Samorządom grożą procesy za długi szpitali

Anna Gwozdowska
opublikowano: 27-10-2004, 00:00

Powiaty ostrzegają, że wierzyciele, którzy tracą już nadzieję na odzyskanie swoich pieniędzy od szpitali, skierują pozwy przeciwko samorządom. A te nie mają pieniędzy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Tylko na Dolnym Śląsku, w lutym tego roku, zadłużenie szpitali powiatowych, których organami założycielskimi są samorządy, wyniosło 1,27 miliarda zł, z czego zobowiązania wymagalne sięgały 979 mln zł. Według dolnośląskich samorządowców, obciążenia szpitali są już tak duże, że ich spłacenie dawno przerosło możliwości powiatów. Długi szpitali przekraczają często 50 proc. rocznych budżetów lokalnych samorządów. "Spodziewamy się, że zaczną się procesy przeciwko samorządom - alarmuje Marian Kachniarz, starosta kamiennogórski. - Przegrany proces będzie oznaczał konieczność wypłacenia odszkodowania, a jeśli to nie nastąpi, będzie blokada kont i bankructwo samorządów".

Zapłacić i przekształcić

Pierwsze pozwy już zostały złożone. Wojciech Borzuchowski, były wicestarosta podlaskiego Zambrowa, obecnie poseł Prawa i Sprawiedliwości, który strach dolnośląskich starostów uważa za uzasadniony, opowiada, że zambrowskim radnym udało się uniknąć pozwów, także tych już złożonych, dzięki przekształceniu szpitala. "U nas (w Zambrowie) tak się złożyło, że w momencie, gdy wierzyciele praktycznie zablokowali funkcjonowanie szpitala, my zdecydowaliśmy się już na jego likwidację i przejęcie zobowiązań. Ugoda z wierzycielami spowodowała, że zrezygnowali z pozwów przeciwko nam, mimo że kilka zostało już złożonych w sądzie" - wspomina W. Borzuchowski.
Czterooddziałowy szpital w Zambrowie był w złej kondycji już w 1999 roku i mimo trwającej kilka lat restrukturyzacji, ciągle się zadłużał. W 2002 roku, kiedy podjęto decyzję o jego likwidacji, zadłużenie wynosiło już 7 mln zł. Zanim wierzyciele zwrócili się do sądu, powiat wziął kredyt na spłatę zobowiązań. W ramach ugody wierzyciele dostali całą należność główną, a w zamian odstąpili od domagania się naliczonych odsetek. "Zdali sobie sprawę, że to jest jedyna szansa, żeby odzyskać swoje pieniądze" - tłumaczy W. Borzuchowski.
Zlikwidowany szpital został przekształcony w spółkę z udziałem miasta. "Teraz ten niewielki szpital ma w punktach, w przeliczeniu na złotówki, więcej procedur chirurgicznych niż oddział chirurgiczny szpitala wojewódzkiego w Łomży. Ludzie garną się do szpitala" - chwali go W. Borzuchowski. Jednak większość starostów, jego zdaniem, boi się takich decyzji. Radni czekają na ustawodawcę, a tymczasem wierzyciele mogą w praktyce zablokować funkcjonowanie samorządów.

Nieznośny ciężar odpowiedzialności

"Starostowie na Podlasiu nie poradzili sobie dotąd z presją społeczną, która pojawia się, kiedy jest mowa o przekształceniach. Wielu z nich nie chce podjąć decyzji o przekształceniu szpitala w spółkę, dopóki nie będzie jakiegoś wskazania ustawowego. Szukają po prostu podstawy, żeby się przed załogą wytłumaczyć" - uważa W. Borzuchowski.
Lęk samorządów przed podejmowaniem decyzji o likwidacji i przekształcaniu szpitali w spółki wynika również z obowiązującego prawa. Zgodnie z ustawą o zakładach opieki zdrowotnej, w przypadku likwidacji placówki medycznej, jej zobowiązania finansowe przejmuje jej organ założycielski, czyli samorząd. Rady powiatów zambrowskiego, białostockiego, kolneńskiego i żagańskiego zaskarżyły ten zapis do Trybunału Konstytucyjnego. Swój wniosek argumentowały tym, że nie można obciążać samorządów odpowiedzialnością za lokalną służbę zdrowia, nie gwarantując mu na to dodatkowych środków. "Zgodnie z artykułem 167 ustęp 1 Konstytucji RP, samorząd ma mieć udział w dochodach publicznych odpowiedni do przypadających mu zadań, tymczasem, zgodnie z ustawą o ZOZ, ma przejmować należności i zobowiązania szpitali, które w ogóle nie mają pokrycia w budżetach powiatów" - argumentuje W. Borzuchowski. Jednak 12 października Trybunał orzekł, że art. 60 ust. 6 ustawy z 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej nie jest niezgodny z art. 167 ust. 1 Konstytucji RP, czyli przepisy o przejmowaniu zobowiązań ZOZ-ów przez samorządy po ich likwidacji są zgodne z konstytucją. W orzeczeniu Trybunał dostrzegł jednak istotne problemy związane z konsekwencjami nowej koncepcji finansowania samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej oraz przyznał, że być może zasadna w tym zakresie jest ingerencja ustawodawcy. Trybunał rozważy możliwość wystąpienia w tej sprawie do Sejmu.
Tymczasem pełnomocnik powiatu zambrowskiego i kolneńskiego Adam Komorowski powiedział po ogłoszeniu orzeczenia, że wnioskodawcy rozważą zaskarżenie całej ustawy o ZOZ.

Samorządy nadal walczą

Wojciech Borzuchowski zwróci się do Ludwika Węgrzyna, prezesa Związku Powiatów Polskich o zainteresowanie innych powiatów wnioskiem radnych z Zambrowa. "Myślę, że do naszej akcji przystąpi zdecydowana większość powiatów, ponieważ widmo finansowej katastrofy zaczyna krążyć wokół wielu samorządów i szpitali" - uważa W. Borzuchowski. Wnioskiem do Trybunału zainteresował się między innymi Józef Załuska, nowy skarbnik powiatu kłodzkiego, widząc szansę przejęcia uciążliwej odpowiedzialności finansowej za szpitale przez Skarb Państwa. Powiat kłodzki wyemitował właśnie obligacje na łączną sumę 29 mln zł, które będzie musiał spłacać przez 10 lat. Pieniądze były potrzebne na ratowanie ZOZ-ów w Nowej Rudzie, Kłodzku i Dusznikach Zdroju. "Jako skarbnik czuję niepokój, ponieważ nie wiem, jak spłacimy te obligacje. Poprzedni skarbnik był przeciwny emisji obligacji, ale może w ten sposób unikniemy przynajmniej sądów i pozwów wierzycieli?" - zastanawia się J. Załuska.
Według W. Borzuchowskiego, powiaty nie udźwigną same powiększających się obciążeń szpitali. Gdyby Trybunał Konstytucyjny przychylił się do argumentacji czterech powiatów, zobowiązania szpitali po ich likwidacji stałyby się zobowiązaniami Skarbu Państwa. "I to nie byłby tylko klucz do kolejnego oddłużenia" - argumentuje W. Borzuchowski. Zgadza się z opiniami, że gdyby Skarb Państwa przejął zobowiązania, każdy zarząd powiatu postawiłby swój szpital w stan likwidacji, po czym tego samego dnia podjąłby uchwałę o reaktywowaniu jego działalności. "Ale często procesy restrukturyzacyjne w szpitalach doprowadziły do takiego obniżenia kosztów, że gdyby nie długi, choćby z tytułu tzw. ustawy 203, to oddłużone szpitale mogłyby się bilansować i nie generowałyby więcej długów" - przekonuje W. Borzuchowski.

Droga "pokojowa"
Jacek Wajs, starosta świdnicki:

Od początku 1999 roku bardzo mocno angażujemy się w ratowanie sytuacji finansowej w ZOZ-ie. Staramy się nie tylko wspierać przekształcenia organizacyjne, ale pomagamy placówkom medycznym także finansowo. Na początku tej kadencji poręczyliśmy kredyt w wysokości 20 mln zł na spłatę prawie wszystkich zobowiązań. W ubiegłym miesiącu przekazaliśmy ZOZ-owi pożyczkę na sumę 300 tys. zł na spłatę zobowiązań pracowniczych. Osobiście angażuję się w negocjacje i to zarówno ze związkami zawodowymi, jak i z NFZ, także z wierzycielami. Takie działania pozwalają nie obawiać się spraw sądowych z wierzycielami. Wszystko załatwiamy w sposób "pokojowy". Zdajemy sobie sprawę, że jest to balansowanie na krawędzi ryzyka, jednak jak dotąd nie mieliśmy u siebie strajków służby zdrowia i nie zabrakło środków na pensje czy leki. Mimo wszystko daleki jestem od samozadowolenia. widnicki szpital "Latawiec" ma wielki potencjał i możliwości, które niestety ograniczają narzucone limity. Jeśli pieniądze nie będą faktycznie szły za pacjentem, to trudności będą mieli wszyscy: ci słabi, ale także ci dobrzy.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.