nadreaktywny pęcherz

  • Monika Wysocka
opublikowano: 09-04-2014, 14:15

Objawy nadreaktywnego pęcherza są bardzo uciążliwe. Choć nie zagrażają życiu pacjentów, to potrafią je zamienić w koszmar. Zdaniem specjalistów, pogarszają jego jakość o wiele bardziej niż tak powszechne schorzenia, jak depresja, cukrzyca czy nadciśnienie tętnicze.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Zobacz więcej

Fot. iStock

Podstawowe objawy pęcherza nadreaktywnego (overactive bladder, OAB) to naglące parcie na mocz, któremu towarzyszy częstomocz i nykturia (przynajmniej dwukrotne nocne oddawanie moczu), czasem współwystępujące z nietrzymaniem moczu. Szacuje się, że na nietrzymanie moczu cierpi w Polsce nawet 4 mln osób, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. U mężczyzn może towarzyszyć zaburzeniom w oddawaniu moczu przy przeroście prostaty oraz zaburzeniom erekcji. Choć statystycznie liczba chorujących kobiet i mężczyzn jest podobna, to znacznie więcej kobiet leczy się z powodu pęcherza nadreaktywnego.

Złożona etiologia pęcherza nadreaktywnego

Przyczyny pęcherza nadreaktywnego nie są do końca poznane. Mogą go powodować wady wrodzone kręgosłupa, schorzenia neurologiczne (np. stwardnienie rozsiane, udar mózgu, choroba Alzheimera czy Parkinsona, guzy mózgu), a także cukrzyca czy operacje przeprowadzane w obrębie miednicy mniejszej lub nawet styl życia (m.in. otyłość, dieta). „Jeżeli nie znajdujemy żadnej przyczyny, dla której ta choroba występuje, mówimy o postaci idiopatycznej” – wyjaśnia dr Andrzej Zbigniew Buczyński, neurourolog.

U podłoża OAB leżą dwa zjawiska: parcia naglące, czyli wzmożona wrażliwość pęcherza powodująca uczucie potrzeby oddania moczu nawet przy niewielkim wypełnieniu oraz nadreaktywność wypieracza, którą powodują skurcze mięśni gładkich wypieracza już podczas wstępnej fazy wypełniania pęcherza. „U pacjentów z nadreaktywnością pęcherza skurcz wypieracza jest niezależny od wypełnienia pęcherza i wymyka się świadomej kontroli” – wyjaśniali specjaliści podczas warsztatów dla dziennikarzy w Warszawie.

Czynniki ryzyka OAB:

  • wiek: zwykle występuje u pacjentek w wieku okołomenopauzalnym i starszych;
  • płeć: nietrzymanie moczu związane z pęcherzem nadreaktywnym występuje 2-5 razy częściej u kobiet niż u mężczyzn;
  • ciąże i porody zwiększają ryzyko występowania nietrzymania moczu, częściej jednak o innej etiologii niż pęcherz nadreaktywny;
  • operacje w obszarze miednicy mniejszej: uszkodzenie nerwów zaopatrujących pęcherz moczowy, zwłaszcza podczas operacji onkologicznych, może prowadzić do występowania parć naglących z nietrzymaniem moczu;
  • choroby neurologiczne: udar mózgu, choroba Alzheimera, choroba Parkinsona, guzy mózgu, uszkodzenia rdzenia kręgowego;
  • cukrzyca, choroby układu moczowego: uchyłki pęcherza moczowego, kamica nerkowa, stany zapalne;
  • czynnościowe zaburzenia układu pokarmowego: zaparcia.

Rozpoznanie pęcherza nadreaktywnego: dokładny wywiad, potem diagnostyka

Objawy OAB są niezwykle uciążliwe i naprawdę potrafią uprzykrzyć życie. „Pacjentki wstają nawet 8-10 razy w ciągu nocy, a ponieważ są to panie najczęściej w wieku pomenopauzalnym i bardzo dojrzałym, to po każdym takim wybudzeniu bardzo trudno im ponownie zasnąć. Rano wstają zmęczone, niewyspane i jeżeli się to utrzymuje, to może prowadzić do szeregu zaburzeń natury psychicznej, w tym do depresji, a w skrajnych sytuacjach nawet do prób samobójczych” – mówił prof. Włodzimierz Baranowski, kierownik Kliniki Ginekologii i Ginekologii Onkologicznej Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Podstawą rozpoznania OAB jest wywiad, podczas którego lekarz ustala nasilenie objawów, ich wpływ na jakość życia pacjenta. Zgłaszane dolegliwości pozwalają wyróżnić tzw. suche i mokre OAB. „Mokremu” pęcherzowi nadreaktywnemu towarzyszy nietrzymanie moczu, nagłe parcia na mocz, częste oddawanie moczu, wstawanie do toalety w nocy” – tłumaczył prof. Baranowski. Zlecenie odpowiednich badań pomoże ostatecznie ustalić rozpoznanie. Jeśli głównym objawem jest nietrzymanie moczu, stosowany jest test trzech pytań, który umożliwia wykrycie jego potencjalnej przyczyny.

Zdaniem Anny Sarbak, prezesa Stowarzyszenia Osób z NTM „UroConti”, lekarze poz nie mają dostatecznej wiedzy na temat pęcherza nadreaktywnego. „Zbyt często leczą pacjenta antybiotykami, jakby to była infekcja układu moczowego. Średnio o dwa lata opóźnia to moment, w którym chory trafi do odpowiedniego specjalisty” – powiedziała Anna Sarbak.

Niepotrzebna stygmatyzacja chorych na OAB

Dlatego jednym z celów stowarzyszenia jest edukacja. Potrzebna ona jest nie tylko społeczeństwu, które jest mało tolerancyjne dla osób z dolegliwościami układu moczowego, ale też lekarzom, którzy często mają niewystarczającą wiedzę, żeby zdiagnozować i odpowiednio pokierować osobę cierpiącą na OAB.

Stowarzyszenie „UroConti”, we współpracy z World Federation of Incontinent Patients (WFIP), którego stowarzyszenie jest członkiem, postanowiło opracować raport pt. „Sytuacja chorych na zespół pęcherza nadreaktywnego w Polsce”. Raport ma na celu przybliżyć problemy, z jakimi na co dzień borykają się osoby z OAB w Polsce. Tłumaczy, czym jest choroba, jakie są jej społeczne konsekwencje, wyjaśnia zasady refundacyjne i rekomendacje.

„Nim zostanie postawiona właściwa diagnoza, pacjenci borykają się z poczuciem wstydu, zakłopotaniem, niską samooceną, a czasem z depresją” — mówi Anna Sarbak. OAB zaburza relacje z rodziną ze względu na zmiany trybu życia, obniża aktywność seksualną oraz obciąża budżet domowy wydatkami związanymi z leczeniem i zapewnieniem higieny osobistej. Choroba często wymusza zmiany planów zawodowych, ponieważ wymaga podporządkowania jej trybu pracy, ogranicza kontakty towarzyskie, co w efekcie prowadzi do alienacji chorego.

„Zespół pęcherza nadreaktywnego i towarzyszące mu objawy nie są nieodzownym elementem starości, konsekwencją ciąży czy też uszkodzeniem, którego nie można cofnąć i pozostaje jedynie pogodzić się z takim stanem. To problem społeczny, który w przypadku nieleczenia lub złego podejścia może prowadzić do znacznie bardziej złożonych chorób, które w konsekwencji wpłyną na pogorszenie stanu fizycznego i psychicznego pacjenta” – podkreśla Anna Sarbak.

Podstawą leczenia pęcherza nadreaktywnego jest terapia fizykalna

Leczenie OAB powinno się zaczynać od metod fizykalnych, czyli terapii behawioralnej, modyfikacja stylu życia, stymulacji mięśni dna miednicy i ćwiczeń fizycznych (Kegla), prowadzących do zmniejszenia parć naglących. Wskazane są m.in.:

  • trening pęcherza poprzez oddawanie moczu w regularnych odstępach czasu – co 3-4 godziny (pacjent powinien zwiększać odstęp pomiędzy mikcjami o 30 min co tydzień), zalecany osobom w każdym wieku;
  • prowadzenie dzienniczka mikcji (pomiar częstości mikcji, czasu i objętości);
  • zmiana diety, ograniczenie picia napojów zawierających kofeinę, alkoholu, napojów gazowanych czy sztucznych środków słodzących, niepicie płynów przed pójściem spać.

U niektórych pacjentów terapie behawioralne wspomagają leczenie farmakologiczne. Jedną ze stosowanych metod terapii OAB jest ponadto wielopunktowe podawanie do pęcherza moczowego toksyny botulinowej.

U osób, u których stosowane dotychczas metody, również skojarzone, nie odniosły efektu, zaleca się leczenie zabiegowe.

Farmakoterapia OAB

Specjaliści podkreślają, że obecnie pacjentki z wysiłkową formą nietrzymania moczu można leczyć z ponad 90 proc. skutecznością za pomocą zabiegów chirurgicznych. Spośród pacjentów z pęcherzem nadreaktywnym skutecznie leczona jest tylko połowa. U tych pacjentów stosuje się leki antycholinergiczne, które blokują receptory muskarynowe w pęcherzu moczowym. Głównym ograniczeniem w stosowaniu tych preparatów są częste objawy niepożądane, z powodu których duża grupa pacjentów rezygnuje z terapii już po kilku miesiącach. Dlatego cały czas trwają prace nad bardziej skutecznymi i lepiej tolerowanymi przez chorych substancjami leczniczymi.

Nowością w farmakologicznym leczeniu OAB jest mirabegron będący antagonistą receptorów beta-3-adrenergicznych. Badania kliniczne wykazały, że lek ten ma stosunkowo wysoki profil bezpieczeństwa i daje umiarkowane objawy niepożądane. Wykazuje on wysoką skuteczność również u pacjentów, którzy nie reagowali na leczenie za pomocą leków przeciwmuskarynowych bądź zmagali się z dotkliwymi objawami ubocznymi. Niestety, lek ten nie jest refundowany.

Obecnie w Polsce na liście refundacyjnej znajdują się jedynie 2 substancje (solifenacyna i tolterodyna) wskazane do leczenia nadreaktywnego pęcherza, jednak nie zawsze są one dobrze tolerowane przez pacjentów. „Jeśli ktoś nie może z jakichś przyczyn zażywać solifenacyny lub tolterodyny, musi stosować leki pełnopłatne albo zaniechać leczenia” – dodaje prof. Baranowski.

Przyczyny ekonomiczne często powodują, że pacjenci zaczynają eksperymentować z samoleczeniem za pomocą różnych preparatów dostępnych bez recepty, najczęściej suplementów diety na bazie żurawiny. Zdarza się jednak, że chorzy sięgają po substancje niezarejestrowane, wierząc, że jest to jedyne dostępne dla nich rozwiązanie.

Przestarzała klasyfikacja jednostki chorobowej

 Eksperci zwrócili uwagę na to, że dopisanie przez ministra zdrowia na listę chorób przewlekłych jednostki „zespół pęcherza nadreaktywnego potwierdzony badaniem urodynamicznym” stworzyło pacjentom sztuczne bariery, zmniejszające dostęp do i tak już ograniczonej farmakoterapii. „Specjaliści medycyny wskazują, że badanie urodynamiczne nie jest ani konieczne, ani nawet wskazane do tego, aby zdiagnozować OAB. Badanie to jest niezgodne z obowiązującymi w Polsce i na świecie standardami, co oznacza, że wymóg ten powinien być traktowany w kategorii marnotrawienia publicznych pieniędzy” — uważa Anna Sarbak. „UroConti” domaga się od Ministerstwa Zdrowia zmiany tej terminologii od początku jej wprowadzenia (1 stycznia 2012 r.).

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.