Równość podmiotów medycznych tylko w teorii?

Maja Marklowska-Dzierżak
aktualizacja: 07-05-2018, 09:40

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że w polskim systemie publiczne i prywatne podmioty ochrony zdrowia traktowane są równoprawnie. Prywatni przedsiębiorcy mają jednak inną opinię na ten temat – według nich preferowane są podmioty publiczne i to z nimi NFZ chętniej zawiera kontrakty, niezależnie od tego, czy spełniają wszystkie kryteria.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Nasz system zbudowany jest w oparciu o zasadę solidaryzmu społecznego, niemniej realizatorami świadczeń zdrowotnych są zarówno podmioty prywatne, jak i publiczne” – stwierdziła Józefa Szczurek-Żelazko, sekretarz stanu w resorcie zdrowia, w trakcie debaty „Obszary współpracy sektora publicznego i prywatnego w polskim systemie ochrony zdrowia”, zorganizowanej (26 kwietnia) w ramach II Kongresu Zdrowia Pracodawców RP w Warszawie. 

Zobacz więcej

II Kongres Zdrowia Pracodawców RP Maja Marklowska-Dzierżak

W przepisach nie ma preferencji dla placówek publicznych

Wiceminister Szczurek-Żelazko dodała, że ustawa, na podstawie której kontraktowane i finansowane są świadczenia, nie różnicuje podmiotów. Płatnik oczekuje jednak zapewnienia kompleksowej opieki medycznej. Jest to kryterium, którego nie zawsze prywatne podmioty są w stanie spełnić.

Spośród ponad 21 tys. podmiotów medycznych zarejestrowanych w Polsce, około 19 tys. to podmioty prywatne. Samych szpitali działa około 560, z czego 417 jest w prywatnych rękach. „Ta skala wskazuje na spore rozdrobnienie w sektorze prywatnym, w związku z czym zapewnienie kompleksowości i koordynacji świadczeń być może jest w nim trudniejsze. Natomiast daje to szansę podmiotom prywatnym na współpracę z publicznymi w roli ich podwykonawców” – powiedziała wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko.

Jednocześnie podkreśliła, że wielu świadczeniodawców prywatnych weszło do sieci szpitali, co świadczy o tym, że z punktu widzenia przepisów nie ma żadnych preferencji ani różnic. 

Podobną opinię wyraziła Elżbieta Rucińska-Kulesz, dyrektor Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, która stwierdziła, że tworząc sieć szpitali na Pomorzu, fundusz nie sugerował się własnością placówek, ale analizą potrzeb zdrowotnych i racjonalnym wydawaniem środków z budżetu.

„Od momentu wdrożenia sieci szpitali i zakontraktowania usług pozasieciowych nie mamy żadnego problemu z dostępnością świadczeń potrzebnych pacjentom, a prywatni pracodawcy nie narzekają na gorszy udział w rynku. Ich udział jest zbliżony do tego, który był przed wprowadzeniem sieci, a już wtedy był on bardzo racjonalny” – powiedziała szefowa pomorskiego oddziału NFZ.

W niektórych zakresach świadczeń, jak dodała dyrektor Rucińska-Kulesz, udział podmiotów prywatnych jest znaczny. Przykładem jest okulistyka, a zwłaszcza wykonywanie zabiegów usuwania zaćmy, gdzie ponad 30 proc. rynku pozostaje w rękach świadczeniodawców prywatnych. 

Najważniejsza powinna być jakość świadczeń medycznych

Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie, od 20 lat współpracuje z sektorem prywatnym i bardzo sobie tę współpracę chwali. Dzięki outsourcingowi diagnostyki obrazowej i laboratoryjnej oraz dializoterapii, co pięć lat szpital jest w stanie wymienić sprzęt diagnostyczny. Dlatego z niepokojem obserwowała w ubiegłym roku zmianę podejścia do outsourcingu, wyrażającą się w stwierdzeniu, że tylko szpital jest w stanie dobrze wykonać świadczenia, a znajdująca się na jego terenie firma zewnętrzna wykonywać ich nie może. 

„W outsourcingu pracują bardzo dobrzy pracownicy na bardzo dobrym sprzęcie i spełniają kryteria jakościowe” – oceniła na podstawie własnych doświadczeń dyrektor Dorota Gałczyńska-Zych. Według niej firmy prywatne nie tylko nie są gorsze od publicznych, ale często oferują lepszą jakość. Tymczasem do sieci weszły szpitale na podstawie odgórnej decyzji, która zapadła w Ministerstwie Zdrowia. Znalazły się w niej również placówki, które nie spełniają kryteriów jakościowych, ale są publiczne. NFZ płaci za ich świadczenia tyle samo, co szpitalom zatrudniającym świetnych fachowców.

„Jestem za współpracą z sektorem prywatnym, bo tylko on może wprowadzić twórczą konkurencję w ochronie zdrowia” – podsumowała dyrektor Gałczyńska-Zych.

W opinii Tomasza Wachnickiego, członka zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej, Polski nie stać na to, żeby sektor prywatny nie inwestował w ochronę zdrowia, bo żadnego kraju na świecie nie stać na udźwignięcie z pieniędzy publicznych całego sektora zdrowia. Warunkiem inwestycji jest natomiast stabilność i przewidywalność przepisów. Tymczasem w Polsce świadczeniodawcy są narażeni na ciągłe zmiany legislacyjne. 

„Kiedy widzę jakieś nowe rozporządzenie czy ustawę, to boję się zaglądać do tego pliku, bo nigdy nie wiem, z której strony co się zmieni” – powiedział Tomasz Wachnicki.

Sieć podmiotów prywatnych partnerem dla publicznych?

Jeden z przysłuchujących się debacie przedsiębiorców, który – jak sam stwierdził – niemal od 25 lat prowadzi firmę medyczną będącą właścicielem szpitala i przychodni na terenie Wielkopolski, pokusił się o stwierdzenie, że nie ma partnerskiej współpracy między sektorem prywatnym i publicznym. „Tak długo, jak politycy, którzy decydują i biorą na siebie odpowiedzialność za funkcjonowanie systemu opieki zdrowotnej, będą w nas, Polakach, widzieć przede wszystkim potencjalnych wyborców, a nie potencjalnych pacjentów, będą do systemu implementować swoje ideologie. A te ideologie będą następnie przekazywane do podmiotów medycznych. Tak funkcjonuje obecnie system” – ocenił.

Według niego, niezależnie od tego, ile pieniędzy włoży się do systemu, to i tak nie zajdą w nim żadne korzystne, trwałe zmiany. Dlatego właściciel prywatnej firmy medycznej ma dwa wyjścia: albo się dostosuje i nawiąże współpracę z sektorem publicznym, co nie zawsze jest możliwe, albo zwróci się w stronę rozproszonego sektora prywatnego, którego wartość szacowana jest na 40 mld zł. Prywatni przedsiębiorcy mogą współpracować na rynku usług prywatnych i być dla siebie partnerami. 

„Jeśli będziemy umieli stworzyć partnerską sieć prywatnych podmiotów w Polsce, staniemy się partnerem również dla podmiotów publicznych” – podsumował swoją wypowiedź wielkopolski przedsiębiorca, dodając, że taka sieć jest już tworzona.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Maja Marklowska-Dzierżak

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
System ochrony zdrowia / Równość podmiotów medycznych tylko w teorii?
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.