Rośnie umieralność z powodu raka trzonu macicy. Specjaliści nie znają przyczyny

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 31-08-2022, 14:31

W 2018 r. w Polsce żyło 88 tys. kobiet z nowotworami ginekologicznymi. Z rakiem szyjki macicy 17,4 tys., 21,2 tys. z rakiem jajnika, a z rakiem trzonu macicy - 46 tys. W przypadku tego ostatniego nowotworu od 2005 r. stale widoczny jest wzrost umieralności - alarmuje dr hab. n. med. Radosław Mądry, kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Fot. iStock

30 sierpnia 2022 r. podczas konferencji pt. "Nowotwory ginekologiczne – czas działać! Dwa lata pandemii – jak sytuacja epidemiczna wpłynęła na leczenie polskich kobiet?" eksperci omówili główne problemy związane z nowotworami ginekologicznymi, a przede wszystkim rakiem trzonu macicy, jajnika oraz szyjki macicy.

Nowotwór coraz częściej skraca życie kobiet

Dr hab. Joanna Didkowska, kierowniczka Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie, zaznaczyła, że w ciągu dwudziestu lat liczba utraconych lat życia kobiet w Polsce wzrosła o prawie jedną czwartą. - Widać, że to nie jest problem, który się zwija, tylko wręcz przeciwnie, narasta. Wśród chorób nowotworowych nowotwory ginekologiczne stanowią niemały odsetek - mówiła.

Jak przekazała, w 1999 roku w Polsce odnotowano 3565 zachorowań na raka szyjki macicy, 3260 na raka trzonu macicy oraz 3151 na raka jajnika. Dla porównania, w 2019 roku odnotowano 2407 zachorowań na raka szyjki macicy, 6023 na raka trzonu macicy oraz 3710 na raka jajnika.

– Patrząc na dane dot. zgonów, sytuacja wygląda podobnie. W 1999 roku zanotowano 1859 zgonów z powodu zachorowania na raka szyjki macicy, 761 z powodu raka trzonu macicy oraz 1959 w związku z rakiem jajnika. Odpowiednio w 2019 roku było to: 1569 zgonów, 1859 zgonów oraz 2777 zgonów - mówiła.

Co pokazuje chorobowość 10-letnia?

Jak zaznaczyła dr Didkowska, ważne są dane przedstawiające chorobowość 10-letnią. - Chorobowość to jest taka miara, która mówi nam, ile jest osób z daną chorobą, u których zdiagnozowano ten nowotwór w ciągu minionych dziesięciu lat i one dzisiaj nadal żyją. W 2018 roku oszacowaliśmy, że takich kobiet jest 17,4 tys. żyjących z rakiem szyjki macicy, 46 tys. z rakiem trzonu macicy i 21,2 tys. z rakiem jajnika - wyjaśniła dodając, że jest to ogromna liczba po leczeniu, w trakcie leczenia lub po diagnozie.

– Zwykle skupiamy się na zachorowaniach i zgonach, a zapominamy o tej grupie kobiet, które miały w przeszłości postawioną diagnozę, żyją z tą chorobą i często wymagają też interwencji medycznych - oceniła.

Nowotwór szyjki macicy

Odnosząc się do nowotworu szyjki macicy wyjaśniła, że w Polsce jest wyższa umieralność niż przeciętnie w krajach Unii Europejskiej. Wśród innych państw, które mają wyższy wskaźnik niż przeciętny europejski, wymieniła jedynie Rumunię, Bułgarię, Litwę i Estonię. - To nas stawia w fatalnym świetle biorąc pod uwagę, że program badań przesiewowych został w Polsce wdrożony w 2006 roku - przekazała.

Onkologia
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
×
Onkologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

– Jeśli chodzi o zachorowalność, to mamy niemal 50 proc. wyższy wskaźnik niż przeciętny dla Unii Europejskiej - mówiła dodając jednak, że rak szyjki macicy w Polsce, tak jak w innych państwach UE, charakteryzuje się malejącym trendem - zarówno dla zachorowalności, jak i umieralności.

Mówiąc o raku jajnika wyjaśniła, że zachorowalność od lat 70. XX wieku utrzymuje się na podobnym poziomie. - Jak spojrzymy na miejsce Polski na tle Unii Europejskiej, to mamy o 46 proc. wyższą zachorowalność i również o 46 proc. wyższość umieralność niż przeciętna europejska - wskazała. W Polsce obserwowana jest jednak stabilizacja obu współczynników.

Nowotwór trzonu macicy

Eksperci, odnosząc się do epidemiologii nowotworu trzonu macicy, podkreślali, że od niemal dwóch dekad obserwowany jest rosnący trend umieralności, który nie jest raportowany w innych państwach UE.

Dr hab. n. med. Radosław Mądry, kierownik Oddziału Ginekologii Onkologicznej Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego UM w Poznaniu, odniósł się do sytuacji związanej z zachorowalnością na raka trzonu macicy. Podkreślił, że jest to jedyny rodzaj nowotworu ginekologicznego, którego liczba od lat wzrasta - zarówno jeżeli chodzi o zgony, jak i zachorowania.

– Coś w naszym kraju, jeśli chodzi o raka trzonu, zmieniło na gorsze. Mamy mniej więcej cezurę czasową - wiemy, kiedy się to wydarzyło. Mamy pewne tropy i pomysły, dlaczego tak się dzieje. Natomiast oczywiście bardzo trudno jest to udowodnić. Faktem jest, że to, co kiedyś przekazywaliśmy, że jest to nowotwór dobrze leczony, większość naszych pacjentek jest w stanie być z tego wyleczona, to się w naszym kraju zmieniło. Jedna trzecia chorych, niestety, mimo naszego leczenia ginie - tłumaczył.

Jednak, jak wskazywał, jest to nowotwór, z którym większość pacjentek - ok. 75 proc. - jest rozpoznawana we wczesnych stopniach zaawansowania. Powodem są wczesne objawy, które są na tyle istotne, że skłaniają pacjentki do wizyty u lekarza - głównie krwawienie postmenopeuzalne. Jak podkreślił tym bardziej niepokoi fakt, że umierają pacjentki, które były zdiagnozowane właśnie we wczesnym stadium choroby.

PRZECZYTAJ TAKŻE: W raku jajnika kluczowa jest kompleksowość leczenia [WYWIAD]

Będzie zmiana w rozliczaniu badań pacjentek z mutacją w genach BRCA1, BRCA2

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: KL/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.