Rozgrywki personalne utrudniają zarządzanie bielskim szpitalem

Urszula Ludwiczak, Białystok
02-12-2002, 00:00

?Moją osobą rozgrywa się kwestie polityczne - uważa dr Sławomir Kosidło, wybrany w połowie listopada na stanowisko dyrektora szpitala w Bielsku Podlaskim. - Nie chcę być już dyrektorem, chcę tylko, żeby rozwiązano ze mną umowę w normalny sposób".; ; ;

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Pod koniec października z funkcji dyrektora jedynego szpitala w Bielsku Podlaskim zrezygnował Andrzej Hryniewicki. Jednak ówczesny starosta bielski, Marek Łukasiewicz dopiero po przegranych wyborach samorządowych, tuż przed odejściem ze stanowiska, postanowił w trybie pilnym powołać nowego szefa placówki.
Nominacja za pięć dwunasta
?14 listopada przyszedł do mnie były dyrektor szpitala, powiedział, że trwają poszukiwania nowego dyrektora - opowiada dr Sławomir Kosidło, który w bielskim szpitalu kierował pracownią endoskopii. - Powiedział, abym spróbował. Po zastanowieniu, zgodziłem się. Po południu zostałem wezwany na posiedzenie zarządu powiatu, przedstawiłem swój plan działania i swoją osobę. Zaakceptowano mnie jednogłośnie".
Zaproponowano mu warunki pracy i płacy zbliżone do tych, jakie miał poprzedni dyrektor placówki: 4,9 tys. zł brutto pensji zasadniczej, plus 50 proc. dodatek funkcyjny i 20 proc. za wysługę lat. Umowę zawarto na okres trzech lat, bez możliwości wcześniejszego wypowiedzenia. Właśnie te zapisy w umowie spowodowały największe oburzenie nowego starosty bielskiego Sławomira Snarskiego. ?Stoję na stanowisku, że dyrektora szpitala, podobnie jak ordynatorów oddziałów, należy powoływać w trybie konkursowym" - mówił tuż po objęciu funkcji starosta i obiecywał uporządkowanie spraw związanych ze szpitalem.
?Zaraz po wyborze nowych władz powiatu oddałem się do ich dyspozycji - mówi Sławomir Kosidło. - Nie chciałem upierać się przy pensji czy warunkach umowy. Miałem nadzieję, że dojdziemy do porozumienia. Zwłaszcza że jako człowiek z zewnątrz (Kosidło pochodzi z Hajnówki - przyp. red.) i nie związany żadnymi układami, mogłem pomóc w rozwiązaniu trudnej sytuacji finansowej placówki".
I wydawało się, że do takiego porozumienia dojdzie. Po tygodniu urzędowania nowy starosta wezwał dyrektora do siebie.
?Pan Snarski uprzedził mnie, że przymierza się do ogłoszenia konkursu na stanowisko dyrektora. Powiedział jednak, że na wyłonienie takiej osoby potrzeba czasu i do tego momentu mogę pełnić swoją funkcję, bo widać już pierwsze efekty mojej pracy. Udało mi się dogadać z załogą, przygotować plany zmierzające do poprawy sytuacji finansowej. Starosta dodał, że mógłbym też wziąć udział w konkursie na dyrektora - opowiada S. Kosidło. - Zawarliśmy dżentelmeńską umowę, że moja pensja zostanie obniżona o 900 zł, a warunki pracy zmienione na możliwość rozwiązania umowy za dwutygodniowym wypowiedzeniem. Otrzymałem też możliwość pełnienia dyżurów lekarskich".
Już dziękujemy...
Umowa została zawarta we wtorek, 26 listopada. Dwa dni później zebrał się zarząd powiatu.
?Zostałem wezwany na posiedzenie. Starosta poinformował mnie, że nie widzi możliwości dalszej współpracy ze mną i żebym złożył rezygnację - mówi S. Kosidło. - Na to się nie zgodziłem".
?Aby uspokoić atmosferę wokół szpitala, musimy ogłosić konkurs na stanowisko dyrektora - uważa Sławomir Snarski. - Wątpliwe jest też, czy pan Kosidło powinien dalej sprawować tę funkcję. W przyszłym tygodniu podejmiemy decyzję, kogo powołać w jego miejsce do czasu ogłoszenia wyników konkursu".
Starosta S. Snarski nie potrafił nam jednak powiedzieć, dlaczego nie widzi możliwości dalszej współpracy z dyrektorem S. Kosidło.
?Trzeba uspokoić atmosferę w szpitalu - dodał jedynie. - Im więcej spokoju, tym lepsza praca".
?Ja już nie chcę być dyrektorem - zapewnia Sławomir Kosidło. - I na pewno nie będę trzymał się tej funkcji. Chcę tylko, aby przedstawiono mi uzasadnienie wypowiedzenia umowy o pracę. Dlatego sam nie złożę rezygnacji".
Nieoficjalnie mówi się, że kandydatem na nowego szefa placówki jest Bożena Grotowicz, była dyrektor ds. finansowych Podlaskiej Regionalnej Kasy Chorych i przewodnicząca Rady Powiatu bielskiego, dobra znajoma obecnego starosty. Szpital zatrudnia 400 osób i średnio przyjmuje 8300 pacjentów rocznie.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok

Najważniejsze dzisiaj
Tematy
Puls Medycyny
Inne / Rozgrywki personalne utrudniają zarządzanie bielskim szpitalem
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.