Restrukturyzacja z efektem jo-jo

Ewa Szarkowska
05-03-2008, 00:00

Na pomoc szpitalom w pozbyciu się długów budżet państwa wydał w ciągu ostatnich dwóch lat 2 mld zł. Problemu nie rozwiązano. Prawie połowa wszystkich publicznych ZOZ-ów jest nadal zadłużona.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Sytuację finansową publicznych zakładów opieki zdrowotnej miała poprawić ustawa o pomocy publicznej i restrukturyzacji, uchwalona w kwietniu 2005 r. Proces restrukturyzacji obejmował zobowiązania publicznoprawne i cywilnoprawne, w tym dotyczące roszczeń pracowniczych z tytułu ustawy „203" za lata 2001-2004. Budżet państwa przeznaczył na ten cel 2,2 mld zł. Do wykorzystania w 2008 r. pozostało 250 mln zł.
Jak poinformował Krzysztof Grzegorek, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, w postępowaniu restrukturyzacyjnym uczestniczyło 565 zakładów opieki zdrowotnej. Do 4 lutego br. zakończyło je 527, czyli 93 proc. „Wobec 24 jednostek organy restrukturyzacyjne podjęły decyzję o umorzeniu postępowania, pozostałe jednostki, czyli 7 proc., kontynuują proces" - informuje K. Grzegorek.

Stracona szansa

Według danych resortu zdrowia, obecnie zadłużonych jest nadal prawie połowa wszystkich publicznych ZOZ-ów. Dodatkowo wiele zakładów, które aktualnie równoważą przychody i koszty, obciążonych jest tzw. starym długiem, pochodzącym z lat 2000-2004. Łączna wartość zobowiązań wymagalnych w skali kraju na dzień 30 września 2007 r. wynosiła 3,4 mld zł.
Według ekspertów Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, dane Ministerstwa Zdrowia wskazują na to, że chociaż zahamowano wzrost zobowiązań wymagalnych, to w 2007 r. sytuacja SP ZOZ-ów prawie się nie zmieniła. Wprawdzie łączna wartość zobowiązań szpitali zbytnio nie urosła, ale też i nie zmalała - dług wciąż wynosi ok. 10 mld zł. „Podjęta w 2005 r. próba zmniejszenia tego zadłużenia przy pomocy instrumentów określonych w ustawie o pomocy publicznej i restrukturyzacji publicznych zakładów opieki zdrowotnej nie powiodła się" - czytamy w analizie pt. „Centralne finansowanie ochrony zdrowia i edukacji w Polsce". Zdaniem jej autorów, jedynym efektem była konwersja części zaległych (przeterminowanych) płatności z tytułu dostaw i usług na zobowiązania długoterminowe.
„Nie udało się natomiast osiągnąć trwałego obniżenia kosztów funkcjonowania placówek służby zdrowia. W naszej ocenie, jednym z głównych powodów niepowodzenia był brak dostatecznego nadzoru nad placówkami ochrony zdrowia, które otrzymały środki publiczne na redukcję ich zadłużenia" - twierdzi Wojciech Misiąg z IBnGR, współautor analizy, i dodaje: „Dokonywanie ze środków publicznych spłat zadłużenia samodzielnych publicznych zakładów powinno być dopuszczalne tylko pod warunkiem jednoczesnego ustanowienia zarządu komisarycznego i wdrożenia ściśle określonego programu
naprawczego".

Narastający problem

W czasie prowadzenia akcji restrukturyzacyjnej wartość zobowiązań szpitali (przez 2 lata) wzrosła, pomimo że ok. 1 mld zł długu umorzono. „W miejsce umorzonych zobowiązań powstały nowe, jeszcze większe. Co prawda wartość zobowiązań wymagalnych się zmniejszyła, lecz poprawa sytuacji jest krótkookresowa, gdyż wkrótce upłynie termin wymagalności zaciągniętych kredytów i pożyczek, i sytuacja wróci do punktu wyjścia, powodując jeszcze większe napięcia. W miejsce umorzonych zobowiązań SP ZOZ-y zaciągnęły pożyczki, które trzeba będzie i tak spłacić" - uważają eksperci IBnGR. Ostrzegają, że ponieważ łączna wartość zobowiązań wzrosła, problem spłat może być jeszcze poważniejszy niż w 2004 r.
Minister zdrowia Ewa Kopacz twierdzi, że obecnych kłopotów z zadłużeniem szpitali w Polsce nie da się już rozwiązać, dokonując jedynie prostych oddłużeń. „Przebieg restrukturyzacji i doświadczenia wielu samorządów pokazują, że właściwym rozwiązaniem jest przekształcenie placówek ochrony zdrowia w podmioty z całkowitym lub częściowym udziałem samorządu" - przekonywała minister podczas lutowej sejmowej debaty o zdrowiu.

Brutalna matematyka
O przyczynach zadłużania się placówki, która podjęła próbę restrukturyzacji, Puls Medycyny rozmawia z Michałem Traczem, dyrektorem Szpitala Powiatowego w Poddębicach.

Jak to się dzieje, że szpital cały czas się zadłuża?

- W ocenie mojej i naszych prawników, restrukturyzacja nie polega jedynie na restrukturyzacji samego zadłużenia szpitala, ale także na zmianie jego funkcjonowania i organizacji. I to w bardzo dużym zakresie udało nam się załatwić. Przede wszystkim poszerzyliśmy zakres świadczonych usług, wprowadziliśmy rygorystyczny reżim kontroli kosztów, udało się też odbudować zespół medyczny (chociaż wciąż poszukujemy specjalistów z zakresu neonatologii, medycyny rodzinnej, radiologii), obecnie wprowadzamy system budżetowania oddziałów. Jednak pomimo podjętych działań, wciąż przygniata nas koszt obsługi kilkudziesięciomilionowego długu. I to on oraz zaniżona wycena procedur medycznych (chodzi o wartość punktu, a często i ilość punktów za procedurę) są - moim zdaniem - powodem bardzo trudnej sytuacji jednostki.

Jak rozwiązano problem „starego" długu szpitala?

- Jeśli chodzi o restrukturyzację finansową zadłużenia, udało się w większości spłacić wierzycieli cywilnoprawnych. Praktycznie jedynym podmiotem, od którego zależało powodzenie procesu restrukturyzacji, był ZUS. SP ZOZ może zostać postawiony w stan likwidacji ze względu na brak możliwości prawnych i finansowych zawarcia ugody z ZUS-em. Nie jesteśmy w stanie uzyskać tak wysokiego kredytu, aby wejść w układ spłat ratalnych z ZUS-em, a nasze skromne możliwości finansowe obsługi tego długu są z kolei dla ZUS-u absolutnie nie do przyjęcia. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że ZUS ma związane ręce obowiązującym prawem, ale jest to marne pocieszenie.
Nie jesteśmy w stanie udźwignąć w tym samym czasie zajęć komorniczych na poczet ZUS-u, stanowiących 25 proc. przychodów z Narodowego Funduszu Zdrowia, i bieżącej spłaty składek ZUS-owskich. To kwota w granicach 500 tys. zł miesięcznie. Przy naszym obecnym kontrakcie z NFZ, wynoszącym ok. 1 mln zł miesięcznie, nie wystarczyłoby pieniędzy na funkcjonowanie zakładu. To jest bardzo prosta, brutalna matematyka.

To co pan zamierza zrobić?

- Strategia dyrekcji SP ZOZ w Poddębicach opiera się na ścisłej współpracy z organem założycielskim - starostwem powiatowym, wspólnym rozwiązywaniu problemów kadrowo-płacowych ze związkami zawodowymi i ciągłym poszukiwaniu nowych źródeł przychodów, np. przez rozszerzanie wachlarza świadczonych usług medycznych. Jednocześnie wierzę, że wprowadzenie systemu budżetowania oddziałów, ścisłego monitorowania kosztów również zaowocuje w przyszłości poprawą kondycji finansowej zakładu. Mamy też świadomość, że nie wykonujemy jeszcze optymalnej liczby usług, aby zaspokoić popyt społeczeństwa powiatu poddębickiego na świadczenia zdrowotne. Wszystko przed nami.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Tematy
ZUS
Puls Medycyny
System ochrony zdrowia / Restrukturyzacja z efektem jo-jo
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.