Rośnie liczba infekcji wirusowych u dzieci. Pediatra: to efekt pandemii i lockdownu

opublikowano: 08-07-2022, 18:02

Obecnie, zwłaszcza wśród dzieci, dominują zakażenia dróg oddechowych, zwykle górnych, rzadziej dolnych, spowodowane w większości przez wirusy - np. rhinowirusy, enterowirusy, wirusy paragrypy, ale też grypy - mówi pediatra dr n. med. Marta Sobczyńska.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Dr n. med. Marta Sobczyńska jest specjalistką pediatrii i medycyny podróży, kierownikiem Działu Szpitalnych Standardów Medycznych w Medicover Opieka Szpitalna
Dr n. med. Marta Sobczyńska jest specjalistką pediatrii i medycyny podróży, kierownikiem Działu Szpitalnych Standardów Medycznych w Medicover Opieka Szpitalna
Fot. Archiwum

Jest lato, piękna pogoda, a mimo to w ostatnich tygodniach zauważalny jest w Polsce wzrost liczby infekcji, zwłaszcza wśród dzieci. Które choroby zakaźne dominują?

Rzeczywiście, obserwujemy teraz bardzo dużo różnych infekcji i sporo, w porównaniu z innymi sezonami letnimi, ciężko chorujących dzieci. Są to głównie infekcje dróg oddechowych, zwykle górnych, rzadziej dolnych w postaci zapalenia oskrzeli, oskrzelików i płuc. Są one spowodowane w większości przez wirusy np. rhinowirusy, enterowirusy, wirusy paragrypy, ale też grypy. Dzieci miewają także nieżyty żołądkowo-jelitowe. Dotyczy to głównie najmłodszych, czyli populacji do 5. roku życia. Najczęstszą przyczyną biegunek i wymiotów są również wirusy: rotawirusy, norowirusy i adenowirusy.

Doniesienia z gabinetów pediatrycznych mówią też o pacjentach z anginą czy szkarlatyną, które są powodowane przez bakterie. W etiologii wirusowych zapaleń gardła (często mylonych z anginą bakteryjną) zwraca uwagę kolejny patogen: EBV. Wśród najmłodszych dzieci dominuje choroba dłoni, stóp i ust, zwana potocznie „bostonką”, także wywoływana przez wirusy. Mamy też sporo pacjentów z ospą, a także z jej powikłaniami. W czasie pandemii, w okresach lockdownu, liczba zachorowań na ospę wietrzną była zdecydowanie mniejsza, jest to bowiem choroba przenoszona drogą kropelkową, która rozprzestrzenia się bardzo szybko w skupiskach ludzkich.

Zdarzają się również problemy, które mogą być zaskakujące dla pediatrów, tym bardziej, że są one niezwykle rzadkie. Ostatnio środowisko bacznie śledzi doniesienia dotyczące zapaleń wątroby. Pojawiają się też pacjenci, u których diagnozujemy choroby autoimmunologiczne. Trudno w chwili obecnej jednoznacznie stwierdzić, czy jest to efekt zakażenia SARS-CoV-2, chociaż pojawiają się takie hipotezy.

Z czego może wynikać ten nagły wzrost zakażeń?

Na pewno zwiększona obecnie liczba infekcji, głównie wirusowych, to efekt pandemii i lockdownu. Przez wiele miesięcy stosowaliśmy się skrupulatnie do zasad profilaktyki (D – dystans, D – dezynfekcja, M – maseczka), dzięki czemu byliśmy w mniejszym stopniu narażeni na różne zakażenia. Pamiętajmy, że dzieci po zetknięciu z patogenami, najczęściej po rozpoczęciu edukacji żłobkowo-przedszkolnej, praktycznie zawsze zaczynają chorować. Zamknięte placówki i stosowanie zasady DDM sprawiły, że ten pierwszy kontakt z wirusami i bakteriami u wielu maluchów został opóźniony. Myślę, że potrzebujemy około roku, żeby dzieci mogły „pochorować” i nabyć odporności.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Neonatolog: antybiotyk nie jest lekiem na każdą infekcję

W żłobkach i przedszkolach bardzo powszechna ostatnio jest tzw. bostonka. Co to za choroba i jakie daje objawy?

„Bostonka”, zwana też „chorobą bostońską”, której pełna nazwa brzmi: choroba dłoni, stóp i ust (ang. hand, foot and mouth disease, HFMD), wywoływana jest przez wirusy coxackie i enterowirusy. Bardzo łatwo jest zachorować, zwłaszcza przebywając w skupiskach ludzkich. Nie dziwi więc, że dzieci żłobkowe i przedszkolne są szczególnie podatne na to zakażenie. Wystarczy wspólna zabawa, w czasie której dzieci biorą do buzi zabawki, czy używanie wspólnych sztućców, picie z jednej szklanki czy butelki. Pierwsze objawy pojawiają się po kilku dniach w postaci wysypki na dłoniach, stopach i w jamie ustnej. U części pacjentów mogą obejmować też pośladki, pachwiny, tułów, rzadziej przedramiona. Niestety, zmiany są nie tylko swędzące, ale bywają też bolesne. Dziecko może gorączkować, nawet do 39 stop. C. Gorączka utrzymuje się zwykle przez 2-3 dni. W początkowej fazie choroby uwagę rodziców, poza zmianami na skórze, zwraca zachowanie malucha, który staje się drażliwy, płaczliwy, marudny, ale przede wszystkim ma gorszy apetyt i jest mniej aktywny. Należy podkreślić, że choroba jest niezwykle zaraźliwa. Chory zaraża do momentu ustąpienia wysypki.

W przypadku HFMD leczenie jest objawowe – pojenie dziecka, odpoczynek, pozostanie w domu, oszczędzający tryb życia. Można zastosować leki przeciwgorączkowe i przeciwbólowe. Bardzo ważna jest też higiena skóry i jamy ustnej. Antybiotyki, które służą do walki z bakteriami, nie są skuteczne w leczeniu „bostonki”. U dzieci choroba bywa nieprzyjemna, ale powikłania występują rzadko. Niestety, od dzieci mogą zarażać się dorośli, a ci chorują dłużej, mają bardziej nasilone objawy, ale też częściej występują u nich powikłania ze strony ośrodkowego układu nerwowego oraz kardiologiczne.

Nie ma szczepionki, która chroniłaby przez zachorowaniem, dlatego najważniejsze jest częste mycie rąk, odizolowanie chorego dziecka od zdrowych domowników i pozostawienie w domu do momentu ustąpienia zmian. Personel żłobka czy przedszkola powinien być poinformowany o zachorowaniu dziecka, co pozwoli podjąć odpowiednie środki higieniczne i zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa w placówce.

ZOBACZ TAKŻE: COVID-19 a ostre zapalenie wątroby u dzieci. Czy jednak jest związek? - rozmowa z dr. Pawłem Grzesiowskim

Dużo mówi się o coraz większej liczbie zakażeń SARS-CoV-2 w Polsce. Czy fala COVID-19 jest widoczna również w populacji pediatrycznej i jakie objawy obecnie dominują?

Część dzieci przechodzi zakażenie koronawirusem bezobjawowo, jeśli jednak dochodzi do rozwinięcia objawów, do najczęstszych należą: gorączka, kaszel, ból i zaczerwienienie gardła, ale też katar, zatkany nos, biegunka czy wymioty. Rodzice w wielu przypadkach radzą sobie sami i nie zgłaszają się do lekarza. Ciężki przebieg i powikłania u dzieci są szczęśliwie rzadkością. Warto jednak zauważyć, że chociażby PIMS-TS (wieloukładowy zespół zapalny u dzieci związany z COVID-19) to nowa jednostka chorobowa, która wciąż jest badana. Na tę chwilę wiadomo, że jest on powikłaniem przebytego ok. 2-4 tygodnie wcześniej bezobjawowego lub skąpoobjawowego zakażenia SARS-CoV-2. W Europie ryzyko PIMS-TS jest uznawane za bardzo niskie, niemniej w czasie piątej fali zdarzały się przypadki, również w Polsce, hospitalizacji młodych pacjentów, będące wynikiem tych powikłań. Na PIMS-TS najczęściej chorują osoby w wieku 9-10 lat. Warto dodać, że jest grupa dzieci, które są szczególnie narażone na cięższy przebieg COVID-19. Należą do nich: niemowlęta i dzieci do 2 lat, wcześniaki, pacjenci z zaburzeniami nerwowo-mięśniowymi, chorobą nowotworową, przewlekłymi chorobami płuc oraz zaburzeniami odporności. I to w tej grupie powinniśmy być szczególnie czujni.

Zachorowań na SARS-CoV-2 u dzieci notujemy obecnie mało, a to dlatego, że unika się wykonywania testów. Wielu rodziców uważa COVID-19 za banalną infekcję, która nie niesie ze sobą żadnych poważnych skutków dla zdrowia. Nie widzą więc potrzeby identyfikacji wirusa SARS-CoV-2. Oczywiście, dzieci zwykle przechodzą to zakażenie łagodniej niż dorośli, ale pamiętajmy, że poważne komplikacje, choć rzadkie, są możliwe i chociażby dlatego warto znać historię chorobową swojego dziecka. Łatwiej o skuteczne działania, kiedy znamy ich pierwotną przyczynę. Apeluję do rodziców o diagnozowanie dzieci w kierunku COVID-19!

Jak wynika z najnowszych doniesień z USA, obecny wariant koronawirusa może powodować u dzieci krup.

Rzeczywiście, publikacje z USA donoszą, że rozprzestrzeniający się od miesięcy wariant Omikron SARS-CoV-2 może powodować u dzieci podgłośniowe zapalenie krtani, znane bardziej pod nazwą krup. Jest to typowa, chociaż niezbyt częsta choroba pediatryczna. Amerykańscy badacze opisują, że ciężkie przypadki podgłośniowego zapalenia krtani, wymagającego leczenia szpitalnego, są częstsze, od kiedy pojawił się wariant Omikron, niż wtedy, gdy powszechny był wariant Alfa. Pamiętajmy jednak, że zapalenia krtani powodują także inne wirusy i nie jest to u dzieci choroba dominująca. Chorują częściej maluchy poniżej 5. roku życia. Choroba objawia się ”szczekającym” kaszlem, świszczącym oddechem (tzw. stridor wdechowy), chrypką, katarem. Czasami pojawia się gorączka.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Omikron może powodować krup u dzieci? [BADANIE]

Jakie są najgroźniejsze powikłania infekcyjne u dzieci i kiedy należy bezwzględnie zgłosić się do lekarza?

To wirusy są najczęstszą przyczyną infekcji dróg oddechowych i przewodu pokarmowego u dzieci, zwłaszcza młodszych. Zwykle przebieg choroby jest łagodny, a leczenie wyłącznie objawowe, mające na celu obniżenie gorączki, złagodzenie kaszlu, zmniejszenie kataru i odpowiednie nawodnienie. Niestety, część pacjentów może chorować bardzo ciężko. Do lekarza należy zgłosić się niezwłocznie, jeśli w przebiegu infekcji wystąpi silny ból głowy, brzucha, ucha, okolicy zatok, nasilony kaszel, nieustępujący w ciągu kilku dni, zwłaszcza z towarzyszącą mu gorączką, duszność (ciężki, przyspieszony, głośny oddech, uczucie ucisku w klatce piersiowej, braku tchu), nasilone wymioty, znaczne osłabienie, dezorientacja, mniejsza niż zwykle ilość oddawanego moczu, wysypka, a zwłaszcza czerwone, krwiste plamki na skórze (mogą to być wybroczyny). Z pediatrą dobrze się również skonsultować, jeśli wysoka gorączka nie reaguje na podawane leki i/lub ostre objawy utrzymują się dłużej niż 3 dni.

Co zrobić, żeby zmniejszyć ryzyko infekcji u dziecka w okresie letnim?

Mali pacjenci zaczynają chorować częściej po rozpoczęciu opieki żłobkowej i przedszkolnej. Nasilenie i czas trwania infekcji zależą między innymi od odporności dziecka, o którą można zadbać odpowiednią dietą i stylem życia.

Jak zatem wzmacniać odporność dziecka?

W codziennym życiu, nie tylko w okresie letnim, warto stosować podstawowe zasady profilaktyki zdrowotnej i przekazywać je dziecku. Po pierwsze: nie chować dziecka pod kloszem, a więc spacerować w deszczowe i chłodne dni, ponieważ świeże powietrze korzystnie wpływa na odporność organizm. Z kolei latem nie przegrzewać dziecka, zapewniać chłodne i dobrze nawilżone pomieszczenia, ale jednocześnie unikać klimatyzacji nastawionej na bardzo niskie temperatury, podczas gdy na zewnątrz jest upalnie. Nadal aktualna pozostaje zasada dotycząca dystansu. Najlepiej unikać zatłoczonych pomieszczeń, dużych skupisk ludzi.

Poza tym ogromnie ważne jest stosowanie odpowiedniej diety, w której warto ograniczyć cukry w postaci słodyczy. Lato to świetny czas na zastąpienie ich świeżymi, sezonowymi owocami. Należy zadbać także o to, żeby dziecko piło wyłącznie wodę, co będzie też z korzyścią dla jego uzębienia.

Pamiętajmy również o regularnej aktywności fizycznej. Nie chodzi tu nawet o uprawianie sportu czy treningi. Wystarczy zamienić samochód na rower, spacerować, zrobić krótki poranny rozruch w formie zabawy z dzieckiem. Wszyscy domownicy, nie tylko ci najmłodsi, poczują się lepiej, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Moim mottem życiowym w dziedzinie profilaktyki zdrowotnej są słowa Fauja Singh z Londynu, który jako pierwszy w historii stulatek ukończył maraton: „Tajemnica zdrowia i długowieczności polega na tym, żeby się nie stresować. Bądźcie wdzięczni za wszystko, co macie, trzymajcie się z dala od negatywnie nastawionych ludzi, zachowajcie uśmiech i biegajcie.”

A co ze szczepieniami?

Oczywiście, najlepszą i najbardziej skuteczną metodą uniknięcia części chorób zakaźnych są szczepienia. Te obowiązkowe według Programu Szczepień Ochronnych są skuteczną obroną przed groźnymi chorobami zakaźnym wieku dziecięcego. Nie wolno przy tym zapominać o szczepieniach zalecanych. Co istotne, o szczepieniach, które będą chroniły dziecko w okresie infekcyjnym, jesienno-zimowym, należy zacząć myśleć już teraz, najpóźniej na przełomie lata i jesieni. To najlepszy czas na profilaktykę, także dlatego, że dzieci mają wakacje, nie przebywają w skupiskach i zamkniętych pomieszczeniach, a dzięki temu mniej chorują.

Nie bez znaczenia jest również izolacja w przypadku wystąpienia objawów infekcji.

Większość chorób zakaźnych wieku dziecięcego jest przenoszona drogą kropelkową i kontaktową, co oznacza, że patogen zawarty w wydzielinie z dróg oddechowych chorego jest transmitowany na osobę zdrową podczas kaszlu, kichania, podania ręki, pocałunku, rozmowy. Zarażamy się, dotykając zanieczyszczonych przedmiotów np. klamek, poręczy, telefonu, klawiatury, zabawek, a następnie swoich ust, nosa lub oczu. Łatwiej zarazić się w dużych skupiskach ludzkich, zatłoczonych pomieszczeniach, miejscach publicznych, w tym w środkach komunikacji. Warto dodać, że okres wylęgania chorób zakaźnych wynosi zazwyczaj kilka dni, a okres zakaźności rozpoczyna się nawet kilka dni przed wystąpieniem objawów choroby i trwa kolejne kilka czy nawet kilkanaście dni. To długi czas, kiedy dzieci mogą zarażać się nawzajem.

Biorąc pod uwagę sposoby szerzenia się wirusa oraz okres jego zakaźności, w celu uniknięcia zachorowania, głównie w przypadku wystąpienia infekcji w domu, konieczne jest stosowanie podstawowych zasad higieny przez chorego i osoby z jego otoczenia. Wszyscy domownicy powinni wielokrotnie myć ręce ciepłą wodą z mydłem przez ok. 60 sekund, zwłaszcza po każdym kontakcie z osobą chorą, przed jedzeniem, po powrocie do domu, skorzystaniu z toalety, czyszczeniu nosa. W niektórych chorobach zaleca się wręcz noszenie, szczególnie przez chorego, ale również i zdrowych mieszkańców, jednorazowych maseczek na twarzy. Maseczki należy często zmieniać i używać ich przez cały czas trwania ostrych objawów, czyli przez ok. tydzień. Poza tym należy wietrzyć pomieszczenia co najmniej trzy razy dziennie. Koniecznością jest też odizolowanie chorego do czasu ustąpienia objawów od zdrowych członków rodziny, głównie innych dzieci. Do toalety nosa należy używać jednorazowych chusteczek i wyrzucać je bezpośrednio po użyciu. Podczas kichania i kaszlu należy zasłaniać usta i nos przedramieniem, nie ręką. Powinno się też unikać dotykania rękami nosa i ust, zwłaszcza w miejscach publicznych.

POLECAMY TAKŻE: Czerniaki coraz częściej występują także u dzieci i młodzieży [PODCAST]

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.