Samotność we dwoje

  • Lew Starowicz
25-06-2010, 00:00

Zwiększa się liczba związków na odległość, w których partnerzy świadomie akceptują czasową i wymuszoną okolicznościami separację. Naukowcy przewidują, że takie związki mogą się stać standardem.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Migracja zarobkowa i dla kariery, dobro dziecka, warunki mieszkaniowe — to najczęstsze powody oddalenia małżonków. Na przykład mąż pracuje w innym mieście albo za granicą, a żona zostaje z dzieckiem u rodziców. Czasem wyjeżdżają oboje, ale każde do innego kraju, albo żyją w Polsce, ale w różnych miastach, np. partner pełni służbę wojskową. Zrozumiałe, że losy takich związków zależą od wielu czynników, np. wieku partnerów, ich osobowości, fazy trwania związku, posiadania dzieci, wsparcia w rodzinie… Co zagraża trwałości związków na odległość? Wymienię ważniejsze czynniki ryzyka:

Dotkliwe odczuwanie rozstania. Rozmowy przez telefon, SMS-y i inne formy komunikowania wprawdzie łagodzą samotność, ale po pewnym czasie przestają wystarczać, podobnie jak spotkania co pewien czas. Dystans intymny i przestrzenny nie sprzyja związkom. Niektórzy ludzie po prostu źle znoszą samotność i potrzebują obecności bliskiej osoby. Niewiele zatem trzeba, by taka się znalazła i z roli pocieszyciela, "zastępczego" partnera stała się nowym.

 

"Ty mnie nie rozumiesz". Ponieważ każdy partner żyje w innym świecie i absorbują go inne sprawy, pojawiają się problemy, poczucie niezrozumienia, pozostania sam na sam z problemami. Druga osoba udziela rad, które nie mogą tych kłopotów rozwiązać albo są postrzegane w tej sytuacji jako nierealne, nieżyciowe. To rodzi irytację, wzajemne oskarżanie się, pretensje i narasta dystans.

 

Tworzenie nowego życia, stylu spędzania wolnego czasu, organizowania codzienności, grona znajomych — partnerzy żyją w innych światach i dystansują się od tego, w którym byli razem.

 

Zauroczenie, zakochanie się, romans. To jedna z najczęściej spotykanych przyczyn rozpadu związków na odległość.

Związek partnerski ma określone fazy: początkową, z małym dzieckiem, wypalania się uczuć i namiętności. Rozstanie w fazie początkowej jest przeżywane dramatycznie, bo więź uczuciowa i atrakcyjność seksualna pozostają na najwyższym poziomie. Po rozstaniu zabrakło kolejnych faz związku: budowania bliskości, komunikowania się, dostosowania się do siebie, realizacji wspólnych celów. Uczucia i namiętność nie wystarczą do utrzymania związku. Kiedy separacja następuje w fazie z małym dzieckiem, najczęściej pozostaje z nim kobieta, na której głowie spoczywają obowiązki, i która jest pozbawiona wsparcia partnera. On z kolei nie ma codziennego kontaktu z dzieckiem, poczucia życia rodzinnego. Separacja w związkach, które weszły w fazę wypalania? Cóż — gdyby byli razem, mieliby szansę odbudowy więzi, a na odległość to trudne.

 

A co może sprzyjać trwałości związku na odległość? Są ludzie zdolni do takiego życia. Odległość im nie przeszkadza, a wręcz pomaga. Może się to wiązać z cechami osobowości, np. ktoś jest silną indywidualnością, potrzebuje szukania wrażeń w świecie, a potem powrotu do domu postrzeganego jako "życiowy port". Są również osoby o bardzo silnych cechach monogamicznych i separacja im nie zaszkodzi. Do tego dochodzą ludzie kierujący się normami religijnymi, rodzinnymi i innymi ukierunkowanymi na utrzymanie związku mimo przeszkód.

 

Emigracja zarobkowa i dla kariery przybrała takie rozmiary, że organizuje się specjalną pomoc dla utrzymania związków. Oferują ją m.in. psychoterapeuci. Partnerzy odczuwający zagrożenie i lęk przed możliwością rozpadu związku zgłaszają się na wizyty, kiedy się ze sobą spotykają, np. co kilka tygodni czy miesięcy. Terapeuta może im pomóc przez wzmacnianie silnych stron związku, uczenie myślenia kategoriami "my", rozwiązywania problemów, nastawienia na życie w przyszłości, najlepszego wykorzystywania wspólnych spotkań itp.

Z pomocą przychodzi również technika, np. specjalne urządzenia umożliwiające wymianę dotyku między partnerami. To kamery i specjalne pierścienie, których dotykanie powoduje wyświetlanie zmieniających się barw na ciele i nakładanie się świetlistych linii na ciało partnera. Oddaleni od siebie partnerzy mają więc zastępczą formę dotyku. Lepsze to niż nic. W przyszłości będą im służyły pomocą także bodźce przekazywane na odległość: dotykowe, zapachowe, wizualizacyjne itp. Dzięki specjalnym urządzeniom będzie można również mieć poczucie obecności partnera przy sobie.

Naukowcy przewidują znaczny wzrost liczby związków na odległość. Ma to się stać standardem. Postęp techniczny może zatem stworzyć nowe formy bycia razem, porozumiewania się.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Zbigniew Lew-Starowicz

Puls Medycyny
Seksuologia / Samotność we dwoje
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.