Rzadsze dawkowanie witaminy D sprzyja regularności terapii

Julia Majewska
02-11-2017, 09:38

Blisko 90 proc. polskiego społeczeństwa ma deficyt witaminy D, a w efekcie jest narażone na zwiększone ryzyko poważnych chorób cywilizacyjnych. Zdaniem ekspertów, lekarze zlecający pacjentom preparaty uzupełniające niedobory tej witaminy powinni zwracać uwagę na rozwiązania ułatwiające przestrzeganie zaleceń terapeutycznych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Krzywica u dzieci, osteoporoza u dorosłych, nasilenie negatywnych objawów w przebiegu chorób cywilizacyjnych (m.in. RZS, AZS czy POChP) to tylko niektóre, potwierdzone badaniami, następstwa niedoborów witaminy D. Deficyt witaminy „słońca”, jak twierdzą eksperci, staje się poważnym wyzwaniem dla zdrowia publicznego. A wszystko za sprawą skoku cywilizacyjnego, który wpłynął na styl życia Polaków. 

Głęboki niedobór witaminy D u 80 proc. Polaków

Przyczyn tak znacznego niedoboru witaminy D w naszej populacji można upatrywać m.in. w zdecydowanie mniejszej ekspozycji na promienie słoneczne, a także w zwiększającej się protekcji przeciw promieniowaniu UVB. Uzupełnianiu niedoborów nie sprzyjają również narastające występowanie otyłości, a także starzenie się społeczeństwa. 

„Polacy mogliby mieć właściwy poziom witaminy D w organizmach, gdyby codziennie spędzali przynajmniej 20 minut na słońcu, mając odsłonięte 3/4 ciała i skórę niepokrytą kremami z filtrami UV. W naszym klimacie i przy naszym stylu życia jest to niemożliwe” — zauważa lek. Arkadiusz Zieliński z firmy AZ Pharma Consulting.

Zdaniem dr. n. med. Waldemara Misiorowskiego z Kliniki Endokrynologii CMKP w Warszawie, niedobór witaminy D jest szkodliwy dla osób w każdym wieku.

„Głównym źródłem witaminy D dla człowieka jest słońce i to właśnie ekspozycja na promienie słoneczne powinna pozwolić nam na syntezę właściwej ilości tej witaminy. W tej kwestii jednak okolicznościami dla nas niekorzystnymi są szerokość geograficzna i współczesna zmiana trybu życia. W efekcie ponad 80 proc. polskiej populacji musi zmagać się z głębokimi niedoborami witaminy D — ocenił dr Waldemar Misiorowski. — O ile kiedyś problem ten dotykał w głównej mierze osób starszych i pacjentów przewlekle chorych, to obecnie głębokie jej niedobory obserwujemy u osób młodych, w sile wieku, ale długo pracujących w biurach”. 

Powszechna suplementacja witaminą D - problem zdrowia publicznego 

W ocenie dr. Misiorowskiego, w polskim społeczeństwie istnieje potrzeba stosowania powszechnej suplementacji witaminą D w formie farmakologicznej. „Światowe środowiska anti-ageingowe sugerują wręcz konieczność suplementowania witaminą D w bardzo wysokich dawkach. Obecnie istnieją opracowania farmakoekonomiczne wskazujące na to, że powszechne stosowanie witaminy D i wyrównanie jej niedoborów do poziomów prawidłowych zmniejszyłoby istotnie wysokość nakładów przeznaczanych na leczenie niektórych chorób przewlekłych” — podkreślił ekspert.

Jego zdaniem, dzienna dawka witaminy D nie powinna być niższa niż 1000 IU. Problemem, z jakim muszą liczyć się lekarze, jest fakt, że wielu pacjentów nie przestrzega regularnego przyjmowania zaleconych dawek. Rozwiązaniem może być rzadsze stosowanie większych dawek witaminy D, np. 7000-14 000 IU raz w tygodniu lub 30 000-60 000 IU raz-dwa razy w miesiącu. „Dawkowanie takie jest równie skuteczne i bezpieczne jak podawanie ekwiwalentnych dawek codziennie. Wynika to bowiem z długotrwałości metabolizmu witaminy D, który trwa nawet do 3 miesięcy” — wskazał dr Waldemar Misiorowski. 

 

Witamina D na receptę, raz w miesiącu - pomocna opcja terapeutyczna

Krzysztof Smolik, dyrektor zarządzający LEK-AM:

Pomysł witaminy D na receptę może zaskakiwać, ale jej stosowanie to bardzo interdyscyplinarne zagadnienie w medycynie, dlatego też tu chodzi nie tylko o zwykłą suplementację, ale także o farmakoterapię. W przypadku suplementacji witaminy D trudno osiągnąć jej właściwy poziom w surowicy. Pacjenci leczeni przewlekle zazwyczaj nie są wystarczająco zmotywowani i zdyscyplinowani, by przestrzegać zaleceń terapeutycznych. Te niedopatrzenia dotyczą różnych obszarów — od niewykupienia leku po niewłaściwe dawkowanie czy wręcz nieprzyjmowanie preparatów.

Wyniki badań dowodzą, że jednorazowe podanie w miesiącu 30 000 IU witaminy D (versus stosowanie jej codzienne przez miesiąc w dawkach po 1000 IU) jest skuteczniejsze. Zdaniem naukowców, wynika to z faktu, że pewne dawki nie są pomijane, a jednorazowe podanie ułatwia dawkowanie. Na poziom uzupełniania niedoborów witaminy D przez pacjentów wpływa również to, że lekarze nie umieszczają na receptach informacji o zalecanych przez nich lekach OTC lub suplementach diety zawierających tę witaminę. W rezultacie pacjenci zapominają o ustnych zaleceniach lekarzy i stosownych preparatów, mających wyeliminować niedobory, nie przyjmują.

Zjawisko to jest szczególnie niekorzystne w przypadku pacjentów wymagających uzupełniania witaminy D, jak chorzy na osteoporozę, którzy raz w miesiącu przyjmują leki z grupy bisfosfonianów. W tym schemacie farmakoterapii idealnie koreluje jednorazowe podanie miesięcznej dawki bisfosfonianów łącznie z witaminą D i ułatwia pacjentom podporządkowanie się wskazaniom lekarskim (bo z tym jako społeczeństwo mamy problem).

Lekarzom łatwiej jest prowadzić proces leczniczy, gdy mogą przepisać lek na receptę, a jeszcze łatwiej, gdy pacjent może przyjmować lek rzadziej. W Polsce brakowało takiego rozwiązania w przypadku witaminy D, tak więc przynosimy taki lek dzisiaj i pacjentom, i lekarzom. I mamy nadzieję, że będziemy mogli pomóc.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Julia Majewska

Tematy
Puls Medycyny
Premium / Rzadsze dawkowanie witaminy D sprzyja regularności terapii
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.