Są już efekty powszechnych szczepień przeciwko pneumokokom

Monika Rachtan
opublikowano: 30-12-2019, 12:42

W Polsce od dwóch lat w Programie Szczepień Ochronnych (PSO) jako obowiązkowe występują szczepienia przeciwko pneumokokom, które dotyczą wszystkich dzieci urodzonych po 31 grudnia 2016 roku. Podczas seminarium naukowego Fundacji Watch Health Care „Program szczepień ochronnych dla dzieci — ocena i perspektywy” eksperci szczegółowo omówili sytuację epidemiologiczną w kraju oraz dotychczasowe efekty szczepień przeciwko pneumokokom.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Szczepienia obowiązkowe i zalecane dla dzieci to wciąż gorący temat wśród młodych rodziców. Dane sondażowe wskazują na poprawę zaufania Polaków do szczepień, deklaruje je 94 proc. respondentów.

Na zdjęciu uczestnicy z jednego z paneli seminarium naukowego „Program szczepień ochronnych dla dzieci — ocena i perspektywy”. Od lewej: Aleksandra Lusawa, dr hab. n. med. Iwona  Sadowska-Krawczenko, prof. dr hab. n. med. Andrzej Radzikowski, Joanna Parkitna, dr Łukasz Durajski, Magdalena  Mrożek-Gąsiorowska.
Wyświetl galerię [1/5]

Na zdjęciu uczestnicy z jednego z paneli seminarium naukowego „Program szczepień ochronnych dla dzieci — ocena i perspektywy”. Od lewej: Aleksandra Lusawa, dr hab. n. med. Iwona  Sadowska-Krawczenko, prof. dr hab. n. med. Andrzej Radzikowski, Joanna Parkitna, dr Łukasz Durajski, Magdalena  Mrożek-Gąsiorowska.

Zaufanie rośnie, wyszczepialność spada

Dr n. med. Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie immunologii i terapii zakażeń, zauważył jednak, że dane sondażowe mogą być niedoszacowane i odnosić się nie tylko do rodziców dzieci, które są aktualnie szczepione.

„Sondaże dotyczące szczepień nie zawsze są przeprowadzane na wiarygodnej grupie respondentów. W badaniu mogą brać udział np. osoby starsze, które faktycznie ufają szczepieniom, ale same już nie podejmują decyzji o zaszczepieniu swojego dziecka. W gabinetach lekarskich od 2012 roku, pomimo tak korzystnych wyników sondaży, zauważamy ciągły wzrost odmów szczepień obowiązkowych. Nie jest to jeszcze tak duża liczba, jak deklarowane w sondażach aż 6 proc., jednak niepokoi nas, że rocznie szczepień odmawia około 40 tysięcy pacjentów” — zaznaczył dr Grzesiowski.

Aleksandra Lusawa, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej i Promocji Zdrowia Głównego Inspektoratu Sanitarnego wskazała, że w Internecie, w szczególności w mediach społecznościowych, rozpowszechniane są kampanie antyszczepionkowców, którzy namawiają do zaniechania szczepień. „Główny Inspektorat Sanitarny w związku z tym podjął działania, by za pomocą nowoczesnych kanałów informacyjnych docierać do młodych rodziców i przekazywać im rzetelne informacje na temat szczepień” — powiedziała Aleksandra Lusawa.

Według niej, wyszczepialność w Polsce jest obecnie na poziomie, który gwarantuje bezpieczeństwo epidemiologiczne. Nie możemy jednak pozwolić na to, aby choroby zakaźne do nas wróciły.

Z młodymi rodzicami trzeba rozmawiać o szczepieniach

Oprócz rzetelnych informacji o szczepieniach, brakuje wciąż odpowiedniej komunikacji między młodymi rodzicami a lekarzami.

„Dla Głównego Inspektoratu Sanitarnego i Państwowej Inspekcji Sanitarnej ważna jest całkowita wyszczepialność populacji. Dla rodziców liczy się zdrowie ich dziecka i interesują ich konkretne korzyści, jakie dla ich pociechy przyniesie szczepienie. W związku z tym komunikacja dotycząca szczepień powinna być spersonalizowana i dostosowana do odbiorcy. Kadra medyczna powinna znaleźć czas na rozmowę z rodzicami na temat szczepień. Z młodymi rodzicami należy rozmawiać językiem dla nich zrozumiałym, tłumacząc korzyści zdrowotne, jakie dla ich dziecka personalnie przyniosą szczepienia” — wyjaśniała Aleksandra Lusawa.

Obowiązkowe szczepienia budzą mniej wątpliwości niż zalecane

„Im więcej szczepień obowiązkowych, czyli tych, za którymi stoi państwo, nie tylko finansowo, ale także swoim autorytetem, tym większe zaufanie do szczepień — podkreślał prof. dr hab. n. med. Andrzej Radzikowski z I Katedry Pediatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. — Zawsze pewną rezerwę zaufania mają rodzice do szczepień zalecanych. Spowodowane jest to przede wszystkim niemałym nakładem finansowym ze strony pacjenta, z którym się one wiążą i dlatego rodzice bardzo często chcą weryfikować konieczność ich wykonania. Szczepienia obowiązkowe nie wzbudzają tak wielu wątpliwości, rodzice przyjmują, że są koniecznością, tym samym bardzo rzadko spotykamy się z odmową szczepień obowiązkowych”.

Zdaniem dr. Grzesiowskiego, duża liczba odmów szczepień nie pozwala na osiągniecie odpowiednich pułapów wyszczepialności w poszczególnych chorobach. „Wymagana wyszczepialność do wytworzenia odporności populacyjnej powinna utrzymywać się na poziomie powyżej 95 proc. danego rocznika. W 2018 r. zgłoszono około 40 tysięcy odmów szczepień we wszystkich rocznikach, których dotyczy kalendarz szczepień, od urodzenia dziecka do 19. roku życia” — zaznaczył dr Grzesiowski.

Nie dość świadomi zagrożeń

Nagłośniony w ostatnim czasie problem zachorowań na odrę jest najlepszym przykładem na to, że spadek liczby szczepień bardzo szybko i w niebezpieczny sposób przekłada się na wzrost liczby zachorowań. „Ostatnie duże zachorowania na odrę w Polsce były około 30 lat temu. Rodzice dzieci, które teraz są szczepione przeciwko tej chorobie, bardzo często niewiele wiedzą o jej przebiegu oraz o powikłaniach, jakie się z nią wiążą. Stąd też decydują się na odmowę szczepienia. Zachorowania na odrę, z którymi musieliśmy zmierzyć się w ostatnim czasie — od początku 2019 roku zachorowało ponad 1300 osób — uświadomiły zwykłym ludziom, że choroby zakaźne naprawdę istnieją. Zweryfikowały także, jakie zagrożenia faktycznie ze sobą niosą, są bowiem przyczyną niebezpiecznych powikłań, hospitalizacji” — wskazywał dr Grzesiowski.

W podobnym tonie mówiła Aleksandra Lusawa: „W ostatnim czasie część społeczeństwa zagubiła się w myśleniu o chorobach zakaźnych, które przecież nadal istnieją. A szczepienia to najlepszy sposób na zabezpieczenie się przed zachorowaniem na nie” — dodała.

Wskazane dofinansowanie najdroższych szczepień

W ocenie prof. Radzikowskiego, kalendarz szczepień w Polsce nadal nie jest optymalny. „Jest jeszcze wiele szczepień, które powinny być wykonywane, a niestety brakuje na nie środków finansowych. W ostatnich latach zauważamy, co bardzo nas cieszy, pozytywne zmiany w tym obszarze. Dużym krokiem naprzód jest szczepienie przeciwko pneumokokom w portfolio szczepień obowiązkowych. Trzeba jednak podkreślić, że wiele szczepień, szczególnie tych najdroższych, zarazem bardzo potrzebnych i zalecanych: przeciwko meningokokom, rotawirusom, powinno być choć w części dofinansowane”.

Profesor zwrócił uwagę, że najbardziej niezaopatrzoną grupą są dzieci z rodzin wielodzietnych oraz z domów dziecka, których opiekunowie nie mogą sobie pozwolić na szczepienie pełnopłatne.

Obiecujące rezultaty ochrony przeciwko inwazyjnej chorobie pneumokokowej

Program szczepień przeciwko pneumokokom cieszy się w Polsce bardzo dużym zaufaniem rodziców. Choć nie można podać jeszcze dokładnych danych dotyczących spadku zachorowań na inwazyjną chorobę pneumokokową (IChP), eksperci zgodnie stwierdzili, że  pierwsze dane publikowane przez Państwową Inspekcję Sanitarną są bardzo obiecujące.

Dr Grzesiowski przypomniał, że inwazyjna choroba pneumokokowa wiąże się z obecnością bakterii Streptococcus pneumoniae we krwi i płynie mózgowo-rdzeniowym i zawsze prowadzi do zagrożenia życia dziecka. „W wyniku choroby pneumokokowej najczęściej dochodzi do zapalenia płuc, opon mózgowych oraz sepsy. Może to prowadzić do wielonarządowego uszkodzenia organizmu, a nawet do zgonu” — wymieniał dr Grzesiowski. Mimo refundacji szczepienia przeciw pneumokokom, część rodziców waha się nad zaszczepieniem swojego dziecka. A rezultaty programu i tak zaczynają być zauważalne.

„Choć nie osiągnęliśmy jeszcze 95-procentowego progu wyszczepialności przeciwko pneumokokom, to zdecydowanie możemy już dziś zauważyć pozytywne efekty masowych szczepień przeciwko temu patogenowi. Pierwsze dane przedstawione przez Państwową Inspekcję Sanitarną pokazują, że liczba zachorowań na inwazyjną chorobę pneumokokową spadła nawet o 50 proc. Na lepsze rezultaty, takie jak w państwach, które wprowadziły to szczepienie 15 lat temu, musimy poczekać jeszcze trzy lata” — oznajmił dr Grzesiowski.

Pozytywną tendencję odnotował także Krajowy Ośrodek Referencyjny ds. Diagnostyki Bakteryjnych Zakażeń Ośrodkowego Układu Nerwowego (KOROUN), który zbiera informacje dotyczące zachorowań na IChP. „Na podstawie tych danych można stwierdzić, że liczba przypadków w grupie dzieci do 2 lat, które zostały zaszczepione przeciw pneumokokom, spadła. Wskazuje to, że szczepienia są skuteczne, ale na pełne dane musimy jeszcze poczekać do momentu aż wszystkie kohorty dzieci od 0 do 5 lat zostaną zaszczepione” — tłumaczyła Magdalena Mrożek-Gąsiorowska, ekspert ds. farmakoekonomiki z Pracowni HTA.

Choć do pełnej oceny sytuacji epidemiologicznej potrzeba jeszcze czasu, jak zauważył prof. Radzikowski, w Polsce zaczyna funkcjonować tzw. odporność populacyjna. „Jest ona szczególnie ważna dla osób, które nie zostały jeszcze zaszczepione, np. z powodów zdrowotnych, ale także dla rodziców i dla dziadków. Warto zwrócić uwagę na seniorów, którzy także są grupą szczególnie zagrożoną zakażeniem pneumokokowym i dla których IChP jest również bardzo niebezpieczna” — przypominał profesor.

Szczepionka przeciwko pneumokokom dziesięcio- czy trzynastowalentna

Obecnie dostępne są dwie skoniugowane szczepionki przeciwko pneumokokom: 10-walentna i 13-walentna. Pierwsza z nich, PCV-10, jest refundowana dla wszystkich dzieci urodzonych po 31.12.2016 r. W jej skład wchodzą polisacharydy otoczkowe następujących serotypów: 1, 4, 5, 6B, 7F, 9V, 14, 18C, 19F i 23F. Szczepionka jest zarejestrowana dla dzieci od 6. tyg. Do 5. r.ż. Dodatkowo serotyp szczepionkowy 19F zapewnia krzyżową ochronę przeciw serotypowi 19A. Szczepionka 13-walentna (PCV-13) jest odpłatna, a refundowana dla dzieci przewlekle chorych oraz wcześniaków urodzonych po 27. tygodniu ciąży. W skład PCV-13 wchodzą polisacharydy otoczkowe następujących serotypów: 1, 3, 4, 5, 6A, 6B, 7F, 9V, 14, 18C, 19A, 19F i 23F. Szczepionka jest zarejestrowana dla dzieci od 6. tyg. życia, nastolatków i dorosłych.

Pomimo wielu badań i analiz, eksperci nie byli w stanie jednoznacznie wskazać, która ze szczepionek wykazuje większą skuteczność i ocenili, że obie są jednakowo skuteczne.

„Szczepionka 13-walentna zawiera serotyp 19A i wykorzystywanie jej w szczepieniach dawałoby nam większe poczucie bezpieczeństwa. Na podstawie badań po zastosowaniu szczepionki 10-walentnej możemy liczyć na pojawienie się odporności krzyżowej. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że problem serotypu 19A jest ważny i nie możemy go bagatelizować” — powiedział prof. Andrzej Radzikowski.

Z badań obserwacyjnych innych krajów

Dr Michał Seweryn, specjalista epidemiologii, prezes EconMed Europe, odwołał się do zagranicznych doświadczeń. „Dane z innych państw, które korzystają ze szczepionki 10-walentnej pokazują, że jest ona skuteczna i daje bardzo dobre efekty populacyjne. Sytuacja epidemiologiczna w tych krajach nie ulega gwałtownemu pogorszeniu, pomimo braku niektórych serotypów. Nie mamy zatem żadnych podstaw, aby powiedzieć, że szczepionka 10-walentna nie działa lub jest niewystarczająco skuteczna. Trzeba jednak podkreślić, że rozkład serotypów w różnych miejscach na świecie może znacznie się od siebie różnić i aby ocenić sytuację epidemiologiczną w Polsce, potrzebujemy kompletnych danych z co najmniej 5 lat” — wyjaśniał dr Seweryn.

Magdalena Mrożek-Gąsiorowska dodała, że zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) również nie mówią o większej skuteczności którejś ze stosowanych szczepionek. „W stanowisku wydanym w lutym WHO wskazuje, że ogólny efekt zarówno szczepionki 10-walentnej, jak i 13-walentnej jest taki sam. Choć niektórzy uważają, że szczepionka 13-walentna, ze względu na większą liczbę serotypów, jest skuteczniejsza, to na podstawie znanych nam badań nie możemy tego potwierdzić. W szczepionce 10-walentnej występuje ochrona krzyżowa, która także zapewnia bezpieczeństwo pod względem występowania serotypu 6A oraz 19A” — powiedziała Magdalena Mrożek-Gąsiorowska.

Także białko, które jest nośnikiem substancji czynnej, ma wpływ na skuteczność szczepień. W założeniu, dzięki białku obecnemu w szczepionce 10-walentnej, miała ona mieć zwiększoną skuteczność w zapobieganiu zapaleniu ucha środkowego, często wywoływanego przez pneumokoki. Choć nie jest ono tak groźną chorobą jak IChP, jest jednak bardzo dużym obciążeniem dla populacji i znacząco wpływa choćby na absencję rodziców w pracy, związaną z koniecznością opieki nad dzieckiem. Według Magdaleny Mrożek-Gąsiorowskiej, porównując skuteczność szczepionek, nie powinniśmy patrzeć na liczbę serotypów w nich zawartych, a na efekty widoczne w badaniach obserwacyjnych po wprowadzeniu szczepień w danym kraju do powszechnego kalendarza szczepień ochronnych.

Przestarzały system nadzoru nad szczepieniami i brak danych

W ocenie dr. Michała Seweryna, dane przedstawiane przez Ministerstwo Zdrowia, Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Państwowy Zakład Higieny, dotyczące liczby zachorowań na IChP, znacznie się różnią.

„W Polsce obowiązuje bierny system nadzoru nad szczepieniami. Oznacza to, że do Państwowej Inspekcji Sanitarnej zgłaszane są przypadki zachorowań na IChP, ale nie są one dokładnie badane. Zalecenia WHO wskazują, że optymalnym systemem jest system czynny. W tym modelu postępowania zgłoszone przypadki zachorowań są nadzorowane w sposób aktywny, a podejrzani o zachorowanie na chorobę pneumokokową dokładnie kontrolowani za pomocą badań laboratoryjnych. Ze względu na niewystarczający system nadzoru podejrzewam, że podana liczba zachorowań na IChP w Polsce może być znacznie niedoszacowana”.

Dokładny system nadzoru nad szczepieniami pozwoliłby także na ocenę skuteczność refundowanego szczepienia szczepionką 10-walentną. Zmiana systemu pomogłaby także zbadać, czy szczepionka 13-walentna, zawierająca szeroko dyskutowany serotyp 19A, byłaby bardziej skuteczna. „Dane, którymi dysponujemy obecnie, są z całą pewnością niewystarczające, aby ocenić, która z tych szczepionek jest bardziej skuteczna” — dodał dr Seweryn.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Rachtan

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.