Rola podgrzewaczy tytoniu w terapii uzależnienia od papierosów

Rozmawiała Emilia Grzela
opublikowano: 07-02-2019, 17:54

O epidemiologii przewlekłych chorób układu oddechowego, czynnikach ryzyka ich rozwoju oraz sposobach walki z nałogiem tytoniowym rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Piotrem Kuną, kierownikiem Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Które przewlekłe choroby płuc występują w Polsce najczęściej? Jakie są dane epidemiologiczne?

Prof. dr hab. n. med. Piotr Kuna
Zobacz więcej

Prof. dr hab. n. med. Piotr Kuna

Najczęstszą przewlekłą chorobą układu oddechowego jest obecnie astma oskrzelowa. Według badań epidemiologicznych (zrealizowanych na zlecenie Ministerstwa Zdrowia), które przeprowadzono na grupie 50 tysięcy losowo wybranych mieszkańców Polski, na astmę oskrzelową cierpi 12 proc. populacji, czyli około 4,5 miliona osób. Drugim najczęściej odnotowywanym schorzeniem z tej grupy jest przewlekła obturacyjna choroba płuc. Na podstawie badania epidemiologicznego, przeprowadzonego głównie na terenie województwa małopolskiego, którego wyniki były ekstrapolowane na cały kraj, można wnioskować, że chorych na POChP jest około 2 milionów. Razem daje to ponad 6 milionów osób cierpiących na te przewlekłe choroby. 

Należy zaznaczyć, że prawidłowo leczona astma nie jest chorobą śmiertelną. Niestety, każdego roku w Polsce umiera z jej powodu około 1000 chorych, na świecie prawie 500 000 tysięcy, często młodych ludzi. Statystyki te są niepełne, ale - co ważne - wszystkim tym zgonom można by zapobiec. Ta sytuacja nie wynika bowiem z braku dostępności leków – leczenie astmy jest w naszym kraju refundowane – ale raczej z faktu, że nie wszyscy chorzy zażywają leki właściwie. 

Na jakim etapie życia chorego na astmę rozpoczyna się proces degeneracji płuc?

W przypadku astmy proces chorobowy zaczyna się właściwie zaraz po urodzeniu. U prawie 80 proc. chorych astma uaktywnia się w pierwszych trzech latach życia. Cztery główne czynniki prowadzą do rozwoju tej choroby: alergie, zanieczyszczenie środowiska i palenie tytoniu lub narażenie na wdychanie dymu tytoniowego, infekcje wirusowe oraz skłonności genetyczne. Niekorzystny układ tych czterech czynników zawsze skutkuje wystąpieniem astmy. 

Ogromną rolę odgrywa w tym kontekście skład flory bakteryjnej: jeśli dziecko rodzi się drogami natury, ryzyko zachorowania na astmę jest w jego przypadku dwa razy mniejsze, niż gdyby przyszło na świat poprzez cesarskie cięcie. Istotne jest także, by dziecko w pierwszym roku życia nie zażywało antybiotyków – ryzyko astmy rośnie w takim wypadku trzykrotnie. 

Jednym z silnych czynników ryzyka jest zanieczyszczenie środowiska... 

Owszem. Ma zresztą wpływ nie tylko na rozwój astmy, ale także POChP, włóknienia i chorób śródmiąższowych płuc oraz przewlekłego stanu zapalnego dróg oddechowych. Zanieczyszczenie środowiska działa więc wielokierunkowo i powoduje różne choroby zapalne dróg oddechowych, w zależności od podatności danego chorego. Co najgorsze, przyczynia się też do rozwoju raka. Ryzyko chorób nowotworowych płuc rośnie 30-krotnie u osób narażonych na zanieczyszczenie środowiska, szczególnie benzopirenem. Warto przypomnieć, że rak płuc to w Polsce zabójca numer 1: odpowiada za prawie 30 tysięcy zgonów rocznie.

Wspomniał pan o genetycznym podłożu astmy. Czy przyczyną POChP także mogą być geny?

Podatność genetyczna nie jest oczywiście bez znaczenia, ale ważniejsze są inne czynniki. POChP skutkuje zwężeniem dróg oddechowych, którego nie da się całkowicie odwrócić za pomocą leków rozkurczowych. Choroba postępuje bardzo powoli i skrycie, zwykle rozwija się po 40. roku życia. Dwie najczęstsze jej przyczyny to narażenie na zanieczyszczenie środowiska oraz negatywny wpływ czynnego i biernego palenia tytoniu. 

Jaki jest mechanizm rozwoju POChP?

Na skutek stałego drażnienia dróg oddechowych, przy jednoczesnej genetycznej skłonności, dochodzi do pojawienia się odczynu zapalnego i procesu włóknienia, a w efekcie do stopniowego zwężania się dróg oddechowych. W jego następstwie powstaje coś, co określamy pułapką powietrzną – chory może wykonać wdech, ale nie może wypuścić powietrza. Gdy bierzemy wdech, oskrzela się rozszerzają, a kiedy robimy wydech – zwężają. W przypadku chorego na POChP usunięcie powietrza z płuc jest niemożliwe. Na skutek rozdęcia pęcherzyki płucne zaczynają się powiększać i wiotczeć, dochodzi do ich destrukcji i rozwoju rozedmy. Rozedma jest więc często wtórna w stosunku do obturacji, czyli zwężenia dróg oddechowych. Pełnoobjawowa POChP to jest zawsze rozedma wraz z przewlekłym zapaleniem oskrzeli – w części przypadków, w zależności od pacjenta, będzie dominowała jedna z tych chorób. 

Co mówią wytyczne postępowania w POChP?

Postępowanie w POChP składa się z kilku etapów. Pierwszym jest edukacja pacjenta w zakresie unikania lub minimalizowania oddziaływania szkodliwych dla niego czynników. Lekarze zalecają oczywiście zaprzestanie palenia, ale niestety większości chorych się to nie udaje. Przy wdrożeniu najnowocześniejszych metod walki z nałogiem tytoniowym jedynie od 12 do 30 proc. palaczy udaje się odstawić papierosy. Co możemy zatem zrobić w przypadku 70-90 proc. chorych, którzy nadal będą palić? 

Najważniejsze jest minimalizowanie szkodliwego oddziaływania wyrobów tytoniowych. Zamiast papierosów, w których tytoń jest spalany w temperaturze prawie 800 stopni, pacjenci mogliby zastosować urządzenia podgrzewające tytoń do 300 stopni. Spowoduje to spadek zawartości substancji mutagennych do zera, a pozostałych szkodliwych składników tytoniu nawet o 90 proc. Ale taki dym nadal zawiera ilość nikotyny, która zaspokaja nałóg palacza. Najnowsza metaanaliza przeprowadzona w Japonii, gdzie wielu palaczy przestawiło się na urządzenia podgrzewające tytoń do temperatury 300 stopni, pokazuje, że można o 90 proc. zmniejszyć ryzyko przedwczesnego zgonu z powodu palenia. 

Zwracam uwagę: tytoń podgrzewany to nie są e-papierosy, których wpływ na organizm nie jest do końca znany i może być bardzo toksyczny. Badania naukowe dowodzą, że w porównaniu z dymem produkowanym przez tradycyjne papierosy, w którym wyróżnia się około 40 substancji o udowodnionym szkodliwym działaniu, dym pochodzący z urządzeń podgrzewających tytoń ma w składzie nikotynę, samą w sobie prawie nieszkodliwą, nie zawiera natomiast najniebezpieczniejszych substancji szkodliwych. Niestety, często lekarz, podejmując działanie terapeutyczne, nie może sobie pozwolić na wybór między dobrem a złem, jedynie na mniejsze zło, czyli właśnie minimalizację ryzyka – w tym wypadku ryzyka rozwoju chorób wywołanych paleniem tytoniu.

Jaką rolę w biologicznym mechanizmie kształtowania nałogu odgrywa nikotyna?

Kwas nikotynowy, będący pochodną witaminy PP, jest obecnie wykorzystywany także w celach terapeutycznych, choćby w prewencji chorób układu sercowo-naczyniowego. W wielu badaniach klinicznych sprawdza się zasadność stosowania nikotyny w leczeniu. Nikotyna jest jednak tym składnikiem tytoniu, który powoduje rozwój uzależnienia. Stąd wiele narzędzi stosowanych w terapii nałogu tytoniowego opiera swoje działanie na dostarczaniu pewnej dawki nikotyny do organizmu palacza – tak działają np. plastry i gumy nikotynowe. 

Niestety, często sama obecność nikotyny w organizmie nie wystarczy. Chorzy po prostu mają nawyk zapalenia czegoś, co przypomina choćby papieros. Wielu pacjentów, którym zalecamy zaprzestanie palenia, twierdzi, że po zapaleniu papierosa ma lepszą perystaltykę jelit, a odstawienie papierosów skutkuje u nich zaparciami. Obniża to znacząco komfort ich życia, może też mieć poważne konsekwencje zdrowotne. Zaparcia zwiększają bowiem ryzyko udarów, hemoroidów i krwawień z dolnego odcinka układu pokarmowego. Stosowanie urządzeń podgrzewających tytoń minimalizuje także problem zaparć. 

Wielu palących jest przekonanych o mniejszej szkodliwości e-papierosów? Czy to mit?

Rodzajów e-papierosów jest w tej chwili kilka tysięcy, a substancje w nich używane sprowadzane są z wielu miejsc na świecie, co uniemożliwia ich właściwą kontrolę. E-papierosy pochodzące nawet od tego samego producenta różnią się istotnie składem w zależności od serii. Wiele z nich zawiera chemiczne dodatki smakowe, które po podgrzaniu mają bardzo silne działanie rakotwórcze. W produkcji e-papierosów nie zaprowadzono standaryzacji, w każdym jest więc właściwie inny zestaw substancji, które na skutek procesów chemicznych i wchodzenia w reakcje z glikolem etylenowym nabierają właściwości kancerogennych. Urządzenia podgrzewające tytoń są certyfikowane, a ich produkcja standaryzowana. Każdy legalny produkt, zawierający podgrzewany tytoń, podlega ścisłej kontroli, czym różni się od e-papierosów. 

Czy redukcja ryzyka w przypadku stosowania urządzeń podgrzewających tytoń została udowodniona w badaniach?

Tak, to szeroko znane badania, których wyniki są opublikowane w recenzowanych czasopismach. Najdłuższe badanie trwało 6 miesięcy. Wykazało, że pacjenci, którzy przerwali palenie tytoniu i zamienili je na urządzenia podgrzewające tytoń, uzyskali lepszą czynność płuc. Obniżył się u nich poziom cholesterolu i poprawiły inne parametry, świadczące o ustępowaniu szkodliwych efektów palenia w porównaniu do grupy chorych, która pozostała przy paleniu papierosów.

Istnieje również farmakoterapia uzależnienia od nikotyny.

W leczeniu uzależnienia nikotynowego stosuje się różne preparaty, w tym przede wszystkim leki antydepresyjne, a więc mające swoje objawy niepożądane, jak większość leków. Taka strategia jest także ograniczaniem ryzyka. Należy też pamiętać, że w przypadku nagłego odstawienia leków antydepresyjnych wzrasta ryzyko podjęcia próby samobójczej. 

Jaka jest rola lekarza rodzinnego w terapii uzależnienia od papierosów?

Przede wszystkim podczas każdej wizyty lekarz rodzinny powinien uświadamiać pacjentowi negatywne konsekwencje zdrowotne palenia papierosów oraz zachęcać do podjęcia walki z nałogiem. Rozwiązaniem jest także rekomendowanie gum do żucia lub plastrów z nikotyną albo zastosowanie preparatów farmakologicznych. Jeśli mimo to choremu nie uda się porzucić palenia, należy zalecić, by przestawił się na urządzenia podgrzewające tytoń, co skutecznie zminimalizuje ryzyko zdrowotne. 70 proc. moich pacjentów, którzy nie dają rady rzucić nałogu palenia, z sukcesem zamienia tradycyjne papierosy na produkty podgrzewające tytoń i pozostaje przy nich. Kolejnym krokiem będzie próba odstawienia także tych papierosów w przyszłości. Lekarz rodzinny powinien także uczulać chorych na szkodliwe skutki zanieczyszczenia powietrza. To my sami przede wszystkim odpowiadamy za czyste powietrze.

Czy zbadano korzystanie Polaków z produktów tytoniowych, w tym również tych bezdymnych?

Obserwacja trendów wskazuje, że w Polsce zmniejszyła się liczba palących papierosy, co jest oczywiście znakomitą wiadomością. Badanie sfinansowane przez Fundację Bloomberga pokazało, że w ciągu 20 lat odsetek palaczy spadł z 36 proc. do 24 proc., czyli co czwarty Polak pali. Nadal dużym problemem pozostaje niestety spora grupa osób paląca papierosy sprowadzane do naszego kraju nielegalnie, pozostające całkowicie poza kontrolą. Zdrowotnych skutków ich palenia nie jesteśmy w stanie przewidzieć. A niestety, w ostatnich latach problem ten wydaje się być coraz większy.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Emilia Grzela

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.